sobota, 29 listopada 2014

The Comfort of Strangers

Tytuł: The Comfort of Strangers (English)

Autor: Ian McEwan

Wiele osób słyszało nazwisko autora tej książki. Jeśli nawet gdzieś przemknęliście obok niego i nie przykuło Waszej uwagi, to jestem pewna, że film Pokuta już brzmi znajomo. Otóż film jest ekranizacją innej powieści tego autora.

O ile tamten film zrobił na mnie ogromne wrażenie i poruszył do głębi, o tyle ta książka wzbudza we mnie gniew. Autor porusza w niej wątki homoseksualizmu, feminizmu, masochizmu i sadyzmu i... i ledwie pojawia się ten motyw w książce jest on natychmiast zaprzepaszczany i przechodzimy do czytania pasywnych bzdur i nierealnych sytuacji.

Akcja dzieje się w Wenecji i o ile nazwa miasta nie jest wprost podana, to opis uliczek, kanałów, wysp i plaż jest jednoznaczny.

Para głównych bohaterów jest w związku od dłuższego czasu, ale miotają się między fochami, paleniem trawki a namiętnym seksem od kartki do karki. Wyolbrzymianie absurdów, a prześlizgiwanie się przez patologie jest główną wadą tej książki. Postacie są sztuczne, pozbawione instynktownych zachowań i emocji, a co najważniejsze zdrowego rozsądku. Jeśli spotykasz jakiegoś podejrzanego świra w środku nocy, w obcym mieście, to raczej nie pędzisz, żeby go odwiedzić w jego domu kilka dni później. Jeśli już jesteś w tym domu i [SPOILER] widzisz tam fotografię swojego partnera zrobioną z ukrycia, to do jasnej cholery uciekasz gdzie pieprz rośnie, a nie wracasz tam po raz kolejny! Jeśli żona danego świra pokazuje ci podczas trzeciej wizyty sypialnię wyklejoną zdjęciami twojego faceta, to nie idziesz z nią później na herbatkę i nie pierdolisz o pogodzie! Czy to ma być rzeczywista powieść? Bo jeśli mamy tak absurdalne zachowania, to czemu na koniec jesteśmy w szoku, że coś złego się dzieje?

Jestem zła. Bo to nie była dobra książka. I nie czuję się bogatsza w jakieś doświadczenia po jej przeczytaniu. Wiem tylko tyle, że więcej nie sięgnę po żadną książkę tego autora.

Swoją drogą jeśli świr z książki jest w ekranizacji grany przez Christophera Walkena, to to się nie może dobrze skończyć. Z całą sympatią, ale jak tylko ten facet pojawia się na ekranie, to wiemy, że nie będzie dobroduszną postacią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz