czwartek, 6 sierpnia 2015

Cienie śmierci

Tytuł: Uczta dla wron. Cienie śmierci
Autor: George R.R. Martin
Rok: 2005

Tak jak obiecywałam, po Nawałnicy mieczy szybko sięgnęłam po Ucztę dla wron i Cienie śmierci przeczytałam błyskawicznie. Głodna krwi przerzucałam kartkę za kartką i szukałam zwrotów akcji, którymi poprzedni tom był wyładowany po brzegi. I okazało się, że dobrnęłam do ostatniej strony i mój głód nie został zaspokojony. 
Wygląda na to, że tytuł nie kłamie. To są cienie śmierci. Cienie tych śmierci, które miały miejsce w Nawałnicy mieczy. Martin bowiem stara się jakby uspokoić fabułę. Wyjaśnia na spokojnie co się dzieje w Siedmiu królestwach po Krwawych i Fioletowych Godach. Dlatego akcja, mimo że nie jest wolna od intryg, toczy się powoli, wręcz sennie.

Ciekawym zabiegiem jest to, że Martin udziela głosu postaciom, których w ogóle nie znamy lub takim, które odgrywały dotąd role drugoplanowe. Dzięki temu mamy więcej punktów odniesienia i więcej perspektyw, ale też i dłużyzn. 
Nie będąc fanką jednej postaci czułam się znużona jej zbyt licznymi rozdziałami, gdzie szwenda się od wsi do wsi i kogoś szuka. Owszem, poznajemy historię tej osoby zdecydowanie lepiej... ale to nadal postać drugoplanowa. Trochę jestem taką dysproporcją zawiedziona, bo bywają przecież sytuacje, gdzie zdobycie jakiegoś miasta w poprzednim tomie autor pominął całkowicie. Jeden rozdział był przed pełną przygód wyprawą, a następny (oczami tej samej postaci) już po wszystkim i tylko ze skrawków narracji dowiadujemy się jak cały proces przebiegł. 

Muszę jednak przyznać, że rozdziały z punktu widzenia bohaterów, których lubię czytałam dwa razy szybciej. W końcu dotarłam do takiego tomu Pieśni lodu i ognia, gdzie nie wszystko zostało mi zaspoilerowane w Internecie! Bardzo przyjemna odmiana, bo w końcu samodzielnie poznawałam przebieg wydarzeń. 

Nie obiecuję teraz, że od razu zabiorę się za kolejny tom. Być może przyda mi się przerwa, ale na pewno nie będzie ona trwała rok :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz