11:15:00

Isola

Isola

Miał być hit! Co czytam opinie i recenzje, to same zachwyty! Ale tak naprawdę nad czym?

Tytuł: Isola
Tytuł oryginału: Isola

Autor: Allegra Goodman
Tłumacz: Monika Popławska

Rok: 2025 / 2026
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 978-83-08-08870-8

Marguerite jest spadkobierczynią bogatego rodu - posiada własny zamek i ziemie dookoła, ale jest zbyt młoda, żeby sprawować nad nimi nadzór lub zostać wydaną za mąż, aby mężczyzna przejął władzę nad jej majątkiem. Jako sierota zostaje zatem oddana pod opiekę kuzyna, który będzie przez najbliższe lata sprawował zarząd nad jej majątkiem. 


 

Starszy kuzyn jednak nie spieszy się ze znalezieniem kandydata do ożenku, nawet gdy nasza bohaterka osiąga stosowny wiek. Owszem, kształci ją i przygotowuje moralnie i artystycznie, ale szybko okazuje się, że raczej tuczy gąskę na własny stół. Jako pełnoprawny opiekun bowiem sprzedał zamek na pokrycie kosztów własnych podróży do Nowego Świata i gdy dwudziestoletnia dziewczyna już w pełni może uchodzić za starą pannę (mamy XVI w.), postanawia zabrać ją w jedną ze swoich podróży przez ocean. 

Dziewczyna ulega urokowi sekretarza, który służy jej kuzynowi, mamy skandal w kajucie, gniew i dramę, więc młodzi i piastunka Marguerite zostają porzuceni na jednej z bezludnych wysp na drugim krańcu świata. 

Wszyscy umierają oprócz naszej bohaterki, która niby toczy bój o przetrwanie, a głównie skupia się w narracji nad problemami wiary. 

Żadnej z postaci nie da się polubić, a Marguerite to już szczyt zarozumiałości, naiwności, pychy i głupoty w jednym. Od początku do końca kieruje się bezmyślnymi wyborami, przeżywa psalmy, odwraca się od boga, miota w swoim nieszczęściu i irytuje czytelnika. Piastunka wiecznie marudzi i karci dziewuszysko, ale nawet na bezludnej wyspie, gdzie trzeba walczyć o przetrwanie nie pozwala jej zdjąć pończoch lub zabrać się za skrobanie ryb, bo przecież młoda była chowana na arystokratkę. 

Całe to religijne podłoże - ucz się psalmów na pamięć, wyjaśniaj, co one oznaczają, ostentacyjnie odrzucaj wiarę, wracaj do niej jak zbity pies, sto razy przecieraj obraz Maryjki, módl się, przestań się modlić, żałuj za grzechy, prezentuj postawę religijną, bo cię zjedzą na dworze królowej - wszystko to doprowadza do szału, bo to jest prawdziwe sedno tej książki. Nie wola walki, nie jakiś feministyczny aspekt, nie uczucia do innych osób, żaden bunt, bo bohaterka godzi się na wszystko, co ją spotyka. Tylko wiara!

Język jest płytki i infantylny. O ile narracja z perspektywy dziewięciolatki mogła tak brzmieć, to problem polega na słownictwie autorki. Książkę czyta się szybko, bo jest po prostu płytka i uboga - aż dziw bierze, że autorka skończyła Harvard i Stanford. 

Absolutnie książki nie polecam i nie rozumiem zachwytów, a tym bardziej opinii, że jest to 'jedna z najważniejszych książek 2025'. Niestety potwierdza się teoria, że im więcej zachwytów na okładce, tym gorsza książka. A tutaj jest więcej treści w rekomendacjach niż w samej fabule - przód okładki, tył okładki, wewnętrzne skrzydełka okładki i uwaga! jeszcze dwie strony w samej książce przed dedykacją są zagranicznymi zachwytami!

Jeśli lubicie dobre historyczne książki, tę pozycję sobie odpuście, bo zmarnujecie czas i krew Was zaleje. I nie dajcie się nabrać! Ten bełkot jest tylko inspirowany krótką wzmianką o prawdziwej postaci historycznej, ale to po prostu słaby fanfik na temat historii. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.  

13:02:00

Zaklinaczka kości

Zaklinaczka kości

Po ostatnich audiobookach, które można bez trudu zaliczyć do klasyki literatury, musiałam sięgnąć po coś bardziej współczesnego! Padło na dość mroczną fantastykę, która no... na samym początku mnie tak bardzo nie wciągnęła...

Tytuł: Zaklinaczka kości
Tytuł oryginału: Bonesmith

Autor: Nicky Pau Preto
Tłumacz: Aleksandra Łatacz

Rok: 2025
Format: audiobook

Może się okazać, że po śmierci nie zaznasz spokoju. Dzięki tajemniczemu źródłu magii możesz powstać jako upiór, który będzie szukał zemsty na żywych. Ale takie mary da się pokonać - istnieje klan Zaklinaczy kości, którzy mogą oddzielić duszę od ciała i pomóc zachować względny spokój w Dominiach. 


 

Wren pochodzi z dumnego i wysoko postawionego rodu, ale nie można się po niej spodziewać ogłady i opanowania. To typ buntowniczki, która za wszelką cenę chce zaskarbić sobie miłość nieobecnego ojca, ale wybiera niezbyt odpowiednie środki. 

Jesteśmy wrzuceni do nieznanego świata chwilę przed najważniejszą próbą sił - egzaminem praktycznym, którego zaliczenie pozwoli głównej bohaterce zostać walkyrą. Oznacza to oficjalne zdobycie stanowiska poskramiaczki nieumarłych. Dochodzi jednak do pewnych zawirowań losu, zdrady i sabotażu i bądź co bądź wybitna w walce dziewczyna nie przechodzi tej próby. No i robi to w tak spektakularny sposób, że na dodatek zostaje wygnana na Mur graniczny, za którym nieumarli stanowią zupełnie inne zagrożenie (coś jak w Grze o tron).

Po drodze mamy jednak spisek, dość czarującego księcia, który również czuje się odrzucony przez rodzinę i wrogiego żołnierza, który ze względów politycznych nie będzie pałał do Wren sympatią. 

Fabuła się zagęszcza, gdy bohaterowie odkrywają intrygę na najwyższych poziomach władzy, tajemnice z przeszłości, ale przede wszystkim zaczynają rozumieć, czym jest odpowiedzialność.

O ile wskoczenie do świata Zaklinaczki kości było dla mnie dość chaotyczne i nie porwało mnie za serce, to wątek enemies to lovers jest tu świetnie poprowadzony! Jest odpowiednia chemia, wątpliwości, kilka drobnych zdrad i poznawanie samych siebie. 

Końcówka za to staje się bardziej polityczna, chociaż nie brakuje scen walki, więc w sumie można tu znaleźć sporą różnorodność. No i wbrew wykorzystaniu standardowych motywów, książka napisana jest przyzwoitym językiem i nie czujemy się zażenowani poziomem! 

Dla chemii między bohaterami oczywiście sięgam zaraz po drugi tom, więc tak, mimo topornych początków, jednak się wkręciłam! 

12:53:00

Emily ze Srebrnego Nowiu

Emily ze Srebrnego Nowiu

Pamiętam, że czytałam całą opowieść o Emilce ze Srebrnego Nowiu jak miałam jakieś 13 lat - byłam wtedy strasznie chora, więc spędzając całe dnie w łóżku, pochłonęłam od razu wszystkie trzy tomy. A teraz Anna Bańkowska (odpowiedzialna za nowe tłumaczenie przygód o rudowłosej Ani - moja recenzja pierwszego tomu tutaj) bierze na warsztat Emily!

Tytuł: Emily ze Srebrnego Nowiu
Tytuł oryginału: Emily of New Moon

Autor: Lucy Maud Montgomery
Tłumacz: Anna Bańkowska

Rok: 1923 / 2026
Wydawnictwo: Marginesy
ISBN: 978-83-68549-83-6

Emily straciła matkę, gdy była malutka. Od tamtej pory wychowywała się u boku ciepłego, wrażliwego i liberalnego ojca, z którym łączyła ją ogromna miłość i zrozumienie. Niestety, dziesięcioletnia Emily traci również i jego. Gdy choroba zabiera najbliższą jej osobę, okazuje się, że opieki nad nią ma się podjąć ktoś z rodziny jej matki - z rodziny, która nigdy nie wybaczyła młodej dziewczynie, że uciekła z biednym dziennikarzem. 

