środa, 4 maja 2016

Ludzie magisterki piszą

"Coś mnie zatrzymało" - powiedział Gandalf. Tak samo i ja utknęłam zmagając się z odwieczną nemezis studentów. Ale skoro odkryłam już dawno temu, że lepiej mi się pisze o czymś co znam i lubię, to postanowiłam magisterkę oprzeć na literaturze, która sprawia przyjemność i która zadziwia, gdy wraca się do niej po wielu latach.

Dzięki temu nawet majówkę mogę uznać za udaną, skoro obowiązek połączyłam z przyjemnością.

Książki, które wybrałam do analizy to Mała księżniczka i Tajemniczy ogród. Książki, które czytane w podstawówce zaskakiwały magią i wyraźnymi postaciami, lecz czytane przez dorosłego czytelnika prezentują swoje drugie oblicze.

Dlatego doszukuję się tam motywów postkolonialnych, krytyki dotyczącej podziału klas społecznych i tego jak traktowano dzieci w pierwszej połowie XX wieku.

Na początku usłyszałam, że jestem szalona! Że przecież w tych książkach takich motywów nie ma, że chcę "celować w muchę z bazooki"! Ale nakupowałam biografii autorki, książek źródłowych i z ołówkiem w ręce przeczytałam od deski wyżej wymienione pozycje. I wiecie co? Udało się znaleźć wszystko czego szukałam!

Tytuł: A Little Princess (English)
Autor: Frances Hodgson Burnett
Rok: 1905
Opowieść o Sarze Crewe wszyscy lepiej lub gorzej znają. Urodzona w Indiach osobliwa dziewczynka za cały swój świat uważa jedynego rodzica, którego ma - swojego ojca. Ten jednak, aby zapewnić córce odpowiednie wykształcenie, wysyła dziewczynkę do szkoły w Londynie. Mając nieograniczone fundusze, Sara traktowana jest w szkole jak księżniczka. Ale dramat zaczyna się, gdy ojciec inwestuje w kopalnie diamentów, wszystkie pieniądze traci, a następnie umiera na gorączkę spowodowaną tragedią. Dziewczynka z najbardziej uwielbianej uczennicy staje się służącą i pomiotłem. Pracuje fizycznie do granic przyzwoitości i głoduje. Wszystko jednak dobrze się kończy, gdy przez magiczny przypadek znajduje ona przyjaciela ojca, który to wraz z nim zainwestował w kopalnie, a który szukał jej po całej Europie, aby zaopiekować się nią i zwrócić pieniądze, które jednak nie przepadły.
Fabuła wydaje się sztampowa, klasyczne szczęśliwe zakończenie, mała Sara - osobliwa i przyjacielska dziewczynka, która postanawia, że będzie, mimo przeciwności losu, wciąż zachowywać się godnie jak na księżniczkę przystało - odnajduje przyjaciela, opiekuna i dobrobyt. Na to zwracamy uwagę, gdy jesteśmy dziećmi. Jako starszy czytelnik jednak zaczynamy dostrzegać, że dziecko, które jest bystre, inteligentne i dobre musi sobie samo radzić nie tylko z przeciwnościami losu, ale także z zawistnymi i złośliwymi ludźmi, których spotyka na swojej drodze. Musi sobie radzić z tym, że urodzone i wychowane w kolonii, ma problemy z odnalezieniem się w brytyjskim otoczeniu i społeczeństwie, że tęskni za Indiami, które kojarzą jej się z lepszym czasem, z miłością, ciepłem i przyjaciółmi. Dostrzegamy podział klasowy, tło historyczne i nawet pozycję kobiety w społeczeństwie!

Tytuł: The Secret Garden (English)
Autor: Frances Hodgson Burnett
Rok: 1911
Kolejna magiczna opowieść z dzieciństwa i wydawałoby się, że podobna fabuła. Osierocona dziewczynka przybywa z Indii do Anglii, gdzie ma zamieszkać w ponurej posiadłości wujka, którego w ogóle nie widuje. Dowiaduje się o zamkniętym z rozpaczy ogrodzie i postanawia go odnaleźć. Z trudem otwiera się na nowe kontakty i doświadczenia. Odnajduje kuzyna, poznaje kraj i zwyczaje, a przede wszystkim znajduje miłość i ciepło, którego nigdy wcześniej nie doświadczała od najbliższych osób. A wszystko to za sprawą tajemniczego ogrodu.

Autorka zwraca główną uwagę na kojącą moc natury i przyjaźni. Jednak Mary Lennox nie jest ani trochę podobna do sympatycznej Sary. Jest kapryśna, rozpieszczona, nieporadna i przede wszystkim samotna. Nigdy nie kochana, musi się odnaleźć w kraju, którego nie zna i wśród ludzi, których zachowań nie rozumie. Jednak pod przykrywką tej opowieści znajduje się krytyka zwyczajów arystokracji, ich oziębłości i obojętności wobec dzieci. Autorka pokazuje, że ludzie z niższych klas społecznych są o wiele szczęśliwsi, ponieważ potrafią kochać, są bardziej wrażliwi na cudzą krzywdę i dobro dziecka. To opowieść o dziewczynce, która imperializm ma we krwi, gdyż anektując zaniedbany ogród wprowadza ład w coś co jest postrzegane jako dzikie, ale która oducza się traktować przy tym ludzi z góry. Dostrzegamy pewien konflikt w samej autorce, która w jednej książce prezentuje Indie jako kraj dobrobytu i miłości, a w drugiej jako miejsce nieodpowiednie dla dziecka.
Te i inne obserwacje mam zamiar rozwijać w pracy magisterskiej. Póki co nadal jestem tym przerażona, ale im więcej czytam, tym lepiej się czuję. Zatem.. trzymajcie kciuki! A ja obiecuję następną recenzję napisać na zupełnie inny temat. :)

4 komentarze:

  1. Trzymam kciuki :-) Ale powiem Ci, że temat wymyśliłaś swoisty i bardzo jestem ciekaw do czego Cię doprowadzi (prócz łacińskiego tytułu mistrza, oczywiście ;-) )
    A zupełnie serio - ten pomysł z "kolonizacją" ogrodu to chyba strzał w dziesiątkę (nie czytałem książki, znam pobieżnie fabułę, dlatego to "chyba").
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć :) Ale bardzo dziękuję za komentarz i wsparcie! Mam nadzieję, że ten temat nie będzie moim przekleństwem :D

      Usuń
  2. Kochałam "Tajemniczy ogród" w podstawówce! A co do magisterki, to również się z nią męczę, ale na szczęście zbliżam się do końca (chociaż czasem się zastanawiam czy ja wykończę ją, czy ona mnie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że po wszystkim to nie ja będę wielkim zwycięzcą tego pojedynku :D A na jaki temat piszesz?

      Usuń