sobota, 20 maja 2017

Lirogon

Tytuł: Lirogon
Autor: Cecelia Ahern
Rok: 2016 (Świat) / 2017 (Polska)

Cecelia Ahern wzięła się intensywnie za pisanie i przynajmniej raz w roku prezentuje światu swoją kolejną powieść.

Moja sinusoida uczuć związanych z jej twórczością nadal trwa, ale ma ona zdecydowanie łagodniejszy wymiar. Oznacza to, że po Skazie, którą byłam zachwycona, przyszła kolej na książkę, która powinna we mnie wywołać absolutne zniechęcenie. 

Okazało się jednak, że nie było aż tak źle. Gdy sięgnęłam po Lirogona byłam oczarowana klimatem irlandzkiej głuszy, w której ekipa filmowa przypadkiem odkrywa obecność dziewczyny, która potrafi naśladować wszystkie usłyszane dźwięki.

Laura, główna bohaterka, jest eteryczną, wręcz magiczną osobą, której opis sugerował fabułę z pogranicza realizmu magicznego, jednak autorka poszła w przeciwnym kierunku - w kierunku cywilizacji, mediów i hałasów miasta.

Dziewczyna, o której istnieniu nikt nie wiedział, nagle staje się dla trójki przyjaciół - ekipy filmowej, tworzącej dokumenty - szansą na kolejny wielki hit! Niewiele się zastanawiając, chcąc zdobyć fundusze na ten projekt postanawiają (niektórzy z oporami) wysłać dziewczynę do talent show, dzięki któremu dotrze ona do szerszego grona odbiorców. 

Wystraszona Laura, której odkrycie oznacza koniec dotychczasowego spokojnego życia, nagle wpada w machinę, która nie zatrzyma się, dopóki nie wyssie z dziewczyny ostatniego tchnienia. 

Książkę czyta się lekko, szybko, postacie są różnorodne, jednak na 450 stron fabuła jest jednotorowa i przewidywalna. 

Autorka stara się podkreślić różnorodność relacji opisując rozpadający się związek ludzi, którzy do siebie nie pasują, wplatając w fabułę małżeństwo dwóch kobiet, które spodziewają się dziecka i komentarz dotyczący zaniedbania irlandzkiej wsi przez młode pokolenia uciekające do miast, jednak głównie skupia się na krytyce programów rozrywkowych, które na siłę tworzą z utalentowanych osób celebrytów, którzy to z kolei zachłystują się sławą i nagłym zainteresowaniem ze strony tłumów i mediów. 

Osobiście nie urzekło mnie zatracenie się w medialnym szumie, ani zakończenie książki, chociaż wielu czytelnikom właśnie ono może się spodobać najbardziej. 

Książka jest jednak łatwą, choć niezbyt satysfakcjonującą pozycją. Wierni fani irlandzkiej pisarki na pewno będą czerpać z lektury przyjemność, a osoby, które autorki jeszcze nie znają, mogą uznać Lirogona za przyjemną książkę.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Akurat oraz firmie Business & Culture.

czwartek, 18 maja 2017

Złodziejka książek

Tytuł: Złodziejka książek
Autor: Markus Zusak
Rok: 2005 

Z książkami, które szybko stają się bestsellerami zawsze jest ten problem, że słyszy się o ich popularności więcej niż o samej fabule. Odrobinę zniechęcający był dla mnie również fakt, że książka jest oficjalnie kierowana do dzieci i młodzieży, a zaczynając jej słuchać (tak, to był audiobook, ale o tym za chwilę), pamiętałam słowa znajomej, że to dziwna książka. 
Otóż książka nie jest dziwna, ale nietypowa. Narratorem jest Śmierć, który (!) opowiada nam losy małej dziewczynki - Liesel - której przyszło dorastać podczas II Wojny Światowej. Mała Niemka trafia do rodziny zastępczej, w której odnajduje ciepło i miłość, choć nie zawsze okazywane są one w oczywisty sposób. 

Wydawać by się mogło, że opowieść, jedynie pozornie wrzucona w problematyczny okres w historii ludzkości, będzie opowiadała tylko o dziecięcych przyjaźniach, nastoletnich miłościach, fascynacjach i występkach. Chociaż książka przepięknie opisuje jakimi trudami obarczona jest dziewczynka, jakie uczucia nią targają, to szkic historyczny jest tak wyraźny, że momentami to on wyłania się nam na pierwszy plan, ukazując trudy ludzi, którzy nie zgadzali się z ogólnie przyjętą polityką.
Autor krytycznym okiem przygląda się sytuacji w Niemczech - zarówno życiu Niemców, jak i Żydów. W pouczający i momentami zabawny sposób zmusza czytelnika do refleksji nad ich losem, przypomina, że narodowość nie świadczy o charakterze człowieka, a dobre uczynki nie zostają zapomniane. Osobiście nie wiem, czy dziecko jest w stanie dostrzec drobne smaczki i niuanse w książce, które dorosłemu łamią serce.

Choć główną bohaterką książki jest Liesel Meminger, to nie opuszcza mnie wrażenie, że to jednak słowa są dla autora najważniejsze w całej tej opowieści. To kradzione książki ratują dziewczynkę przed wieloma smutkami, to słowa odczytywane w piwnicznych schronach uspokajają ludzkie lęki podczas nalotów, to słowa (odczytywane i spisywane) mogą uratować życie, to słowa mogą wyrządzić największą krzywdę lub doprowadzić najgorszych fanatyków do władzy, to w końcu słowa, te niewypowiedziane, mogą nieść ze sobą największy ciężar. 


Muszę przyznać, że książka poucza i wzrusza, pokazuje dobrych ludzi, którzy żyli w złych czasach, zwraca uwagę na wartości, których każdy powinien poszukać w sobie, ale też na historię, która okrutnie obeszła się z głównymi bohaterami.

Ponieważ było to moje pierwsze starcie z audiobookiem bałam się, że niektóre elementy książki mogą mi umknąć. Kiedyś próbowałam tak słuchać książki, ale wydawało mi się, że jest czytana za szybko, nie zostawiając mi czasu na refleksję i własną wyobraźnię. Jeśli ktoś będzie się zabierał za Złodziejkę książek w tym formacie, to śmiało polecam. Czystą przyjemnością jest zatopienie się w narracji Piotra Bąka, który tworzy słuchowisko pozostające nam w sercu na długo.