Kolejna klasyka zaliczona i to znów tytuł z listy BBC (klik!). Tutaj miałam jakiś niepohamowany głód i chociaż objętościowo książka wydaje się onieśmielająca, to przeczytałam ją błyskawicznie. No i jak ja lubię sięgać po takie stare wydania (tutaj z 1956) - wiem wtedy, że książka była czytana przez masę osób i że dołączam do grona moich dziadków i mamy, którzy też trzymali ją w rękach!
Tytuł: Anna Karenina
Tytuł oryginału: Anna Karenina
Autor: Lew Tołstoj
Tłumacz: Kazimiera Iłłakowiczówna
Rok:1875–1877 / 1956
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
ISBN: 83-05-11780-4
Historię kobiety upadłej, odrzuconej przez towarzystwo, targanej uczuciami, obawami i konwenansami wszyscy znamy. Anna - chociaż jest 8 lat w związku małżeńskim z Kareninem, z którym ma zresztą ukochanego synka - wdaje się romans z przystojnym Wrońskim - robiącym karierę wojskową bawidamkiem i lekkoduchem.
I owszem, tak można skrócić całą fabułę. Ale jest to obraz uproszczony, wręcz ugrzeczniony i powielany w licznych adaptacjach filmowych, które cóż... wygląda na to, że za dużo z oryginału nie czerpały.
Owszem, Anna wdaje się w romans - ale jakoś dziwnie łatwo przychodzi jej rozstanie z synem, którego na początku książki wręcz obsesyjnie wielbi. Jak na kobietę podziwianą i szanowaną, nawet powiedzmy to wprost, że nie zakochaną we własnym mężu, naprawdę błyskawicznie ulega Wrońskiemu.
Na przestrzeni setek stron nie prezentuje się wcale jak kobieta upadła, ale raczej zepsuta i podła. Nic ją nie obchodzi socjeta, dopóki nie zaczyna dostrzegać, że wszyscy radzą sobie doskonale bez niej i pogardzają jej zachowaniem. Mimo że chorobliwie zazdrosna o Wrońskiego, sama z premedytacją flirtuje z innymi mężczyznami, do tego stopnia że z pełną świadomością chce rozkochać w sobie męża znajomej. I (spoiler? można tak zepsuć komuś klasykę?) nie rzuca się pod pociąg, bo zostaje wykluczona przez społeczeństwo, ale po to, żeby zrobić Wrońskiemu na złość.
A sam Wroński? Owszem, to amant, któremu nie zależy na ustatkowaniu się. Ale im dalej wdaje się w romans z Anną, im bardziej ich uczucie się rozwija, tym bardziej zależy mu na pewnych normach i standardach. Jest gotów wziąć z nią ślub, ale ona nie chce się rozwieźć. Rzuca karierę w wojsku i z sukcesem prowadzi posiadłość na wsi, żeby nie martwić się o to, że Anny nikt w mieście nie przyjmuje. Znosi jej napady zazdrości, złych humorów, dominacji i chorobliwego wręcz uczucia. Ale jest to bohater z krwi i kości, który musi czasem wyjść z domu, pełnić obowiązki zawodowe, odetchnąć! A po jej śmierci jest prawdziwie zdruzgotany!
Zatem jeśli chodzi o tę parę, to przeczytanie książki było dla mnie wywrotowe! To nie jest opowieść o wykorzystanej kobiecie, tylko o toksycznej relacji, niedojrzałości emocjonalnej i o dziwo! przemianie wewnętrznej Wrońskiego.
Ale wbrew pozorom to wcale nie jest najciekawszy wątek. Bałam się zabrać za Tołstoja, bo spodziewałam się tekstu ciężkiego i przegadanego. Ale autor z rozmachem zabiera się za omówienie ogromu zagadnień społecznych i politycznych - dla nas obecnie historycznych. Kwestia podziału dóbr, rozbieżności między arystokracją a chłopstwem, rozwoju Rosji w porównaniu z Europą, sama prezentacja stylu życia obywateli - to wszystko czytałam z zaciekawieniem!
Jak wspomniałam, postacie Anny i Wrońskiego wbrew tytułowi nie stanowią głównego wątku. Przyznaję, że mocno kibicowałam Lewinowi - chociaż palnął kilka głupot po drodze, mocno mnie zirytował i skupiał się na filozofowaniu wtedy, kiedy było to najmniej wskazane. Ale moja reakcja utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że bohaterowie Tołstoja są do bólu ludzcy i dopracowani literacko w swoich niedoskonałościach: Obłoński jest błaznem, Kitty się ogarnia, Dolly sama nie wie, czego chce, a Karenin rzeczywiście, im dalej w las, tym bardziej jest odpychający!
Czy polecam? Z całego serca! Wiem, że to nie jest lektura dla każdego i na każde okoliczności. Ale naprawdę zmienia wyobrażenie o tytułowej bohaterce, wprowadza nas we wspaniały i miniony czas oraz w obszerny sposób przedstawia realia epoki, która dawno przeminęła. No złoto!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz