sobota, 16 sierpnia 2014

Never let me go

Jak już nasyciłam głód typowej fantastyki ze smokami przerzuciłam się na coś o subtelniejszej fantazji. Fakt ten jednak mógł tylko wpłynąć na to, że im bliżej książce do realnego świata, tym bardziej może poruszyć i wzruszyć.

Tytuł: Never let me go (English)
Autor: Kazuo Ishiguro



Parę lat temu obejrzałam film. Miał dobre recenzje, znanych aktorów i ogólnie przyjemnie się zapowiadał. Jeśli ktokolwiek z was go widział lub czytał tę książkę, może z łatwością się domyślić w jakie spazmy wpadłam, gdy dotarłam do końca. Nie będę tu nikomu zdradzać fabuły, ani tłumaczyć co kierowało, którym bohaterem. Pamiętam, że byłam zdruzgotana. W głębi duszy przecież każdy zawsze liczy na happy end.

Zazwyczaj unikam smutnych książek. A już prawie zawsze nie czytam ich, gdy wiem, że zakończenie doprowadzi mnie do łez. I nadal do końca nie wiem czemu chciałam przeczytać tę książkę. Było w niej coś fascynującego, magnetycznego. Dopiero po jej przeczytaniu miałam pewne poczucie wolności.. że spełniłam jakiś obowiązek, że poznałam historię, którą spodziewałam się ujrzeć zdeformowaną przez film. A jednak film jest świetną ekranizacją. Swoim specyficznym tempem i narracją przedstawia to co jest w książce. Poszukiwanie tego ludzkiego "ja" wewnątrz każdego z nas.

Nawet jak o niej piszę, zmienia mi się nastrój. Pamiętam jak dobrnęłam do ostatniej strony. Nie płakałam już tak jak na filmie. Wiedziałam na jakie emocje się przygotować. A jednak gdy odłożyłam książkę znów poczułam ogarniający mnie smutek.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz