piątek, 24 października 2014

Disgrace

Tytuł: Disgrace (English)
Autor: J.M. Coetzee

Pierwsza przeczytana książka z syllabusa w tym roku akademickim. Nazwisko autora znałam, ale negatywnie nastawiła mnie do niego prowadząca jednego z wcześniejszych kursów. Jestem sztandarowym przykładem zachowania, gdy niechęć do prowadzącego może spowodować niechęć do przedmiotu lub omawianych zagadnień.
Tym razem jednak książka mnie zaskoczyła. Wiedziałam, że będzie powiązana z apartheidem, Afryką i politycznymi zagadnieniami. Nie wiedziałam jednak jak bardzo będzie poruszała kwestie upadku człowieka pogrążonego w poszukiwaniu przyjemności fizycznej. Człowieka, który nie potrafi się odnaleźć w swoim własnym życiu jako wykładowca, rodzic, kochanek lub przyjaciel.

Narracja mnie zadziwiła. Książkę przeczytałam z przyjemnością, chociaż szczerze nienawidziłam głównych postaci. Nie mogę znieść pasywności kobiet. Społecznego, krowiego autyzmu, skłonności do bycia manipulowanym i umartwiania się nad sobą w imię.. no właśnie. W imię ch*j wie czego w przypadku córki głównego bohatera.

Z przyczyn osobistych nienawidzę też mężczyzn, którzy myślą swoimi genitaliami i są gotowi zaprzepaścić wszystko w imię swojego popędu seksualnego. Którzy są predatorami osaczającymi zdobycz, którzy wszystkich i wszystko dookoła traktują przedmiotowo, bo ich ego jest tak wielkie, że nie mieści się razem z nimi w jednym pomieszczeniu.

Bezsilność napawa mnie wstrętem. Czytanie o takich postaciach irytuje mnie ponad miarę. Jednak zadziwiająco muszę stwierdzić, że książka jest... dobra.

Ambiwalentność. Ten wyraz najlepiej opisuje moje odczucia.

2 komentarze:

  1. Wielka literatura, skłania do myślenia. Nie mogę zapomnieć o tej książce. Mam wrażenie, że mężczyźni tam się kompletnie nie spisali....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kobiety też nie, a mimo wszystko trzeba przyznać, że to na swój sposób dobra książka

      Usuń