sobota, 31 stycznia 2015

W szponach mrozu

Sama siebie zaskakuję. To już szósta książka w tym miesiącu! Co oznacza, że to 1/4 tego co przeczytałam przez cały ubiegły rok! Wow! Trochę jestem pod wrażeniem. Trochę przeraża mnie to, że tylko i wyłącznie czytam książki.

Sesja już za mną, wszystko zdane. Ferie dopiero się zaczynają. A ja jak pojechałam po kolejne tomy Akademii wampirów, tak od razu zabrałam się za czytanie!

Tytuł: W szponach mrozu
Autor: Richelle Mead
Rok: 2008
Książka przeczytana tego samego dnia co została wypożyczona. Miałam taki głód na ciąg dalszy, że nie odrywałam się od 320-paru stron przez ładnych kilka godzin. Oczywiście język jest bardzo przystępny, więc żadnym wyczynem nie jest pochłonięcie takiej ilości stron. Ale zaznaczam, że ja nie czytam jakoś specjalnie szybko.

W każdym razie o ile nasyciłam się już językiem jednej autorki i fabułą, to i tak sięgam po kolejny tom. Dlaczego? Bo wbrew temu, że nazywam ten cykl Harlequinem dla młodzieży, to ostatnie rozdziały mnie zaskoczyły. Popłakałam się. Autentycznie zaszlochałam razem z Rose Hathaway i wzruszyłam się, a raczej przejęłam zakończeniem tomu.

No cóż... Na styczeń chyba już więcej książek nie wpiszę, ponieważ mamy ostatni dzień miesiąca, ale wypatrujcie mnie w lutym :D Coś czuję, że znowu posypią się wpisy. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz