11:29:00

Dom pogrzebowy Cottona

Już nie pamiętam, gdzie ten tytuł wpadł mi w oko, że dopisałam go sobie do listy książek oczekujących w bibliotece. Miał tu się pojawić czarny humor, to miała być powieść gotycka, obraz współczesnego amerykańskiego południa, gdzie ciemnoskórym dziewczynom nadal wiedzie się źle. I tylko ten ostatni punkt się sprawdził. 

Tytuł: Dom pogrzebowy Cottona
Tytuł oryginału: House of Cotton

Autor: Monica Brashears
Tłumacz: Urszula Gradner

Rok: 2023 / 2024
Wydawnictwo: Mova
ISBN: 978-83-8371-225-3

Magnolia ma tylko dziewiętnaście lat, gdy babcia - jej jedyna opiekunka i przyjaciółka - umiera. Świat, który dotychczas znała nie tyle się zawalił, ile po prostu musi się zmienić. Główna bohaterka, która do tej pory nie podejmowała żadnych rozsądnych decyzji, musi stać się dorosła. 

Pogrążona w smutku dziewczyna nie reprezentuje żadnych szczególnych cech charakteru. Wiemy o niej tylko tyle, że ma głęboko zakorzenione pretensje do ludzi o jaśniejszym kolorze skóry i bogaczy. Jednego takiego człowieka poznaje podczas nocnej zmiany na stacji benzynowej. Mężczyzna proponuje jej pracę modelki, ale nie wyjaśnia szczegółów. 


 

Ponieważ Magnolia szybko pada ofiarą molestowania właściciela domu, w którym mieszkała z babką, postanawia skorzystać z oferty nieznajomego, bo przecież co gorszego może ją spotkać? Poza tym potrzebuje pieniędzy, żeby pozbyć się niechcianej ciąży, a na koncie ma jakieś 19$. 

Szybko okazuje się, że Cotton chce zarabiać na wkręcaniu zrozpaczonym rodzinom, że odpowiednio ucharakteryzowana Magnolia to ich dawno zmarła lub zaginiona córka, żona lub kochanka. Przy czym te rodziny o tym wiedzą, więc to chyba jedyne uczciwe zagranie w książce. 

Magnolia się zgadza, nawet przeprowadza się do domu pogrzebowego, ale szybko okazuje się, że Cotton i jego ciotka nie są idealni. On coś nadmiernie lubi zwłoki, a ona to pijaczka-hazardzistka. Magnolii jednak przez większość książki nie wadzi brak moralności, a rozwiązłość ma wpisaną w genotyp. 

Generalnie córka ćpunki, wnuczka ladacznicy, sama co pięć minut umawia się przez aplikację randkową na przygodny seks. I o ile wydaje jej się, że dominuje w tych relacjach, to prezentuje po prostu obraz zagubionej dziewczyny, która dawno straciła kontrolę nad własnym ciałem i stacza się jak wszystkie kobiety w jej życiu. Pojawiające się dookoła zjawy to nic innego jak wyrzuty sumienia, a żywe postacie są paskudnie przerysowane. 

Książka nie ma punkt kulminacyjnego, w połowie tracimy całkowicie zainteresowanie - ostatnie 100 stron męczyłam tydzień i w zasadzie zmusiłam się do dokończenia tej historii tylko dlatego, że zabrnęłam tak daleko. 

Nie polecam tego tytułu, nawet jeśli chcecie poczytać o doświadczanej życiowo dziewczynce, która wszystko chce podciągnąć pod rasizm i gospodarczo-społeczne uprzywilejowane. Nie ma przekazu, nie ma morału i nie jest to współczesna baśń, jak wmawiają niektóre opisy. Dajcie sobie spokój. 

3 komentarze:

  1. Dzięki za tę opinię. Dobrze wiedzieć, że opis wydawcy mocno mija się z rzeczywistością. Oszczędziłaś mi czasu, bo po samym tytule pewnie też bym się zainteresowała, a tak to odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, dlaczego te opisy na okładkach aż tak bardzo odbiegają od treści książki - czy to specjalny zabieg, czy ktoś po prostu nie doczytuje książek i wrzuca pierwsze, co mu do głowy przyjdzie po lekturze 2 rozdziałów :/

      Usuń
  2. Kurczę szkoda, bo jakby ta książka miała te wszystkie punkty, które miała mieć to bym po nią sięgnęła, bo właściwie wszystko to co miała mieć ta powieść to lubię.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Redhead in Wonderland , Blogger