18:31:00

Zapiski o twoim zniknięciu

Zapiski o twoim zniknięciu

W końcu nastąpił przełom! Po serii książek średnich i niezadowalających mam tytuł, który spełnił oczekiwania!

Tytuł: Zapiski o twoim zniknięciu
Tytuł oryginału: Notes on Your Sudden Disappearance

Autor: Alison Espach
Tłumacz: Agnieszka Matkowska

Rok: 2026
Wydawnictwo: Poznańskie
ISBN: 978-83-68692-59-4 

Z Alison Espach już miałam okazję się poznać przy tytule Goście weselni. Chociaż już wtedy byłam pozytywnie zaskoczona (recenzję przeczytacie tutaj!), to ten tytuł wypadł chyba jeszcze lepiej! 

Główną postać - Sally - poznajemy, gdy zaczyna wakacje kończące siódmą klasę. Jest gotowa na upały, czas spędzany na basenie i przygody z siostrą. Jednak starsza o kilka lat Kathy wchodzi w okres dojrzewania i pierwszych miłości. I wprawdzie razem obserwują jak gwiazda szkolnej drużyny koszykówki - Billy Barnes - podrywa wszystkie dziewczyny ze szkoły, to różnica wieku między siostrami staje się coraz bardziej znacząca. 


 

Billy i Kathy zaczynają się jednak spotykać ze sobą, a Sally zaczyna tracić grunt pod nogami, gdy siostra, której nigdy nie odstępowała na krok, zaczyna żyć własnym życiem. Aż do tragedii, która przez wiele lat będzie wpływać na dwie rodziny. 

Chociaż książka ma wyczuwalny klimat historii o dorastaniu, takiego dusznego pokoju nastolatek, gdzie jednocześnie pachnie truskawkowym błyszczykiem i bałaganem, to jest to znów głębsza opowieść o radzeniu sobie ze stratą, przetrwaniu mimo wszystko i znalezieniu miłości wbrew sobie i otoczeniu. 

Espach stworzyła postać pełną ironii, bólu i chęci przetrwania, ale która de facto nie umie pogodzić się nie ze stratą, ale z tym, że to ona jest główną bohaterką swojego własnego życia. Postacie drugoplanowe pokazane są w rozsypce, gniewie, depresji. Ale ostatecznie też jedyne, czego pragną to spokój i miłość, na którą boją się uwierzyć, że zasługują. 

Mimo przejmującego tematu jest to lekka narracja, wręcz zabawna, taka, w której trzymamy kciuki za bohaterów, bo chcemy się wzruszyć i zaśmiać razem z nimi. Polecam bardzo!

05:41:00

Anglia. Czas na herbatę

Anglia. Czas na herbatę

Trochę jestem spragniona dalszych podróży, chociaż niedługo ten stan się zmieni i znów odważymy się na dalszą wyprawę niż 40 minut autem. Ale żeby powalczyć z tęsknotą, wygrzebałam z biblioteki książkę niby podróżniczą, ale tak naprawdę bardziej kulturoznawczą!

Tytuł: Anglia. Czas na herbatę
Autor: Marta Dziok-Kaczyńska

Rok: 2025
Wydawnictwo: Poznańskie
ISBN: 978-83-68370-39-3 

Na studiach uwielbiałam tak zwaną "kulturówkę", zwłaszcza, że miałam wtedy za sobą tylko jedną krótką wyprawę do Londynu. Miłość do Wielkiej Brytanii w oczywisty sposób popchnęła mnie na ścieżkę filologa angielskiego, ale po kilku miesiącach mieszkania w Irlandii Północnej serce oddałam szmaragdowej wyspie. Zawsze jednak chętnie odwiedzę dowolny obszar Wysp Brytyjskich, a tęsknotę mogę chwilowo zaspokoić taką książką. 


 

Autorka mieszka w Wielkiej Brytanii od 2006 r., zatem miała okazję poznać nie tylko tamtejsze specyficzne poczucie humoru, ale także tajniki codziennego życia (od seriali, przez życie polityczne, wycieczki, a nawet edukację wczesnoszkolną). Dostajemy tu zatem opis życia w Anglii oczami Polki, która musiała się oswoić z nową rzeczywistością na wczesnym etapie swojego dorosłego życia. 

To przyjemna lektura zwracająca uwagę na różnice w podejściu i światopoglądzie, ale też proponująca konkretne miejsca idealne na krótkie wycieczki po Anglii. W pełni zgodzę się z miłością autorki do bułeczek scones, z ciekawością czytałam, jak wygląda opieka nad małymi dziećmi przewidziana przez różne instytucje, szybko pochłonęłam przyspieszony kurs z wydarzeń historycznych, ale i ogólny szkic współczesnego społeczeństwa. 

Jednym słowem, da się liznąć obraz Anglii, chociaż jest to raczej opis skrócony i dość subiektywny. Styl książki bardziej przypomina luźny wpis na bloga, niż jakąś profesjonalną analizę. Ale może właśnie dlatego tak szybko mi się ją czytało. 

Dla miłośników takich lekkich książek z pogranicza podróży i kultury jak najbardziej będzie to dobra pozycja. Ale raczej żeby rozbudzić zainteresowanie, niż zaspokoić potrzebę zdobycia rzetelnej wiedzy.  

17:15:00

Genialna przyjaciółka

Genialna przyjaciółka

Wszyscy się tym tytułem zachwycali! Że takie arcydzieło literatury włoskiej, że tak się świetnie czyta, że wszystkie tomy na raz można pochłonąć. I co? I znów się przyczepię do kilku rzeczy!

Tytuł: Genialna przyjaciółka
Tytuł oryginału: L'Amica Geniale

Autor: Elena Ferrante
Tłumacz: Alina Pawłowska-Zampino 

Rok: 2011
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-7999-099-3

Główna bohaterka, a raczej narratorka powieści, w pierwszym rozdziale dowiaduje się, że jej przyjaciółka Lila zniknęła. Telefon od zaniepokojonego syna nie wzbudza jednak wielkich obaw - Lila taka jest - nieprzewidywalna, zimna, gotowa tak właśnie poprowadzić swoje życie, żeby bez słowa wymazać się z otoczenia innych ludzi. Chociaż razem z narratorką mają już jakieś sześćdziesiąt lat, to szybko zostajemy wprowadzeni w historię ich znajomości. 


 

Elena opisuje znajomość z zaginioną kobietą od wczesnego dzieciństwa, kiedy bawiły się razem na włoskim podwórku, po cichą rywalizację w szkole i po jej ukończeniu. Nawet gdy drogi dziewczyn się rozchodzą, gdy Elena kontynuuje naukę, a Lila poświęca się pomaganiu rodzinie, rywalizacja trwa - zwłaszcza po stronie Eleny. 

Gdy dziewczynki dorastają i zmieniają się ich priorytety życiowe, ścieżki ich życia zaczynają się coraz bardziej od siebie oddalać, jednak kontakt się nie urywa, nie na dobre. Narratorka bowiem przez cały czas jest wręcz uzależniona od znajomości z Lilą, która jest zimna, dość wyrachowana i skupiona na wydostaniu się z biedy, w której dorastała. 

Bo właśnie biedę Ferrante przestawia najlepiej - jako skąpane w słońcu i kurzu duszne przedmieścia Neapolu, jako osiedle sfrustrowanych niedostatkiem rodzin. I choć najstarsze pokolenia wydają się ze swoim życiem pogodzone, to młodsi próbują swoich sił w interesach mniej lub bardziej legalnych, w przemocy i cwaniactwie, żeby tylko czegoś się w końcu dorobić. 

Jako rys społeczny lat '50 jest to ciekawa lektura. Ale duszna od tłumionej agresji i niespełnionych ambicji. Żadnej z postaci niestety nie da się polubić. Elena nie myśli samodzielnie, Lila jest cwana w ten nieprzyjemny sposób, postacie męskie to odpychające fajtłapy lub buchające testosteronem i agresją macho. 

Co gorsza książka kończy się w momencie, gdy nasze bohaterki mają około szesnastu lat, więc nie zbliżamy się do rozwiązania zagadki z pierwszego rozdziału. Czy jestem zadowolona z lektury? Raczej nie. Czy będę czytać dalej? Prawdopodobnie tak, ale z taką miną: 


 

 

13:34:00

Zaklinaczka duchów

Zaklinaczka duchów

Pierwszy tom, czyli Zaklinaczka kości (recenzja TUTAJ!) wywołał mieszane uczucia - nie oszukujmy się, nie jest to dzieło wybitne. Ale chemia miedzy bohaterami, którzy na początku chcieli się pozabijać, została tak dobrze poprowadzona, że skusiłam się na drugi tom!

Tytuł: Zaklinaczka duchów
Tytuł oryginału: Ghostsmith

Autor: Nicky Pau Preto
Tłumacz: Aleksandra Łatacz

Rok: 2025
Format: audiobook

Wspólna przygoda Wren, Leo i Juliana nie kończy się w pierwszym tomie happy endem. Gdy akcja się zagęszcza, a na jaw wychodzi kilka sekretów, okazuje się, że różnice w priorytetach są silniejsze niż potencjalne zauroczenie i wstępne sojusze. 


 

Autorka tym razem nie postawiła na budowanie relacji, ale na rozwiązanie politycznych intryg i rodzinnych konfliktów. Oznacza to, że bohaterowie, którym kibicujemy właśnie ze względu na romantyczny potencjał, zostają rozrzuceni po dominiach i prowadzą swoje kampanie niezależnie. Ale jednak ostatecznie ze wspólnym celem. Na szczęście pokonanie armii nieumarłych i Królowej Trupów staje się zadaniem także tych postaci, na które wcześniej nie zwracaliśmy większej uwagi, więc mamy się na czym skupić.  

Walka o władzę jest jednak odrobinę przeciągnięta i przegadana, a pokonanie największych zwyrodnialców ostatecznie nieproporcjonalnie ukrócona. Nie czytało/słuchało się tego źle, ale liczyłam na szybsze ponowne spotkanie Wren i Juliana, na więcej dialogów i interakcji. Bo tego właśnie oczekiwałam. 

Przez brak większej głębi wydaje się, że autorka nie podołała wyzwaniu stworzenia rozległego świata o skomplikowanych konfliktach. Wychodzi z tego zatem kolejny fanfik, który no... nie fanfikuje, jak bym tego oczekiwała!

Cieszę się zatem, że nie ma kolejnych tomów i szukam bardziej ambitnego audiobooka na spacery!  

20:38:00

Kasperl i Margit

Kasperl i Margit

No i ja znowu bardzo chciałam, żeby spodobała mi się ta książka! Autor zachwycił w Golemie, który rozłożył mnie emocjonalnie na łopatki - tutaj znajdziecie recenzję. Ale tym razem, byłam rozdrażniona lekturą. 

Tytuł: Kasperl i Margit
Autor: Maciej Płaza

Rok: 2026
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 978-83-08-08884-5

Z okładki dowiemy się, że to monumentalna powieść. I owszem, objętościowo mamy tutaj 650 stron, fabuła rozwija się na przestrzeni trzech dekad, a bohaterowie krążą nie tylko między Poznaniem i Berlinem, ale wyprawiają się na Węgry lub do Salzburga. Nie jest to jednak ani powieść historyczna, ani powieść drogi. 

Kasperl pochodzi z bardzo ubogiej warstwy społecznej. I chociaż chciałoby się to romantyzować, że bieda, że głód, że trudne czasy, to po prostu jest wychowywany w najgorszej patologii i nią przesiąka na wskroś i na dekady do przodu. Chociaż ma wspaniały słuch muzyczny, bardziej zwraca uwagę to, że kradnie, z czasem pilnuje lokalnych prostytutek, a później w zasadzie jest tylko o krok od zabójstwa. Mało mnie ruszają te jego prostackie ballady i przygrywanie na akordeonie. 

Margit, a w zasadzie Małgorzata, na odwrót - pochodzi ze szlacheckiej rodziny, ale jej marzeniem jest zostać aktorką. I o dziwo rodzice zaczynają ją posyłać na prywatne lekcje, a na początku XX wieku to jednak szemrany zawód. Wprawdzie wychodzi za młodego lekarza niemieckiego pochodzenia, ale gdy ten jest na wojnie, ona z wiernością ma pewne kłopoty. 

Ale nie jest to też powieść ściśle o klasach społecznych. Kasperl niby pnie się w hierarchii poznańskich rzezimieszków, ale bierze też udział w powstaniu wielkopolskim. Mimo że dorasta, wciąż jest prostakiem i wulgarnym chamem. Margit przyjmuje węgierski pseudonim artystyczny i spektakularnie się stacza - z doniosłych sztuk przerzuca się na obrzydliwe erotyczne spektakle bardzo niskiej kategorii.  

I choć losy bohaterów się przeplatają, a w końcu splatają na dobre, to nie jest to też powieść o miłości. Starsza o dziesięć lat kobieta ma problemy z zaufaniem, ale przede wszystkim nie wie, czego chce. Chłopak jest równie nieogarnięty życiowo, ale jest klaunem i cwaniakiem. W pięknych słowach można powiedzieć, że miotają nimi żądze i wydarzenia historyczne, a oni i tak niestrudzenie poszukują swojej tożsamości. Ale na litość boską, ile można nie wiedzieć, czego się chce od życia?!

Jednak pomijając to, że nie polubiłam żadnej postaci, starałam się docenić hołd złożony Poznaniowi. Większość fabuły właśnie tam się rozgrywa. Ale koszmarem stała się dla mnie warstwa językowa. Kasperl posługuje się gwarą - ale tak do bólu wręcz niezrozumiałą. Rozdziały z jego perspektywy to męka dla oczu, uszu i intelektu. I gdy poznajemy go jako jedenastoletniego chłopaka, jesteśmy w stanie jeszcze co nieco sobie uzasadnić. Ale im bardziej wyrywa się z tego lumpiarstwa, tym bardziej chciałoby się usłyszeć, jak posługuje się językiem polskim. Niestety. A wiedząc, że postać jest nieukiem i wulgarnym prostakiem, dostajemy ohydny bełkot. Czy to przez dofinansowanie z budżetu Województwa Wielkopolskiego, czy przez oryginalny zamysł, Płaza faszeruje czytelnika bardzo niszowym słownictwem. W wersji papierowej, którą dostałam w okolicach premiery na szczęście jest słowniczek! 

Przebrnęłam przez tę książkę, ale niestety mi się nie podobała. Wszystko dałoby się skrócić o jakieś 300 stron, gdyby autor na siłę nie wciskał poznańskiej gwary posługując się ciągle tymi samymi zwrotami tylko po to, żeby przećwiczyć użycie tego słownictwa w pełnym zdaniu. Postacie są odpychające, Poznań nie zachwyca, a Berlin nie jest aż tak dobrze opisany. 

Może osoby z Poznania lepiej odniosą się do tej lektury. Ja odkładam ten tytuł na półkę bardzo zmęczona. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.  

  

Copyright © 2016 Redhead in Wonderland , Blogger