 

W ten sposób Emily trafia do Srebrnego Nowiu - posiadłości prowadzonej przez dwie ciotki i wujka - Elizabeth, Laurę i Jimmy'ego. Opuszczona i samotna dziewczynka musi zdać się na łaskę osób, których duma, zimne wychowanie i różnice charakterów bardzo mocno odciskają się na wrażliwej duszy dziecka. 

Z czasem jednak Emily zaczyna dostrzegać otaczające ją piękno, poznaje przyjaciół, którym pomaga rozwikłać rodzinne tajemnice oraz oddaje się (gorszącej jak na tamte czasy i ten staroświecki dom) pisaniu poezji i opowiadań. 

Chociaż z wyglądu dziewczynka nijak nie przypomina Anne Shirley, to widzimy tu sporo podobnych motywów - osierocenie, zimny wychów, ucieczka w świat marzeń i zachwyt przyrodą Wyspy Księcia Edwarda. Z noty biograficznej dowiadujemy się, że to tak naprawdę motywy autobiograficzne kanadyjskiej pisarki, ale schematyczność nie przeszkadza nam bardzo w lekturze. 

Chociaż do Ani mam większy sentyment ze względu na jej charakter, to widzę też, że historia Emily nie jest tak samo bogata w przygody. Co nie musi działać na niekorzyść - po prostu dostajemy więcej codziennych przygód, które czyta się także z ciepłem w sercu. 

Po tylu latach od pierwszej lektury miałam wrażenie, że książka będzie krótsza - ale jednak jej objętość mnie zaskoczyła. Nie spodziewam się, że dodano tutaj jakieś brakujące rozdziały jak w przypadku nowego tłumaczenia Błękitnego zamku (tutaj recenzja i moje oburzenie), ale jest to przyjemna i lekka lektura, którą na pewno jako dorosła kobieta odbieram trochę inaczej. 

Dlatego jeśli znacie tę historię - warto do niej wrócić. A jeśli możecie komuś ją polecić, to myślę, że młode czytelniczki też będą umiały zakochać się w Wyspie Księcia Edwarda widzianej oczami kolejnej marzycielki. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Marginesy!

18:14:00

Zaklęta w łabędzia

Zaklęta w łabędzia

Ja naprawdę chciałam, żeby to było dobre! Chciałam intrygującej fantastyki wrzuconej w szalone lata '20, inspirację baśniami i romans, który chwyta za serce. A dostałam tylko ładną okładkę...

Tytuł: Zaklęta w łabędzia
Tytuł oryginału: Upon a Frosted Star

Autor: M.A. Kuzniar
Tłumacz: Izabela Matuszewska

Rok: 2023/2024
Wydawnictwo: Albatros 
ISBN: 978-83-8361-280-5

Forster jest odrzuconym przez rodzinę malarzem. Ledwo wiąże koniec z końcem, ale dzięki wsparciu przyjaciół jest w stanie funkcjonować w tętniącym życiem Londynie. I choć jak pomyślimy o wrzasku wspaniałych lat '20, to przenosimy się do Stanów Zjednoczonych, to nie zapominajmy, że na całym świecie lał się szampan, a wystawne przyjęcia przechodziły do historii. 


 

Jednym z takich przyjęć jest też doroczny tematyczny bal w posiadłości poza miastem - wydarzenie o tyle tajemnicze, że organizowane jest wraz z pierwszym śniegiem, a zaproszenia pojawiają się w przedziwnych formach na mieście. Forster, będąc na jednym z takich przyjęć, zostaje oszołomiony przez wybitną baletnicę, która daje tam występ. Nieznajoma dziewczyna szybko staje się jego muzą, a cały kolejny rok upływa mu na twórczej pracy i wyczekiwaniu następnej zimy. 

Odetta, bo tak dziewczyna ma na imię, okazuje się być organizatorką tych wystawnych bali. Jednak tylko biedny malarz odkrywa jej tajemnicę - dziewczyna przybiera postać człowieka tylko wtedy, gdy na ziemi utrzymuje się śnieg. Wraz z nadejściem wiosny, a raczej ze zmianą pogody (nie oszukujmy się, śnieg w okolicach Londynu nie utrzymuje się długo) dziewczyna zamienia się w łabędzia.  

Chciałabym napisać, że wzajemna fascynacja tej pary narasta z czasem, ale ona po prostu od razu się pojawia i nie czujemy ani głębi, ani dramatu ich położenia. Forster oczywiście stara się robić wszystko, żeby klątwę zdjąć, Odetta nie pozwala mu się w sobie zakochać, jest czarnoksiężnik, jest motyw Jeziora łabędzi i to wszystko jakoś tak pozlepiane bez ładu i składu. 

Motyw katastrofy Titanica został wprowadzony tylko po to, żeby uśmiercić zbędnych bohaterów, do powieści gotyckiej tego w ogóle nie da się przyrównać, klimat z Wielkiego Gatsby'ego ściągnięty do tego stopnia, że nawet auta mają te same kolory, a chemii między bohaterami nie czułam w ogóle. 

Nie jest to "piękna i kunsztownie utkana baśń", jak sugeruje okładka, tylko zlepek motywów, które akurat wpadły autorce do głowy. Plusem jest to, że czyta się szybko (bo w sumie nie ma o czym), więc można łatwo przez tę książkę przebrnąć. 

Nie polecam, ale jeśli już koniecznie chcecie, to poszukajcie jej w bibliotece, a nie inwestujcie w książkę tylko dlatego, że to seria butikowa.

12:34:00

Znaki. Spójrz w gwiazdy, odkryj siebie

Znaki. Spójrz w gwiazdy, odkryj siebie

Czy jestem zodiakarą? No jestem! Lubię od czasu do czasu przeczytać horoskop, ale nie determinuje on mojego zachowania w danym miesiącu. Czy zwracam uwagę, jakim znakiem zodiaku jest dana osoba? Tak, ale nie opieram na tym swojej relacji czy znajomości. Jednak wierzę, że astrologii jest ziarno prawdy!

Tytuł: Znaki. Spójrz w gwiazdy, odkryj siebie
Tytuł oryginału: The Signs: Decode the Stars, Reframe Your Life

Autor: Carolyne Faulkner
Tłumacz: Joanna Dziubińska

Rok: 2017 / 2018
Wydawnictwo: Między Słowami
ISBN: 978-83-240-4782-6 

Astrologia dynamiczna zaczyna się od kilku danych - daty, godziny i miejsca urodzenia. To nie tylko określenie, który z dwunastu znaków zodiaków został nam przypisany, ale bardziej szczegółowe zgłębienie tego, jak inne znaki wpływają na nasze życie. 


 

Pomagając sobie stroną autorki (ale takich narzędzi do tworzenia wykresów astrologicznych znajdziecie w internecie mnóstwo) możecie określić, w jakim znaku były poszczególne planety i gwiazdy, gdy przyszliście na świat. Taki kosmogram następnie należy rozszyfrować, analizując cechy szczególne tych znaków oraz to, jakie cechy już w sobie odnajdujemy. 

Książka w przystępny sposób wyjaśnia, jak zacząć posługiwać się swoim kosmogramem, jaki wpływ na nasze cechy mają poszczególne planety i gwiazdy, znaki zodiaku, a także tak zwane domy, w których się na tym wykresie znajdują. 

Jednak książka nie zakłada, że będąc lwem czy wodnikiem, od razu będziemy mieć cały zestaw tych cech! Autorka zwraca uwagę na cechy korzystne i niekorzystne każdego zodiaku i tylko od naszej refleksji zależy, które z nich dostrzeżemy u siebie (oraz nad którymi wypadałoby popracować, jeśli lepiej odnajdujemy się w tych negatywnych). W ogólnym pojęciu wyjaśnia też, jak powinniśmy dbać o zdrowie, nasze relacje i kariery, ponieważ każdy znak, dzięki szczególnym predyspozycjom, może przejawiać pewne zbiorowe zachowania. 

Oczywiście książkę przeczytałam od deski do deski, robiąc notatki i analizując dogłębnie swój kosmogram. Nawet udało mi się przeczytać cały opis skorpiona mojemu Sebastianowi, chociaż on akurat bardzo sceptycznie podszedł do mojej ekscytacji 😀

Jestem pozytywnie zaskoczona, że nie jest to książka, która robi wodę z mózgu, a raczej przyzwoite wprowadzenie do interpretacji i refleksji. Świetnie bawiłam się podczas lektury, gdzie mogłam jak detektyw analizować swój znak zodiaku i znalazłam (aż za) dużo trafnych opisów! 

 Jeśli zatem ciekawi Was temat astrologii, horoskopów, planet i zodiaków, będzie to świetna lektura! 

Copyright © 2016 Redhead in Wonderland , Blogger