niedziela, 5 marca 2017

Rozpraw się ze swoją wewnętrzną jędzą

Tytuł: Rozpraw się ze swoją wewnętrzną jędzą. Jak zacząć kochać samą siebie, a przestać się niszczyć.
Autor: Amy Ahlers, Christine Arylo
Rok: 2015 (Świat) / 2017 (Polska)

Książka o bardzo długim, ale też oczywistym tytule wpadła w moje ręce i chwilę postała na półce, zanim przemogłam się, żeby po nią sięgnąć. Z pozoru prezentuje się przecież jako kolejny przesadnie optymistyczny poradnik, który ma odmienić nasze życie.

Ale po przeczytaniu zaledwie kilku stron przekonałam się, że ta książka akurat niesie ze sobą przesłanie, które bagatelizujemy. Po co kochać siebie, skoro mamy tyle do zrobienia? Skoro i tak nie damy rady pokonać naszych złych nawyków, skoro zawsze jest coś ważniejszego przed nami? Ano po to, żeby inaczej spojrzeć na nasze możliwości, aby lepiej się poczuć we własnej skórze i w końcu zacząć darzyć siebie szacunkiem, wyrozumiałością i miłością. 
Autorki prezentują nam 13 typów wewnętrznych złośnic, które siedzą w każdej kobiecie (i mężczyźnie, ale książka głównie skierowana jest do płci pięknej) i sączą nam jad do ucha. To te wredne jędze są odpowiedzialne za wszystkie piskliwe lub wrzaskliwe czarnowidztwo, które odbywa się w naszych głowach, gdy tylko zmagamy się z jakimś problemem w naszym życiu. Skąd się wzięły? Po co to wszystko robią?

Gdy zaczynałam lekturę, zdiagnozowałam u siebie objawy aż 9 różnych typów. Sporo, prawda? Autorki uprzedzają, że ze względu na różne doświadczenia życiowe, każda z nas ma indywidualne połączenie różnych kategorii, ale im dalej w las, tym precyzyjniej potrafiłam zawęzić wyniki. 

Ostatecznie ustaliłam, że dominująca u mnie wewnętrzna złośnica to Pochłaniaczka osiągnięć, która nie pozwala mi się cieszyć sukcesami, bo przecież zawsze można osiągnąć więcej, Zajęcioholiczka, która wpędza mnie w poczucie winy, gdy tylko pozwalam sobie na chwilę wytchnienia, Królowa porównań, która syczy mi do ucha, że wszyscy dookoła są lepsi ode mnie i nigdy im nie dorównam oraz Perfekcjonistka, która otwarcie stwierdza, że jeśli czegoś nie zrobiłam idealnie, to do niczego się to nie nadaje. Istny panteon gwiazd, który wpędza mnie w poczucie winy, nerwicę i kompleksy. 

Przyznam szczerze, że gdyby książka nie podpowiedziała mi jak moja wewnętrzna zołza sobie radzi i co mi próbuje przekazać, to pewnie nawet nie wiedziałabym, że ona w ogóle istnieje. Ale odkrycie jej istnienia to jedno, a próba poradzenia sobie z nią, to co innego. 

Autorki, które założyły Szkołę Reformowania Wewnętrznych Złośnic są specjalistkami w swoim fachu i od lat zawodowo pomagają kobietom, które boją się słuchać wewnętrznej intuicji i sprzeciwić panującym dookoła schematom i stereotypom. 

...w mainstreamowej kulturze naszych czasów kobieca intuicja została zepchnięta z piedestału, zapomniana i niedoceniona. Tę potężną siłę ukrywa się pod lekceważącym (i szowinistycznym) określeniem chłopski rozum lub całkowicie ośmiesza, nazywając ją "babskim jojczeniem", "zabobonami", "byciem przewrażliwionym". Nic dziwnego, że niechętnie dopuszczasz do siebie głos swojej intuicji i nie masz pewności, czy powinnaś za nim podążać.
fragment książki (str. 216)

Podtykając nam takie stwierdzenia pod nos, autorki umacniają nas w przekonaniu, że warto słuchać siebie. Ponadto zamieściły w książce wiele przykładów z własnych doświadczeń oraz doświadczeń kobiet, którym pomogły i zachęcają gorąco do korzystania z materiałów na ich stronie internetowej: Inner Mean Girl Reform School, skąd można pobrać np. muzykę, wziąć udział w quizach oraz przejść własny, indywidualny kurs przemiany.

Sama książka składa się z 3 części. W pierwszej z nich poznajemy i określamy kim jest nasza wewnętrzna zołza. W drugiej odkrywamy, że siedzi w nas jeszcze inna osóbka, która jest naszą wewnętrzną mądrością i że to jej rad powinnyśmy słuchać. Trzecia część książki, to wskazówki podpowiadające jak uporać się ze złośnicą i jak zaprzyjaźnić się z naszym wewnętrznym guru. 
Niektóre wskazówki, przyznaję, wyglądają na typowo amerykańskie przemiany coachingowe dla nawiedzonych, a większość przykładów z życia wziętych dotyczy kobiet, które nagle postanowiły rzucić pracę i przeprowadzić się na drugi kraniec kraju i brak tu większego zróżnicowania. Ponadto książka mogłaby być o jakieś 70 stron krótsza, bo o ile rozumiem motyw powtarzania w kółko tych samych prawd na sesji terapeutycznej, to w tekście pisanym zaczyna to być męczące. 

Jednak pomijając te odrobinę techniczne mankamenty, książka otwiera oczy i pomaga zrozumieć, że nie musimy zawsze być w stanie sprostać wymaganiom wszystkich dookoła, że najważniejsze jest, abyśmy przede wszystkim zrozumiały, że jesteśmy wystarczająco dobre, silne i inteligentne i że kobiety, zamiast się krzywdzić i rywalizować ze sobą za wszelką cenę, powinny się wspierać i otaczać przyjaźnią. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza oraz firmie Business & Culture.



12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Oh, to spodoba Ci się następna pozycja, którą opiszę! ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja polecam, daje do myślenia co w nas siedzi ;)

      Usuń
  3. Ciekawa jestem co moja wewnętrzna zołza ma mi do przekazania :) Z pewnością przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się trochę zdziwiłam! :D Książka na pewno otwiera oczy! Dziękuję za wizytę ^_^

      Usuń
  4. Słuchanie siebie i poznawanie siebie to podstawa w zostaniu szczęśliwym człowiekiem. Książkę już widziałam gdzieś, ale wówczas mnie nie zachęciła. Teraz myślę, że chętnie bym ją przeczytała - jak to recenzje mogą zmienić punkt widzenia :)

    A przy okazji zapraszam Cię serdecznie do mnie na Book Tour z "Szeptuchą" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że recenzja zainspirowała! Strasznie miło czytać takie komentarze! <3
      A na Book Tour już pędzę!

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że to jest książka idealna dla mnie :) Chyba muszę po nią sięgnąć i przekonać się ile złośnic jest we mnie! Myślę, że znajdzie się ich sporo!
    Pozdrawiam,
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, które złośnice w Tobie siedzą! :)Dzięki za odwiedziny!

      Usuń
  6. Na ogół omijam poradniki szerokim łukiem, jednak ciekawość tego, ile tak naprawdę wewnętrznych zołz mną kieruje jest poniekąd strasznie interesująca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ostatnio do takich poradników bardzo ciągnie :) A ten nie tylko proponuje rozwiązania, ale przede wszystkim pozwala zdiagnozować, która jędza nam truje nad uchem! To była największa frajda podczas lektury ^_^

      Usuń