13:06:00

Trufla

Trufla
Tajniki kulinarne Patrycji Doleckiej znanej z bloga Trufla (klik!) rozpoczynają się nietuzinkowo. Pierwsze strony poświęcone są ciepłym i wzruszającym podziękowaniom dla dziadków autorki i pokazują ile możemy wynieść z rodzinnego domu oraz jak wiele wspomnień, smaków, chwil i ulotnych obrazków z dzieciństwa zostaje nam w pamięci i kształtuje nas przez całe dorosłe życie. 

Tytuł: Trufla. Same dobre rzeczy
Autor: Patrycja Dolecka
Rok: 2017
Wydawnictwo: Buchmann
ISBN: 978-83-280-4697-9

Książka, która trafiła do mnie z ręcznie pisaną i spersonalizowana dedykacją od autorki sprawiła, że zapoznanie się z jej treścią stało się zupełnie nieznanym dotąd przeżyciem. Czułam się, jakby ktoś zaprosił mnie do swojego magicznego świata smaków, przepisów i kulinarnych odkryć.

Autorka nie postrzega gotowania jako konieczności. To sposób na okazywanie uczuć - miłości, troskliwości, a nawet próba zdobycia czyjegoś serca. Wspólne spędzanie posiłków, to czas, w którym wymieniamy wrażenia, opowiadamy o swoim życiu, ale też momenty, które świadczą o zwykłej radości i swobodzie panującej w domu. 

Mając na uwadze takie nastawienie do przygotowywania posiłków, jesteśmy w stanie zrozumieć, że to, co zdrowe nie musi oznaczać diety, po której chce nam się płakać z tęsknoty za pełnowartościowym posiłkiem. Zdrowe jedzenie wg autorki, to bogactwo smaków połączone ze zdrowym rozsądkiem i wsłuchiwanie się w to, co podpowiada nam nasz własny organizm. 

A co konkretnego znajdziemy w książce? Przede wszystkim podział na śniadania, obiady i kolacje, desery oraz napoje i przetwory. Każdy przepis jest opatrzony żartem, krótką anegdotą lub po prostu osobistą refleksją na temat konkretnego dania. Dzięki temu nie dostajemy suchej instrukcji jak ugotować obiad, ale czujemy się, jakbyśmy przygotowywali ten posiłek wspólnie z autorką. 

Dania, od tych prostszych, po bardziej egzotyczne, ale niekoniecznie bardzo skomplikowane, zachęcają nie tyle do eksperymentowania ze składnikami, ale raczej emocjami!

... sam proces gotowania to bardziej alchemia niż arytmetyka. Wspomnienia to nie tylko obrazy, to przede wszystkim smaki, zapachy.
(fragment książki)

Dlatego kulinarna przygoda z Truflą niezmiennie wywołuje uśmiech, niezależnie na której stronie otworzymy książkę.

Co mnie szczególnie urzekło w tej pozycji, to fakt, że wszystkie zdjęcia, które znajdziemy w środku są autorstwa samej Patrycji Doleckiej. To świetne kompozycje, gra światłem i przede wszystkim fotografie wydobywające czasem chłodne piękno z zupełnie codziennych obrazów. Koniecznie zajrzyjcie na jej konto na Instagramie (klik!)


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Buchmann.

11:04:00

Portret artysty

Po wielu recenzjach dotyczących nowości wydawniczych nadszedł czas na książkę, która jest klasyką. To powieść, która nadal pozostaje kontrowersyjna, wzbudza różne emocje, ale przede wszystkim zmusza do refleksji i skupienia nad tekstem.

Tytuł: A Portrait of the Artist as a Young Man
Autor: James Joyce
Rok: 1916
Wydawnictwo: Penguin Books

Powieść uznawana błędnie za autobiografię Joyce'a ukazywała się początkowo w odcinkach w piśmie literackim "The Egoist". Mimo, że znając życiorys autora, możemy dostrzec wiele odwołań do jego własnych doświadczeń, edukacji lub problemów rodzinnych, to nie należy uznawać opisywanej pozycji za jego autobiografię. Taki tekst wymagałby innego zrozumienia, innego nastawienia do lektury, a zatem Portret... powinien być traktowany jako fikcyjne dzieło literackie. To przede wszystkim ułatwi nam zrozumienie zagadnień, które się w nim pojawiają. 



Książka przedstawia proces dojrzewania Stephena Dedalusa - wrażliwego dziecka, później młodzieńca, który wystawiony na działanie czynników kulturowych, religijnych i nacjonalistycznych, szuka własnej drogi życiowej. 

Emocje, które nim targają, przeżycia, których doświadcza, kierują go w strony skrajnych zachowań - od postawy hedonistycznej, po religijne, a wręcz męczeńskie umartwianie się w imię pokuty za wcześniejsze grzechy. 

Wszystko to dzieje się na tle politycznych wydarzeń w Irlandii początku XX wieku. Czym dla Stephena jest instytucja kościoła, jak rozumie nacjonalizm i która ze ścieżek okaże się dla niego właściwa? Jak rozumie piękno i wartości estetyczne? Wszystko to znajdziemy w książce, która przyczyniła się do sukcesu Joyce'a, chociaż powstawała przez 10 lat i nie od razu została opublikowana.

Portret... nie dość, że porusza istotne tematy społeczne, połączone z młodzieńczą wrażliwością głównego bohatera, jego walkę o autonomię i wolność (stąd wiele mówiące imię starożytnego architekta), prezentuje także modernistyczne zabiegi językowe. Mowa pozornie zależna, czyli wypowiedź charakteryzująca się tym, że monolog wewnętrzny zostaje wchłonięty przez narrację, czyni lekturę szczególnie intrygującą. 

Powieść w Polsce znana jest głównie z przekładu Zygmunta Allana z 1931 jako Portret artysty z czasów młodości, jednak w 2005 Jerzy Jarniewicz zaprezentował nowe tłumaczenie jako Portret artysty w wieku młodzieńczym. 

Z ogólnie dostępnych recenzji widać, że jest to pozycja wymagająca, nienadająca się dla przeciętnego czytelnika, który zachwyca się grafomanią polskich twórców. Spotkałam się z określeniami, że jest to książka pompatyczna i nudna. Daje to smutny obraz współczesnego czytelnika, który już nie musi lub prawdopodobnie nie umie, wzbić się na pagórki (gdzie tam wyżyny!) intelektu, a książka ma służyć tylko jako rekwizyt do często lajkowanego zdjęcia na Instagramie. To ponownie zmusza do gorzkiej refleksji, że jednak nie warto cieszyć się, że społeczeństwo czyta w ogóle.

21:46:00

Randki po parysku

Randki po parysku
Każda kobieta uwielbia randki. Wiążą się z nimi obietnica flirtu, mile spędzony czas, a czasem i romantyczna przyszłość z tym jedynym. Nie ma chyba jednak na świecie osoby, która nie stresowałaby się takim spotkaniem lub nie miałaby pytań, na które trudno uzyskać odpowiedź nawet od najlepszej przyjaciółki. I tutaj z pomocą przychodzą nam trzy paryżanki, które nie boją się wyzwań i proponują nam rozwiązania przydatne na każdym etapie związku!

Tytuł: Randki po parysku
Autor: Florence Besson, Eva Amor, Claire Steinlen
Rok: 2018
Wydawnictwo: Muza S.A.
ISBN: 978-83-287-0835-8

Paryż jest stolicą miłości i każda chwila, choćby najkrótsza, spędzona w objęciach czarującego kochanka jest we Francji uznawana za cenną. Nie ma się zatem co dziwić niektórym jakże pikantnym lub nawet na pierwszy rzut oka gorszącym poradom, które znajdziemy w książce. 

Ale wyzwolona kobieta, to szczęśliwa kobieta, a nie ma nic bardziej pociągającego niż pewność siebie i przede wszystkim miłość do własnej osoby!

Bo tak naprawdę o to w tej książce chodzi! Rady, które są podzielone na trzy etapy (czas flirtowania, początek związku i wieloletni staż) to tylko małe tricki, które mają nas utwierdzić w przekonaniu, że to my, kobiety, jesteśmy wartością samą w sobie i żadne sprytne taktyki nie będą miały znaczenia, jeśli pozostaniemy wierne sobie i swoim przekonaniom. 

Bo przecież wiadomo, że na pierwszą randkę lepiej włożyć spokojną klasykę niż drapieżną panterkę, a w SMSach ograniczyć ilość emotikonek, jeśli skończyłyśmy 16 lat. Ale co, jeśli właśnie tak najlepiej wyrazimy siebie? Autorki dają nam wolną rękę, bo to przecież o nasze życie miłosne tu chodzi!

A jak pomóc szczęściu? Czasem wystarczy pójść do odpowiedniej dzielnicy Paryża, żeby spotkać swój wymarzony typ mężczyzny. Czasem chodzi o niewydzwanianie do niego jako pierwsza. Czasem o odpowiedni strój na pierwszą randkę lub o nasz stosunek do jego byłych. A czasem o to jak dodać pikanterii w związku, gdzie rutyna i pieluchy grają pierwsze skrzypce. 

Poradnik, w którym każda kobieta, na każdym etapie związku, może znaleźć coś dla siebie, jest dodatkowo uzupełniony uroczymi, bardzo paryskimi ilustracjami Sophie Griotto, ale także playlistami, które wprowadzą nas w odpowiedni nastrój zarówno przed randką, jak i w momencie, gdy leczymy złamane serce. 

Autorki zaopatrzą nas w listę sklepów, gdzie kupić odpowiednią odzież, ale też i spis kawiarenek i restauracji, gdzie najlepiej spędzić czas z ukochanym. Co ciekawe, podpowiadają również na co zwracać uwagę w danych lokalach - np. gdzie warto usiąść w ogródku lub w którym miejscu znajdziemy odosobniony stolik tylko dla dwojga z przepięknym widokiem na miasto. 

Ale to co przyciąga największą uwagę, to cała masa odniesień do kultury i historii! Nie ma rozdziału, gdzie nie znajdziemy cytatów najważniejszych twórców literatury francuskiej, fragmentów piosenek, odwołań do największych ikon stylu, jak np. Brigitte Bardot, lub ciekawostek z historii kraju - głównie dotyczących kobiet, które nie bały się czerpać z życia jak najwięcej. 
Jeśli zatem szukacie książki, która podpowie Wam jak podkreślić seksapil, o którym czasem zapominamy, uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek podczas pierwszej randki, o których nie pomyślałyśmy zawczasu lub jak czerpać radość z długoletniego związku, to jest to pozycja dla Was!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza S.A!

20:51:00

Kobieta w oknie

Kobieta w oknie
Czy świat będzie gotowy na taki debiut? Na pewno tak. Czy ja byłam gotowa na taki debiut? Na pewno nie. 

W mediach już od kilku tygodni było głośno na temat nowej pozycji na rynku, która swoją światową premierę miała 2 stycznia - w tym samym miesiącu prawa do wydania tytułu kupiono w ponad 40 krajach i już mówi się o ekranizacji. Czy było warto?

Tytuł: Kobieta w oknie
Autor: A.J. Finn
Rok: 2018 
Wydawnictwo: W.A.B.
ISBN: egzemplarz recenzencki

Główna bohaterka to Anna, trzydziestoparoletnia kobieta, która mieszka sama w dość wyrafinowanym domu w nowojorskim Harlemie. Jej związek się rozpadł - mąż i córka nie mieszkają z nią. Anna nie wychodzi z domu. Bierze mnóstwo leków. I pije jeszcze więcej wina. 

Z zawodu jest dziecięcym psychologiem, pasjami grywa w szachy, jest ogromną fanką czarno-białych thrillerów i ma niepokojące hobby - godzinami podgląda swoich sąsiadów przez obiektyw aparatu. 

Pewnego dnia, naruszając cudzą prywatność, widzi zbrodnię - sąsiadka, z którą niedawno spędziła przyjemne popołudnie, na jej oczach zostaje pchnięta nożem. Przez kogo? Tego nie widać. Dlaczego? Tego nie wiadomo. Czy na pewno? Tutaj zaczynamy błądzić myślami tak samo jak główna bohaterka. 

Czy leki pomieszane z alkoholem i obsesyjne oglądanie starych thrillerów nie spowodowały halucynacji? Czy policja jej uwierzy? Co tak naprawdę wydarzyło się w domu na przeciwko?

Z rozdziału na rozdział zanurzamy się coraz głębiej w świecie i umyśle Anny, sami zatracając świadomość tego co jest urojeniem, a co rzeczywistością. Razem z nią wątpimy i szukamy logicznych odpowiedzi. Czy dialogi z klasycznych filmów z suspensem będą pomagały czy przeszkadzały w odkrywaniu tajemnic głównej bohaterki? Czy jej logiczny umysł będzie potrafił udowodnić, że to, co zobaczyła, naprawdę miało miejsce?

Książka zmusza nas, żebyśmy zadawali sobie te i masę innych pytań, ale przede wszystkim trzyma nas w napięciu jak stare dobre kino, które godzinami ogląda Anna. Autor buduje fantastyczną atmosferę, do tego stopnia, że czytelnik dostaje gęsiej skórki, ale nie jest w stanie oderwać się od książki. Finn jednym zdaniem, jednym rozdziałem, w którym odkrywa nowe karty, potrafi zburzyć całą misternie budowaną przez nas teorię i zmusza do szukania odpowiedzi gdzie indziej, pośród innych wątków, nie podając czytelnikowi nic na srebrnej tacy. 

Samo zakończenie, świetnie przemyślane, jest wisienką na torcie, jednak to nagłe zwroty akcji, które pojawiały się głębiej w fabule, które wzbudzały zdziwienie, niepokój i fascynację, są tutaj najbardziej godne pochwały!

Gdyby książka już była filmem, szukałabym charakterystycznej sylwetki Hitchcocka, ukrytej jako znak rozpoznawczy najlepszego z możliwych thrillerów. Gdyby miała ścieżkę dźwiękową, ciągle słyszelibyśmy piskliwe dźwięki skrzypiec. Otuleni fabułą widzimy jednak ciemność, która spowija naszą bohaterkę, słyszymy ciszę, która towarzyszy Annie aż nazbyt często, krzyki, które ona sobie uroiła i krople deszczu, które uderzają o jej okna. 

Jesteśmy tak pochłonięci lekturą, że nawet nie zauważamy jak docieramy do ostatniej strony, przerażeni i jednocześnie zachwyceni! Trzeba przyznać, że dawno książka nie wzbudziła we mnie tak silnych emocji. I trzeba przyznać, że mamy do czynienia z mistrzostwem słowa. Ja polecam! :)
Z całego serca dziękuję wydawnictwu W.A.B. za egzemplarz recenzencki. 
Premiera książki jest przewidziana na 31 stycznia. 
Jeśli śledzicie profil Redhead na Facebooku, to prawdopodobnie czytaliście już o akcji promującej czytelnictwo. Wzorem Emmy Watson Borys Szyc postanowił zostawić kilka egzemplarzy Kobiety w oknie na ulicach Warszawy! Link do postu znajdziecie tutaj: KLIK!




12:16:00

Witamy w Lovecraft

Witamy w Lovecraft
Sięgacie czasem po coś zupełnie innego, zaskakującego, czego nie czytacie regularnie? Nie chodzi mi tylko o zapoznanie się z nowym autorem, ale wręcz o sięgnięcie po nowy rodzaj lub gatunek literacki. Bo co powiecie na komiks?

Tytuł: Locke & Key. Witamy w Lovecraft (tom I)
Autor: Joe Hill (scenariusz) / Gabriel Rodriguez (grafika)
Rok: 2008 (Świat) / 2014 (Polska)
Wydawnictwo: Taurus Media
ISBN: 978-83-64360-23-7

Na wzmiankę o komiksie natrafiłam, szukając w Internecie pozycji podobnych do Stranger Things. Zafascynowana serialem, chciałam zanurzyć się w lekturze, która swoim klimatem przypominałaby odrobinę produkcję Netflixa. 
 
Locke & Key to opowieść o trójce rodzeństwa, które zmagają się z ogromną tragedią - psychopatyczny chłopak, Sam, wdziera się do ich letniego domku i zabija ich ojca. Rodzina, która nie może sobie poradzić z ogromem tragedii zmienia środowisko i wyprowadza się do wuja na drugim wybrzeżu kraju.

Jednak dom, do którego trafiają, wydaje się żyć własnym życiem. Keyhouse to olbrzymia posiadłość, która kryje w sobie tyle zagadek, co pokoi. Każde drzwi bowiem, otworzone odpowiednim kluczem, mogą przenieść nas w inne miejsce lub użyczyć nam różnych nadprzyrodzonych mocy. 
 
Każde z dzieci próbuje sobie radzić z tragedią jak tylko może najlepiej. Najstarszy Tyler, który ostatecznie pokonał psychopatycznego nastolatka, walczy z mrocznymi wyrzutami sumienia i oddaje się ciężkiej pracy, aby fizyczne zmęczenie ukoiło jego zszargane nerwy. Młodsza Kinsey stara się nie wyróżniać w nowej szkole, chociaż wie, że nowi koledzy plotkują o jej rodzinnej tragedii. Dziewczyna próbuje przegonić własne lęki, szukając w tej nowej sytuacji swojej własnej tożsamości. I w końcu najmłodszy Bode - kilkuletni chłopiec, który jako pierwszy doświadcza tajemniczej aury domu. Chłopiec próbuje opowiedzieć rodzeństwu, matce i wujowi, co potrafi, przechodząc przez dziwne drzwi. Jednak dorośli myślą, że to jego sposób na walkę z traumą, a starsze rodzeństwo uznaje to za kolejny nieśmieszny żart brzdąca. 

Wszystko jednak nabiera bardziej złowrogiego charakteru, gdy mały Bode trafia na zamkniętą studnię, której echo zaczyna z nim rozmawiać. Dodatkowo, morderca Sam ucieka z zakładu, w którym był zamknięty i szuka magicznego klucza, dzięki któremu dziwne bóstwo, którego polecenia wykonuje, wydostanie się ze swojego mistycznego więzienia.

Wydaje się, że streściłam całkiem sporo fabuły, jednak należy pamiętać, że cały cykl składa się w sumie z 6 tomów. Zatem pierwszy z nich stanowi pewnego rodzaju zarys historii i szkic postaci, z którymi spędzimy jeszcze trochę czasu. 

Trzeba przyznać, że scenariusz napisany jest po mistrzowsku - fabuła staje się coraz mroczniejsza, chociaż wydawałoby się, że rozpoczynamy lekturę od najbardziej dramatycznego wydarzenia. Autor przeplata chronologicznie sceny sprzed tragedii z tymi, które dzieją się w czasie teraźniejszym. Doskonale przeskakuje ze scen życia rodzinnego głównych bohaterów po krwawe i wstrząsające ujęcia z życia Sama. Nie ma się zresztą co dziwić, że efekt prezentuje się tak dobrze, skoro osobą za niego odpowiedzialną jest Joe Hill, czyli syn samego Stephena Kinga. 

Kreska komiksu może wydawać się zbyt grzeczna, zbyt bajkowa, a jednak brutalność wydarzeń i gotycki charakter domu oddane są według mnie z ambitną starannością. Być może właśnie ta z początku nieodpowiednia grafika tworzy tak niesamowitą całość z paranormalnym horrorem, którym okazuje się opowieść. 

A co będzie dalej? Na koniec pierwszego tomu bohaterowie odnajdują tylko dwa magiczne klucze, jednak z treści komiksu wiemy, że jest ich znacznie więcej! Dodatkowo samo zakończenie jest tak intrygujące i niepokojące, że z chęcią sięgniemy po kolejne zeszyty! No ja polecam :)


19:45:00

Ogród Zuzanny

Ogród Zuzanny
Wsi spokojna, wsi (nie)wesoła.

Ile to się słyszało o wiktoriańskim języku kwiatów, ile fascynacji wiąże się z ukrytymi wiadomościami zapisanymi w roślinach, które komuś wręczamy! Mnie to zawsze niesamowicie fascynowało - każdy kolor, gatunek rośliny przekazuje emocje i uczucia, o których nie wypadało mówić otwarcie. Ponieważ w obecnych czasach już nikt nie pamięta takich rzeczy, z ogromną ciekawością sięgnęłam po 

Tytuł: Ogród Zuzanny
Autor: Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska
Rok: 2018
Wydawnictwo: W.A.B.
ISBN: egzemplarz recenzencki

Książka opowiada losy tytułowej Zuzanny - matki kilkunastoletniego chłopca, która mieszka wraz ze swoją matką i babką w domku na wsi. Zuzannie nie układało się najlepiej w życiu, swoją wielką miłość z czasów studiów utraciła po tygodniowym romansie, same studia rzuciła, aby opiekować się chorą na raka matką, małżeństwo miała nieudane, a do tego z mężczyzną, który był nieodpowiedzialnym chamem. Mając to na względzie, autorki z uporem godnym lepszej sprawy przypominają czytelnikowi jaka zaniedbana i zrezygnowana jest Zuzanna. W pracy też nie jest najlepiej, ponieważ haruje jak głupia dla największego buca we wsi. Plusem jest to, że pracuje w wymarzonym zawodzie, projektując ogrody. 

Jej życie jednak nabiera rozpędu, gdy dowiaduje się, że Adam - ta wielka miłość z przeszłości -  planuje kupić rozsypującą się willę w jej wsi i to właśnie ona ma być odpowiedzialna za projekt i ostateczny wygląd ogrodu. 

Ponieważ czuje się skrzywdzona przez życie, rozczarowana spotkaniem po latach i wściekła na samą siebie już nie wiadomo z jakich powodów, postanawia ukryć w ogrodzie wiadomość do dawnego kochanka właśnie w roślinach, które planuje u niego posadzić. 

Po książce spodziewałam się romantyzmu, skrupulatnego odwołania do legendarnego języka kwiatów, a dostałam żenującą i łzawą historyjkę z nawiedzoną, jeszcze-nie-byłą żoną w tle. Plusem książki jest to, że na szczęście jest tam cały ogrom barwnych, ale niestety płytkich jak kałuża postaci, które potrafią najmroczniejsze lub najbardziej bolesne historie swojego życia opowiedzieć nieznajomym w monologu rozciągniętym na jedną stronę. Mamy konflikt uczuciowej Zuzanny z zimną i racjonalną matką, trochę szaloną babcię, która wspomina dzieciństwo na Ukrainie i która obsesyjnie gra w brydżyka co tydzień, dwie koleżanki tytułowej bohaterki, księdza, aptekarza, szaloną wdowę, nawiedzonego ekologa, zbolałego weterynarza i masę innych bohaterów, którzy wnoszą koloryt, ale nie wartość.

 


 Z całego mitycznego języka kwiatów dostajemy dwie wzmianki na początku książki i jeden akapit na końcu. Język jest infantylny i prostacki, zdrobnienia pojawiają się ze zbędną i obrzydliwą systematycznością, a nazwiska postaci są tak wydumane, że nie jestem w stanie uwierzyć, że cała taka zbieranina miałaby szanse mieszkać w jednej wsi. Aż dziw bierze, że autorki są dziennikarkami i z językiem pracują na co dzień.

O ile książka w jakiś sposób stara się poruszyć ważne tematy (konflikt polsko-ukraiński, kwestia życia doczesnego zwierząt, nieocenianie ludzi na podstawie stereotypów, waga miłości rodzinnej i komunikacji w związku), to lektura staje się uciążliwa i drażniąca przez to, że każdy ze wspomnianych motywów jest zbyt chaotycznie i małostkowo wtrącony w fabułę.

Nie ukrywam, że fani polskiej literatury obyczajowej mają szansę zapałać miłością do danej pozycji, jeśli nie będą zwracać uwagi na walory estetyczne języka i inne omawiane aspekty, a skupią się na wesołych przygodach poszczególnych mieszkańców wsi i szalonej babci tytułowej bohaterki. Ja niestety nie umiałam w pełni poddać się urokowi książki, chociaż można wyciągnąć z niej kilka śmiesznych sytuacji.

Za egzemplarz recenzencki jednak niezmiernie dziękuję wydawnictwu W.A.B.
Premiera książki przewidziana jest na 31 stycznia 2018 r.

11:42:00

Klątwa lutnisty

Klątwa lutnisty
Zgodnie z postanowieniami noworocznymi - które jeszcze przez pierwszy tydzień nowego roku udaje mi się spełniać - czytam codziennie. Dzięki takiej rutynie, która sobie narzucam, nawet nie zauważyłam jak szybko udało mi się przeczytać niesamowitą powieść, której obszerność z początku mnie onieśmieliła.

Tytuł: Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty
Autor: Sylwia Zientek
Rok: 2017
Wydawnictwo: W.A.B.
ISBN: 978-83-280-1487-9

Książka jest starannie rozbudowaną sagą rodzinną, która odkrywa przed czytelnikiem intrygi, romanse i pasje w bardzo przemyślany sposób. Naszą przygodę rozpoczynamy w XIX w. od tragicznego i niewyjaśnionego samobójstwa głowy rodziny Żmijewskich, która to jest w posiadaniu tytułowego hotelu. Długi, skandale, których dopuszczają się dzieci zmarłego, despotyzm i tajemnicze zachowanie jego żony, wszystko to stawia przyszłość hotelu pod znakiem zapytania. Do tego okazuje się, że historia tej nobliwej rodziny nie do końca jest zgodna z tym, co z taką dumą zawsze powtarzali przodkowie.
 
Autorka następnie przenosi nas do XVII wieku, gdzie chronologicznie rozpoczyna się nasza opowieść.Głównym bohaterem jest Laurenty Żmij, lutnista królewski, który marzy o założeniu własnego zajazdu w prężnie rozwijającej się Warszawie. Laurenty nie jest świętym człowiekiem, ale ciąży na jego rodzie klątwa za zbrodnie dokonane przez jego ojca. Do tego miasto staje w płomieniach i muzyk musi walczyć o przetrwanie w odbudowywanej Warszawie. Rodzinne perturbacje, żądze, które targają mężczyzną oraz realia życia spajają się w intrygującą historię.

Ostatnim przeskokiem na osi czasu jest nawiązanie do roku 2016, kiedy to zza oceanu przyjeżdża do Polski rzekoma właścicielka działki, na której przed wojną stał hotel Varsovie. Przyznaję, że współczesnych rozdziałów obawiałam się najbardziej, ponieważ byłam zafascynowana tymi częściami książki, które opisywały bardziej zamierzchłe czasy. Jednak to właśnie wątek odzyskiwania kamienicy i nawiązanie do współczesnych problemów dotyczących stolicy stanowią intrygujące otwarte zakończenie.

Mimo że książka ma ponad 600 stron i styl pisania autorki nie oferuje zbyt wielu dialogów, pozycję tę czyta się błyskawicznie. Rozdziały przeplatają się chronologicznie, a co ciekawe, te części, które kontynuują opowieść, opisują wydarzenia w kilkuletnich odstępach czasowych. Sylwia Zientek zadbała o to, aby opisywane zwyczaje, stroje, wydarzenia i kultura były bardzo dokładnym odzwierciedleniem tego, co naprawdę działo się w czasach panowania Zygmunta III Wazy lub w czasach, gdy Bolesław Prus tworzył nie tylko Lalkę, ale także Kroniki Warszawskie. Dowiemy się zatem jakie smaki panowały na stołach możnowładców, ale także jakie stroje były najmodniejsze w odpowiednim stuleciu.

Z noty "Od Autorki" możemy dowiedzieć się jak niewiarygodny był zakres badań pisarki, dzięki którym tak wprawnie i z takimi szczegółami była w stanie opisać życie w Warszawie na przestrzeni kilku stuleci. 




Jak już wspomniałam, fabuła jest intrygująca, napięcie rośnie stopniowo, a motywy zbrodni, żądz, skandali i intryg sprawiają, że nie sposób oderwać się od lektury.

Sama Warszawa, która oryginalnie miała być pięknie rozbudowanym tłem dla całej opowieści, wydaje mi się jednak być głównym motywem, dla którego powstała książka. Opisy ulic, kamienic, procesów przebudowy miasta, dbałość o szczegóły zabudowy będą stanowić nie lada gratkę dla miłośników stolicy, ale także dla osób, które z historycznym zacięciem szukają pozycji, która realistycznie i żywiołowo przeniesie nas w zupełnie inne czasy. Ponadto ilustracje, plany miasta, ale też i drzewa genealogiczne stanowią bardzo wartościowe uzupełnienie książki.

Jeśli tytuł Was zainteresował, to podpowiem, że już w lutym ukaże się drugi tom sagi zatytułowany Hotel Varsovie. Bunt chimery. Bądźcie czujni!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu W.A.B.

15:00:00

2018 - here we go!

2018 - here we go!
Przyszedł czas na podsumowanie roku 2017 oraz wybranie wyzwań czytelniczych na rok 2018. Zaraz przekonacie się ile pozycji udało mi się odhaczyć z mojej magicznej listy oraz co będę próbowała osiągnąć w nadchodzących miesiącach!

Ubiegły rok skończył się bez śniegu za oknem, ale zamiast zasp, przez które trzeba się przedzierać miałam (i mam) całe stosy książek! Pochwalić się mogę, że dokupiłam 3 całkiem spore szafki, które  miały pomieścić te skarby i praktycznie całe są już zapełnione. A stosów wciąż przybywa! 

Jeśli chodzi o statystyki, to udało mi się przeczytać 42 książki, zatem znów pobiłam swój rekord (w 2015 r. wynosił on 35 pozycji). Tak, wiem, że wiele osób czyta szybciej i więcej, ale to nie wyścig. Nie czytam książek na czas, tylko dla własnej przyjemności i staram się z nich wyciągać jak najwięcej wrażeń i wartości. 

Jeśli jesteście ze mną dość długo, to wiecie, że 1 stycznia publikuję wyzwania na nadchodzący rok. Aby przypomnieć sobie listę z 2017 wystarczy kliknąć tutaj: klik! 

