wtorek, 26 sierpnia 2014

Coś na sen

Pamiętacie jak czytałam Lśnienie? I dlaczego? Bo dostałam na święta kontynuację tej książki. Książki Stephena Kinga mają to do siebie, że z zasady są kobyłami. 500 - 700 stron to standard. Jeśli książka jest krótsza, to oznacza chyba tylko, że jest to raptem pierwszy tom serii. Tak było w przypadku Mrocznej Wieży.

Ponieważ wybyłam na wakacje, zaopatrzyłam się we wcześniej już opisane Never Let Me Go, Delirium i właśnie świąteczny prezent jakim był Doktor Sen.

Tytuł: Doktor Sen
Autor: Stephen King


Okładka trochę mrozi krew w żyłach i zapowiada bardzo krwawą kontynuację kultowego Lśnienia, ale sama w sobie nie jest tak bardzo... wstrząsająca jak bym się spodziewała po renomie autora. Danny, który uszedł z życiem z hotelu Panorama teraz jest dorosłym facetem, zmagającym się z alkoholizmem tak samo jak ojciec. Ale w przeciwieństwie do staruszka, on próbuje wyjść na prostą, chociaż nie wiadomo czy bardziej mu utrudniają to zadanie delirka po odstawieniu, czy jego tajemnicze zdolności, które stara się zagłuszyć właśnie alkoholem.

Więcej fabuły nie zdradzam, nie o to chodzi. Podstawową recenzję możecie przeczytać na stronach wszystkich dostępnych internetowych księgarni.

W książce jednak występują momenty straszne. Straszne w tym słowa znaczeniu, że można bać się wejść do łazienki w środku nocy bez zapalania świateł. Ale przede wszystkim największym walorem tej książki jest to, że trzyma w napięciu i naprawdę trudno się od niej oderwać. Język i budowanie akcji jest dopracowane do perfekcji. Z czystym sercem polecam, bo to dobrze spędzone godziny nad super lekturą :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz