Wyczytywanie własnej biblioteczki trwa! Tym razem sięgnęłam po książkę, którą kupiłam 10 lat temu! Czekała na lepsze czasy, chociaż niepotrzebnie odkładałam lekturę. Głównie dlatego, że w 2016 roku pewnie zrobiłaby na mnie lepsze wrażenie!
Tytuł: Mówiąc inaczej
Autor: Paulina Mikuła
Rok: 2016
Wydawnictwo: Flow books
ISBN: 978-83-240-3622-6
Paulina Mikuła jest polonistką, którą znamy z serwisu YouTube (chociaż teraz częściej widzę ją na TikToku). Z miłości i szacunku do ojczystego języka zaczęła nagrywać filmy, w których objaśnia popularne błędy językowe, ale też zwraca uwagę na gramatykę i fonetykę, która często jest w szkole pomijana.
Jej lekko buńczuczny ton i luźne podejście do tematu sprawiały, że z chęcią oglądałam jej filmy, nawet jeśli z niektórymi zagadnieniami nie miałam problemu. A gdy ukazała się książka Mikuły, to szybko ją kupiłam. Niestety nie przeczytałam jej od razu, kiedy youtuberka była wysoko w moich notowaniach twórców internetowych - może wtedy trochę przychylniej bym spojrzała na ten wybryk literacki...
Książka omawia najbardziej popularne błędy językowe - czyli podobnie jak treści internetowe autorki. Mamy czarno na białym wypisane nieprawidłowe i prawidłowe zdania. Teorii jest tu niewiele, głównie skupiamy się na przykładach - co może być plusem, jeśli chcemy mówić poprawnie, a nie utknąć w nudnych wywodach językoznawczych.
Jednak po latach mam wrażenie, że niektóre zagadnienia potraktowane są nieco zbyt kumpelsko i wulgarnie, co odbiło się również na autorce. Połowa książki bowiem to żal i płacz, że ktoś jej nie zrozumiał w takim filmiku, że ktoś ją obraził w komentarzu pod innym, że ona chciała dobrze, ale internauci nie słuchają ze zrozumieniem i matko, matko! jak trudno tworzyć w internecie.
No cóż, witamy w dorosłym świecie. Ktoś po specjalizacji medialnej mógłby się jednak spodziewać, że odbiorcy bywają bezlitośni. I pewnie czasem mają rację, bo jeśli schodzą nam trzy strony tekstu na wyjaśnienie jednego zdania, które wygłosiła w internecie, a nie zostało ono zrozumiane... to chyba jednak nie zostało ono wyrażone w tak jasny sposób, jak wydaje się autorce.
Pomijając lamenty i wracając do merytorycznej wartości książki - miałam na studiach przedmiot z kultury języka polskiego, gdzie omawiane błędy te same błędy. Czyli czemu nocny marek nie jest Markiem, czemu bierzemy coś na tapet, a nie na tapetę i czemu gruszki zasypiamy w popiele, a nie zasypujemy. Plus podstawy (pisownia na pewno i naprawdę itp.). Nie są to zatem bardzo odkrywcze zagadnienia, chociaż dla czytelnika kończącego szkołę podstawową mogą być przydatne...
Trudno mi zatem polecić tę pozycję z czystym sercem. Chociaż dla kogoś, kto zmaga się z podstawami języka polskiego, może to być przyjemna lektura.

Skąd ja to znam, moja biblioteczka też kryje takie zaległości sprzed lat. Dobrze, że w końcu po nią sięgnęłaś, bo to świetny przykład na to, jak książki internetowych twórców potrafią się zestarzeć. Wylewanie żali na komentarze w drukowanej formie rzadko broni się po czasie, więc czasami lepiej zostawić internetowe dramy internetowi.
OdpowiedzUsuńDokładnie - internetowe dramy powinny zostać w internecie! W książce, od której oczekujemy innego poziomu merytorycznego i emocjonalnego autora budzą niesmak..
UsuńUwielbiam oglądać filmiki Pauliny, ale po jej książkę raczej nie sięgnę.
OdpowiedzUsuńA co do wyczytywania biblioteczki - ja mam w domu setki książek, niektóre z nich czekają na mnie ładnych parę lat.
To w takim razie lepiej zostań przy filmach! A za książki z własnej półki najtrudniej się zabrać :D
UsuńKsiążki nie planuję czytać, ale panią kojarzę chyba z krótkich filmików na Ig
OdpowiedzUsuńO! I jak odbierasz jej twórczość w internecie?
UsuńNie kojarzę kobiety. Znam za to babę od polskiego, panią od feminatywów (choć ona bardziej kultura niż język) i jeszcze parę osób. Nie do końca się chyba zgodzę z tym, że jeśli sporo osób czegoś nie zrozumiało, to zostało to pewnie źle wytłumaczone. Ale może za dużo siedzę na TikToku, a tam naprawdę można zwątpić w ludzkość :)
OdpowiedzUsuńHaha! Tutaj autorka podała przykłady niedomówień - powiedziała jakieś zdanie, które trochę było skrótem myślowym i internauci na nią naskoczyli. Przyznaję, że sama też bym nie rozumiała, o co chodzi w takiej wypowiedzi, zwłaszcza wyrwanej z kontekstu, więc to nawet nie kwestia interpretacji, tylko właśnie niedomówienia. A, i Mikuła też się na TikToku pojawia! To zaraz Ci pewnie algorytm wyczaruje jej filmiki :D
Usuń