12:17:00

La Mamma

Ostatni ze świątecznych prezentów przeczytany! Stosik hańby oczywiście nadal jest imponujący, ale staram się być na bieżąco ze wszystkim, co trafia na moją półkę! 

Tytuł: La Mamma
Autor: Joanna Stopyra-Fiedorowicz

Rok: 2020
Wydawnictwo: Women Power Media 
ISBN: 978-83-958007-0-2

Sama książka reklamuje się jako "najczulsza przewodniczka na drodze do stawania się mamą". Bo umówmy się, że jest to trudny czas, wszystko jest nowe, kobiety stają przed niespodziewanymi wyzwaniami, a społeczeństwo i najbliżsi nie odpuszczają. Nieproszone komentarze, głaskanie po brzuchu bez pozwolenia, ocenianie i cała masa przestarzałych lub niechcianych rad potrafią wkurzyć bardziej niż realizacja, że mamy problem z założeniem skarpetek! 


Autorka patrzy zatem na okres ciąży, połogu i pierwszych miesięcy bycia mamą z perspektywy indywidualnej kobiety, a nie wszystkowiedzącego stereotypu matki Polki (lepiej - nawiedzonej madki, którą można spotkać na forach i grupach internetowych!). 

Dostajemy zatem bardzo osobistą perspektywę, jak to było u niej - z czego się cieszyła, co ją irytowało, kiedy sama kopała się w kostkę za komentarz, który wygłosiła bez refleksji. Nie skupia się na fizyczności i ciele jako takim, ale np. na języku, jakim się posługujemy, podmiotowości dziecka, konieczności dbania o związek z partnerem, ale też na małych tęsknotach, gdy dziecko zaczyna dorastać. 

Osobiście w pełni się zgadzam, że kobieta, która staje się matką nie powinna tracić swojej osobowości. Dziecko nas dopełnia, ale nie wymazuje nas jako osoby (teksty w stylu "mama zrobi..., mama poda..." mogą działać irytująco!). Tak samo w moim słowniku nie ma wyrazu "cyc" i wszelkich pochodnych. Jest to dla mnie wyraz prostacki i wulgarny, a w odniesieniu do kobiety karmiącej brzydkich określeń mamy jeszcze więcej ("dojarka", "chodząca mleczarnia"). Fuj! 

Zatem książka wyraża ogromny szacunek dla kobiet w ciąży i świeżo upieczonych mam. Zmusza do zastanowienia się, czy każdy komentarz trzeba wygłosić na głos oraz podkreśla intymność macierzyństwa. 

Z rzeczy na minus - autorka ewidentnie kochała być w ciąży i epatuje miłością do własnego dziecka z co drugiej kartki. I nie ma w tym nic złego, ale nie każda kobieta musi wielbić ciążę. Nie każda przyszła mama kocha wszystkie dzieci świata. Nie wszystko co związane z pojawieniem się dziecka musi być przelukrowane i "ububione" jak to zwykło się u mnie mawiać.

Ale niewątpliwie będzie to książka, która podniesie na duchu, wywoła wiele refleksji, zada ważne pytania i uspokoi w wielu kwestiach, bo stawia kobietę na pierwszym miejscu. 

Dziękuję Mamo! 

2 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja. Dobrze, że autorka zwraca uwagę na podmiotowość kobiety i ten cały chaos wokół nieproszonych rad, bo to faktycznie bywa męczące. Twoje podejście do zachowania własnej osobowości w macierzyństwie też bardzo do mnie trafia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cały czas mam wrażenie, że rozmowy o świadomym macierzyństwie i nie robienie z kobiety jakiegoś rozpłodowego przedmiotu nie są zbyt popularne!

      Usuń

Copyright © 2016 Redhead in Wonderland , Blogger