Już nie pamiętam, gdzie ten tytuł wpadł mi w oko, że dopisałam go sobie do listy książek oczekujących w bibliotece. Miał tu się pojawić czarny humor, to miała być powieść gotycka, obraz współczesnego amerykańskiego południa, gdzie ciemnoskórym dziewczynom nadal wiedzie się źle. I tylko ten ostatni punkt się sprawdził.
Tytuł: Dom pogrzebowy Cottona
Tytuł oryginału: House of Cotton
Autor: Monica Brashears
Tłumacz: Urszula Gradner
Rok: 2023 / 2024
Wydawnictwo: Mova
ISBN: 978-83-8371-225-3
Magnolia ma tylko dziewiętnaście lat, gdy babcia - jej jedyna opiekunka i przyjaciółka - umiera. Świat, który dotychczas znała nie tyle się zawalił, ile po prostu musi się zmienić. Główna bohaterka, która do tej pory nie podejmowała żadnych rozsądnych decyzji, musi stać się dorosła.
Pogrążona w smutku dziewczyna nie reprezentuje żadnych szczególnych cech charakteru. Wiemy o niej tylko tyle, że ma głęboko zakorzenione pretensje do ludzi o jaśniejszym kolorze skóry i bogaczy. Jednego takiego człowieka poznaje podczas nocnej zmiany na stacji benzynowej. Mężczyzna proponuje jej pracę modelki, ale nie wyjaśnia szczegółów.
Ponieważ Magnolia szybko pada ofiarą molestowania właściciela domu, w którym mieszkała z babką, postanawia skorzystać z oferty nieznajomego, bo przecież co gorszego może ją spotkać? Poza tym potrzebuje pieniędzy, żeby pozbyć się niechcianej ciąży, a na koncie ma jakieś 19$.
Szybko okazuje się, że Cotton chce zarabiać na wkręcaniu zrozpaczonym rodzinom, że odpowiednio ucharakteryzowana Magnolia to ich dawno zmarła lub zaginiona córka, żona lub kochanka. Przy czym te rodziny o tym wiedzą, więc to chyba jedyne uczciwe zagranie w książce.
Magnolia się zgadza, nawet przeprowadza się do domu pogrzebowego, ale szybko okazuje się, że Cotton i jego ciotka nie są idealni. On coś nadmiernie lubi zwłoki, a ona to pijaczka-hazardzistka. Magnolii jednak przez większość książki nie wadzi brak moralności, a rozwiązłość ma wpisaną w genotyp.
Generalnie córka ćpunki, wnuczka ladacznicy, sama co pięć minut umawia się przez aplikację randkową na przygodny seks. I o ile wydaje jej się, że dominuje w tych relacjach, to prezentuje po prostu obraz zagubionej dziewczyny, która dawno straciła kontrolę nad własnym ciałem i stacza się jak wszystkie kobiety w jej życiu. Pojawiające się dookoła zjawy to nic innego jak wyrzuty sumienia, a żywe postacie są paskudnie przerysowane.
Książka nie ma punkt kulminacyjnego, w połowie tracimy całkowicie zainteresowanie - ostatnie 100 stron męczyłam tydzień i w zasadzie zmusiłam się do dokończenia tej historii tylko dlatego, że zabrnęłam tak daleko.
Nie polecam tego tytułu, nawet jeśli chcecie poczytać o doświadczanej życiowo dziewczynce, która wszystko chce podciągnąć pod rasizm i gospodarczo-społeczne uprzywilejowane. Nie ma przekazu, nie ma morału i nie jest to współczesna baśń, jak wmawiają niektóre opisy. Dajcie sobie spokój.

Dzięki za tę opinię. Dobrze wiedzieć, że opis wydawcy mocno mija się z rzeczywistością. Oszczędziłaś mi czasu, bo po samym tytule pewnie też bym się zainteresowała, a tak to odpuszczam.
OdpowiedzUsuń