Kolejna klasyka przeczytana! Pierwszy raz sięgnęłam po Dickensa i... sięgnę ponownie, bo nie umiem się przekonać do jego stylu. Co jest dość osobliwe, bo zazwyczaj jestem zachwycona tego typu lekturami.
Tytuł: Opowieść o dwóch miastach
Tytuł oryginału: A Tale of Two Cities
Autor: Charles Dickens
Rok: 1859
Format: audiobook
Książkę rozpoczyna jedno z najpiękniejszych i może najsłynniejszych zdań otwierających powieść: It was the best of times, it was the worst of times... Jakie tu jest wspaniałe nawiązanie do dwoistości, która rządzi tą opowieścią - dwa miasta, dwóch sobowtórów, skrajne rozbieżności społeczne i złożoność ówczesnych czasów! Kiedy autor już na pierwszej stronie tak wysoko stawia sobie poprzeczkę, oczekujemy takich wspaniałości więcej!
Jeśli chcecie skrócony opis fabuły, to zapraszam na filmweb: Dwóch sobowtórów, były francuski arystokrata i angielski prawnik-alkoholik zakochują się w tej samej kobiecie. No cóż. To jednocześnie niedopowiedzenie stulecia i... dość trafne podsumowanie :D A co z całą warstwą społeczno-polityczną?
Powieść publikowana oryginalnie w odcinkach obejmuje okres od 1775 do rewolucji francuskiej. Francuz Karol Darnay i Anglik Sydney Carton rzeczywiście zakochują się w tej samej kobiecie, ale przyznaję, że większe wrażenie robią buntownicze nastroje ludu francuskiego niż ta linia fabularna.
Dickens bez zahamowań przedstawia brutalność rewolucji i dziki sadyzm społeczeństwa. Wprawdzie nie analizuje zbyt dogłębnie przyczyn buntu, ale daje się odczuć, że jest to przestroga dla arystokracji angielskiej. Bo rewolucja to moralna odpłata za wyrządzone zło.
Wydźwięk narracji jest taki, że racja jest po stronie ludu, ale granice przyzwoitości są zatarte. Rządy terroru przedstawione w książce robią wrażenie - brutalność rewolucji, dziki sadyzm społeczeństwa, masowe egzekucje, donosy. Nikt nie czuł się tak naprawdę bezpiecznie. I to przyprawia o prawdziwe ciarki podczas lektury!
I jak wspomniałam na początku - uwielbiam klasykę za język, przedstawienie świata i motywy. Ale tutaj dość często trudno mi było zagłębić się w opowieść. Niektóre rozdziały mnie męczyły i prawie zmuszałam się, żeby przez nie przebrnąć. Dopiero końcówka nabiera tempa i autentycznie wzrusza!
Teraz jestem ciekawa serialu na podstawie powieści, ale wyczytałam z kilku recenzji, że jest to dość luźna adaptacja...
No i muszę zwrócić Waszą uwagę na tę błyskotliwą okładkę innego wydania:
Lista BBC mimo systematycznych wykreśleń nadal podsuwa sporo tytułów (sprawdźcie sami - klik!). Ale od Dickensa chwilę odpocznę.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz