piątek, 2 czerwca 2017

Jesteś moją obsesją

Tytuł: Jesteś moją obsesją
Autor: Federico Moccia
Rok: 2015 (Świat) / 2017 (Polska)

Od znajomych często słyszałam o filmie Trzy metry nad niebem, który powstał na podstawie książki tego włoskiego autora. Ekranizacja opowiada dość ckliwą historię o dziewczynce z dobrego domu, która zakochuje się w buntowniku na motocyklu. Nigdy nie miałam okazji (ani chyba ochoty) go obejrzeć.

Jednak skuszona tym, że już co nieco o autorze słyszałam, sięgnęłam po książkę Jesteś moją obsesją. Książka zaskoczyła mnie przede wszystkim swoją objętością - ma zaledwie 190 stron i można ją przeczytać w kilka godzin. Język jest prosty, być może aż nadto, ale książkę czyta się błyskawicznie. 

Fabuła opowiada nam o włoskim pisarzu (być może książka zatem jest z lekka autobiograficzna), który dostaje na Facebooku wiadomość od tajemniczej nieznajomej. Wiadomość jest na tyle intrygująca, że autor bez zastanowienia daje się wciągnąć w intrygę i wirtualny romans. 

Facet jest żonaty, a do tego ma dwuletnią córeczkę, ale ponieważ żoną już się znudził, pogrąża się w fascynacji tajemniczą kobietą, która prezentuje się jak psychofanka, która uwodzi znanego pisarza. Jednak mężczyzna bez większych wyrzutów sumienia kontynuuje flirt i jest gotowy się z nieznajomą spotkać.

Książka podkreśla temperament Włochów, ich zamiłowanie do przelotnych romansów, gorącą krew, problemy ze stałością uczuć oraz uwielbienie dla makaronu (serio!). 

Byłoby dobrze, gdyby główny bohater nie odrzucał mnie swoimi wartościami. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby zakończenie nie było przewidywalne. 

Dość irytujący jest również fakt, że autor nie potrafi sam określać pewnych zachowań lub zdarzeń. Robi mnóstwo odwołań do filmów, licząc że czytelnik sam sobie dopowie i wyobrazi jak czuje się główna postać. Znajdujemy zatem w tekście zwroty podobne do:
"Czułem się jak postać z filmu *tu pada tytuł*..."
"Taka sama sytuacja miała miejsce w *tytuł filmu*"
"To mi przypomina scenę z *tytuł filmu*"

Niestety książka mnie nie zachwyciła. W sumie reklamowana jest jako lektura dla kobiet, ale chyba niewiernym mężczyznom bardziej by przypadła do gustu. 

Za egzemplarz recenzencki jednak niezmiennie dziękuję wydawnictwu Muza oraz firmie Business & Culture.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz