10:26:00

Odyseja

Zabierzmy się za tego gagatka i miejmy moje oburzenie z głowy! A wszystko dlatego, że po przeczytaniu tej książki moje wyobrażenie o Odysie znacznie się zmieniło. Ale okładka piękna, no co ja poradzę :D

Tytuł: Odyseja
Tytuł oryginału: Ὀδύσσεια Odysseia 

Autor: Homer
Tłumaczenie: Jan Parandowski

Rok: VIII w. p.n.e. / 2026
Wydawnictwo: Vesper
ISBN: 978-83-8408-230-0

W podstawówce chyba każdy przechodził pewną fascynację mitologiami, opowieściami ze świata antycznego, po nudnej prehistorii starożytność na lekcjach historii zaczynała interesować zupełnie inaczej. A może to ja po prostu byłam tym dziwnym dzieckiem :D

Ale moje wyobrażenie o Odyseuszu zawsze opierało się na jego bystrym umyśle - przecież to on wymyślił podstęp z koniem trojańskim. Przecież to on wymyślał (i rozwiązywał) najtrudniejsze zagadki i fortele! To na niego uwzięli się bogowie i dlatego, mimo wszelkich starań, nie mógł wrócić do ukochanej żony i ojczyzny. No i grał go Sean Bean! (nie oceniajcie). 


 

No, to tego... jak przeczytacie tę książkę to możecie do kosza wyrzucić wzniosłość i mądrość. BO TO ŁGARZ I KURWIARZ BYŁ! Dobra wymówka z tym, że bogom podpadł! Przez własną głupotę i pychę pchał się w zagrodę Cyklopa, a trzeba było odpłynąć od razu! U Kirke sam dobrowolnie rok siedział i to towarzysze podróży w końcu go szturchnęli i mówią "ej, stary, może wrócimy już do domu? w końcu dekadę to byliśmy na samej wojnie!". 

U Kalipso 7 lat siedział. Oh, jak trudno i smutno było dzielić łoże z boginią! Dopiero jak Atena z nią pogadała, to ta mówi Odysowi: "no dobra, fajnie było, spadaj do domu, tam są spoko drzewa, zbuduj sobie tratwę". A ten patafian co robi ostatniej nocy? No sam na pożegnanie pakuje się jej jeszcze do łóżka!

Opowieść o everymanie, który odnajduje siebie? Gdzie? ja się pytam! Raczej o facecie, który szukał wymówek, żeby do domu nie wrócić! I p*pa, a nie żeglarz! A, to jeszcze popłynę w ZUPEŁNIE INNYM KIERUNKU, żeby sobie wróżby wysłuchać, jak wrócić do domu! Mordo, serio?

A później wrzask i terror, bo mu pół Itaki żonę chce zbałamucić. To ta dwie dekady czeka, kmini, jak zbyć zalotników, kombinuje jak może, a ten dopiero jak zwęszył zagrożenie w domu, to zaczął zagęszczać ruchy. No co za hipokryta!

Poważnie, nie poznawajcie swoich idoli! Ja zawsze byłam przekonana, że Odys to taki zmyślny typ, co z każdej pułapki wybrnie, cwany pomysł podsunie. A tu sama Atena przewraca oczami na to, jak niepotrzebnie (patologicznie wręcz) ziomek zmyśla!

Więc pamiętajcie drogie dzieci. Jak macie wybierać faceta to przystojnego i/lub bogatego. Bo wszyscy kłamią! :D 

Ale już, no, o samej książce teraz! Parandowski robi ciekawy wstęp, gdzie rozwodzi się trochę o Homerze. O ile średnio szanuję jego Mitologię za wybiórczość i do bólu męski punkt widzenia, to tutaj jego wizja jest do zaakceptowania.  

Natomiast posłowie prof. Aleksandra Mikołajczaka skupia się bardziej na samym poemacie. Filolog zwraca uwagę chociażby na to, że był on recytowany / śpiewany. Jest tam wspaniała ciekawostka o heksametrze synchronizującym się z tętnem! Jest sporo o symetrii i kierunkach podróży (Telemach podróżujący na zewnątrz vs. Odys podróżujący do wewnątrz) oraz swoistym zbieraniu doświadczenia i przechodzeniu inicjacji przez ojca i syna. Jest słów parę o Ulissesie i powieści o podróży jako metaforze życia. Ale sporym zgrzytem jest tam sugestia, że dopiero po roku 1945, kiedy to Joseph Campbell opracował swoją koncepcję 'the hero's journey', inni twórcy zaczęli ją szeroko wykorzystywać w kulturze popularnej. Tak, owszem, ale nie podawajmy tam jako przykładu Hobbita, który został opublikowany w 1937 r.!

No i nie cytujmy Boba Dylana, tylko dlatego, że komitet noblowski dostał pomroczności jasnej. Bo nie, jednak nie kupuję romantyzowania kiepskiego kompasu moralnego i bycia kutafonem. Nie tutaj, 'nie na moim zegarku'! 

Ale książkę przeczytajcie! Przecież to klasyk :D 

 

1 komentarz:

  1. Doskonale rozumiem ten moment, kiedy mitologiczny wizerunek bohatera zderza się z lekturą oryginału i pęka jak bańka mydlana. Odyseusz zdecydowanie miał skomplikowany system wartości, a lata spędzone u boku boskich gospodarczyń mocno podważają wizerunek wiernego męża. Jan Parandowski potrafi zaciekawić wstępem, ale zgadzam się, że posłowie bywa momentami zaskakujące pod względem chronologicznym. Klasykę jednak bez wątpienia warto znać, choćby po to, żeby wyrobić sobie własne zdanie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Redhead in Wonderland , Blogger