Jak zauważycie, systematycznie wykreślałam kategorie, do których udało mi się dopasować przeczytane pozycje. Na 40 punktów wyzwania podstawowego udało mi się zrealizować 30 zagadnień. Z 12 punktów w wyzwaniu dodatkowym odhaczyłam ich aż 9!

Dzięki zaprzyjaźnieniu się z formatem audiobooków zaczęłam również nadrabiać zaległości w liście tytułów BBC - przeczytałam (lub raczej odsłuchałam) 5 pozycji! Do całej listy traficie przez ten link: klik! lub przez banner na górze strony.

A co czeka mnie w 2018? Znów z zamiłowaniem sięgam po wyzwanie Popsugar Reading Challenge, które zawsze przynosi mi dużo radości, a czasem każe sięgnąć po pozycje, które na pierwszy rzut oka nie wydają się dedykowane specjalnie dla mnie.

Wersja do pobrania i wydrukowania: klik!

Dla ułatwienia wersja w języku polskim poniżej: 
  • książka, której ekranizację już widzieliśmy
  • książka z gatunku true crime (akcja oparta jest na prawdziwej zbrodni)
  • kolejna książka z serii, którą już zaczęliśmy
  • książka, w której pojawia się motyw napadu
  • książka z gatunku nordic noir (współczesny skandynawski nurt powieści kryminalnej)
  • powieść oparta na prawdziwej osobie
  • książka, której akcja rozgrywa się w kraju, którym jesteśmy zafascynowani
  • książka, w której tytule pojawia się pora dnia
  • książka o czarnym charakterze lub antybohaterze
  • książka o śmierci lub rozpaczy
  • książka autorstwa kobiety, która używa męskiego pseudonimu
  • książka, której główny bohater/bohaterka należą do grupy LGBTQ+
  • książka, która jest również sztuką teatralną lub musicalem
  • książka, której autor jest odmiennego pochodzenia etnicznego niż my
  • książka o feminizmie
  • książka o zdrowiu psychicznym
  • książka, którą pożyczyliśmy lub którą dostaliśmy
  • książka, która ma dwóch autorów
  • książka o sporcie lub w której pojawia się motyw sportu
  • książka napisana przez miejscowego pisarza
  • książka, w której tytule znajduje się nasz ulubiony kolor
  • książka, w której tytule zachodzi aliteracja (powtórzenie w celach ekspresywnych jednej lub kilku głosek na początku lub w akcentowanych pozycjach kolejnych wyrazów tworzących zdanie lub wers)
  • książka o podróżach w czasie
  • książka, w której tytule znajdziemy termin związany z pogodą
  • książka, której akcja rozgrywa się na morzu
  • książka, w której tytule znajduje się zwierzę
  • książka, której akcja rozgrywa się na innej planecie
  • książka, w której tytule znajdują się słowa piosenki
  • książka o święcie Halloween lub której akcja dzieje się danego dnia
  • książka o postaciach, które są bliźniętami
  • książka, która została wspomniana w innej książce
  • książka, która jest omawiana w klubie książek założonym przez celebrytę
  • klasyczna pozycja literatury dziecięcej, której nigdy nie czytaliśmy
  • książka wydana w 2018 r.
  • książka, która w przeszłości wygrała plebiscyt Goodreads Choice Awards
  • książka, której akcja rozgrywa się w dekadzie, w której się urodziliśmy
  • książka, którą mieliśmy przeczytać w 2017 r., ale się nie udało
  • książka z brzydką okładką
  • książka, w której pojawia się księgarnia lub biblioteka
  • książka, która spełnia ulubioną kategorię wyzwania Popsugar Reading Challenge z 2015, 2016 lub 2017 r.
Kategorie dodatkowe:
  • bestseller wydany w roku, w którym skończyliśmy liceum
  • książka z gatunku cyberpunk (odmiana fantastyki naukowej, skupiająca się na negatywnych konsekwencjach funkcjonowania ludzi w otoczeniu zaawansowanej technologii komputerowej i informacyjnej)
  • książka, którą widzieliśmy, że czyta nieznana nam osoba w miejscu publicznym
  • książka związana z naszym pochodzeniem (rodowodem)
  • książka, w której tytule znajduje się owoc lub warzywo
  • alegoria
  • książka, której autor ma takie samo imię lub nazwisko co my
  • mikrohistoria (praktyka historiograficzna polegająca na historycznym opisie niewielkich przestrzeni terytorialnych i czasowych, oraz silnie akcentująca zainteresowanie problemami życia codziennego, świadomości, przekonań, obyczajów członków społeczności lokalnych)
  • książka o problemie, z którym zmaga się współczesne społeczeństwo
  • książka polecona nam przez osobę, która również bierze udział w wyzwaniu Popsugar
W tym roku czeka na nas 50 pozycji - 40 podstawowych i 10 dodatkowych. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby jedna książka pozwalała nam wykreślić kilka kategorii. 

Z moich prywatnych postanowień na pewno będę chciała nadgonić odrobinę moją listę BBC, ale również wprowadzić pewien rygor - czytać przynajmniej 20 stron dziennie. Codziennie. Zobaczymy czy mi się to uda! ^_^

 
Póki co serdecznie zachęcam Was do wzięcia udziału w proponowanym przeze mnie wyzwaniu czytelniczym. Jeśli widzieliście już w Internecie inne wyzwania lub stworzyliście własne, koniecznie pochwalcie się nimi w komentarzach!

Z okazji Nowego Roku chciałam też serdecznie podziękować wszystkim bliskim mi osobom, które mimo moich zaległości literackich niezmiennie obdarowują mnie nowymi, wspaniałymi pozycjami, zakładkami i inspiracjami! Dziękuję również wydawnictwom, z którymi współpracowałam już wcześniej, ale też tym, które obdarzyły mnie zaufaniem w 2017 r.!

Dziękuję też moim Czytelnikom, którzy zaglądają tu z coraz większą regularnością. Dziękuję, że jesteście, czytacie, komentujecie i inspirujecie! Mam nadzieję, że w tym roku będzie Was jeszcze więcej!

Szczęśliwego i zaczytanego Nowego Roku! 

Tak, Leo na Nowy Rok musi być! :D


19:30:00

Fashion Victim

Jakiś czas temu obejrzałam kilka filmów, które przedstawiają kulisy świata mody. Dużo się mówi o bezlitosnych wymogach branży, o drastycznych metodach, po które sięgają młode dziewczyny które chcą zaistnieć, o tym jak zostają złamane przez świat rzekomo tak dobrze im znany. I mimo że świadomość świata wzrasta, to wciąż przybywa dramatów. Ale co się stanie, gdy dziennikarka zaczyna ubierać ten świat w fabułę? Co się stanie, gdy ktoś odważy się zedrzeć te powierzchowną warstwę tiulu i cekinów? Dostajemy thriller, który trzyma klimat do samego końca, lekturę, od której nie sposób się oderwać. 

Tytuł: Fashion Victim
Autor: Corrie Jackson
Rok: 2016 (Świat) / 2018 (Polska)
Wydawnictwo: W.A.B
ISBN: egzemplarz recenzencki

Zbrodnie w świecie mody nie dotyczą tylko złego połączenia kolorów lub założenia pary szpilek, która królowała na salonach w ubiegłym sezonie. Autorka, która sama jest dziennikarką z piętnastoletnim stażem, przedstawia nam świat o wiele bardziej niebezpieczny i mroczny. 

Sophie Kent, dziennikarka śledcza, szukając informatorów, którzy mogliby dostarczyć jej materiału o zbrodni dokonanej na nastolatku, poznaje młodą Rosjankę, która przyjechała do Londynu w poszukiwaniu lepszego świata. Młoda, wystraszona dziewczyna jest w stanie zrobić wszystko, żeby zaistnieć i nie wracać do domu z pustymi rękoma. Jest gotowa przemilczeć sprawy, o których powinno się krzyczeć, a nawet przypłacić to śmiercią.




Poinformowana przez anonimowego SMSa Sophie, dowiaduje się, że dziewczynę zamordowano tuż przed rozpoczęciem światowego tygodnia mody w Londynie. Główna bohaterka, która wielokrotnie przekraczała granice, podążając za wątkiem do dobrego artykułu, tym razem nie może pozbyć się przeczucia, że mogła zapobiec tej zbrodni. 

Dziennikarka, która zmaga się z osobistą tragedią, angażuje się w rozwikłanie tej niepokojącej zagadki. Zwłaszcza, że stan zwłok i miejsce zbrodni są pełne tropów i piętrzą pytania. Razem z Sophie odkrywamy brudne tajemnice świata mody, wykorzystywanie młodych dziewczyn, sztuczki, do których uciekają się agencje, fotografowie, ale przede wszystkim dziennikarze. Od kuchni możemy zajrzeć w mechanizmy rządzące światem plotkarskich magazynów i niestety już mniej poczytnych gazet z górnej półki. Autorka z taktem komentuje to, że w obecnych czasach bardziej liczy się dobry hasztag i "klikalność" artykułu niż jego rzetelność i zachowanie zasad moralnych. 

Mimo że książka jest debiutem autorki, to widać, że wprawnie posługuje się ona słowem, buduje fabułę wciągającą i głęboką. Postacie również nie są płytkie, wydarzenia przeplatają się i łączą tam gdzie trzeba, a niedopowiedzenia rozmieszczone są perfekcyjnie.

Klimat książki rozwija się stopniowo, dzięki czemu atmosfera nie tylko się zagęszcza, ale towarzyszy jej uczucie niepokoju. Akcja jest wartka, ale wszelkie opisy są na tyle rozbudowane, że przeskok do następnego rozdziału nie wybija nas z rytmu. Zakończenie zagadki dopracowane jest w najdrobniejszych szczegółach. Jeśli nawet coś podejrzewamy w trakcie czytania, to nie jesteśmy w stanie odkryć nawet połowy prawdy. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to thriller doskonały, przypominający klimatem film Siedem, choć może mniej makabryczny.

Jeśli jest to pozycja, która już Was zaintrygowała, to szukajcie jej na półkach księgarni już 17 stycznia, bo naprawdę warto!

Za cudowną niespodziankę, którą okazał się egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu W.A.B.!

Copyright © 2016 Redhead in Wonderland , Blogger