sobota, 11 października 2014

Count De Ville

Skończyłam dzisiaj książkę, którą na pewno zapamiętam na długo. Ale nie wybrałam jej sobie sama, po prostu musiałam ją przeczytać na zajęcia. Zanim do niej dotrę jeszcze kilka innych pozycji opiszę, ale wniosek nasuwa się sam: chcesz czytać dobre książki - idź na studia, albo znajdź kogoś kto ci takie poleci.

Zanim jednak wpadłam w wir akademickich rozważań, miałam we wrześniu sporo czasu. Aż za dużo wręcz, dlatego porwałam się na lekturę, która dużych ilości czasu wymaga.

Tytuł: Dracula (English)
Autor: Bram Stoker

Oczywiście znów się kłania seria Collins Classics. I oczywiście książka kurzyła się dłuższy czas na półce i czekała na lepsze czasy.

Najdziwniejsze chyba w moim przypadku jest to, że nie przeczytałam tej książki nigdy wcześniej. Było to moje pierwsze starcie z lekturą, od której cały bum na wampiry się rozpoczął. A przeczytałam mnóstwo dziwnych, słabych lub przyjemnych książek krążących wokół tego tematu mniej lub bardziej wiernie.

Filmu też nie widziałam. A obsada jest rewelacyjna. I bardzo chętnie zobaczyłabym jak Keanu Reaves zmaga się z brytyjskim akcentem, co zostało bezlitośnie wyśmiane na wielu portalach filmowych :D

Książka sama w sobie zaintrygowała mnie tak naprawdę rok temu, na wykładzie dotyczącym kreatywnego pisania. Zachwyciła mnie forma - pomieszanie dzienników różnych osób z artykułami z gazet. Jest to wręcz sztandarowy przykład na to jak uwiarygodnić nawet najbardziej niezwykłe zjawiska - zbierz grupę świadków, którzy powiedzą to samo, z różnych perspektyw, nie kontaktując się ze sobą!
Za formę ogromny plus!

Jedyne co pozostawia mi dużo do życzenia to samo zakończenie. Jest nad wyraz.. nagłe! Przy 500 stronach rozwijającej się dość spokojnie fabuły, ostatnie rozdziały są wręcz brutalne w tym jak opisują koniec całej wyprawy. Ale to rozgoryczenie może być motywowane tym, że współcześnie jesteśmy przyzwyczajeni do bardziej spektakularnych zakończeń filmów i książek. Jeśli punkt kulminacyjny nie jest z fajerwerkami, to czujemy niedosyt.

Generalnie wrażenia po książce mam pozytywne i jestem z siebie dumna, że w końcu zapoznałam się z klasyką gatunku! :)

 P.S.
Uważam, że okładka jest bardzo stylowa! W takim klimacie jaki lubię :D


2 komentarze:

  1. Na pewno kiedyś przeczytam. Ach te moje plany ;) Okładka stylowa zaiste, ja również często kupuję książki z Collins Classic, bo są całkiem tanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, dość tanie jak na książki po angielsku ;)
      i przeczytaj, przeczytaj! bez względu na gatunek, jest to klasyka :D

      Usuń