Oj, dawno nie było literatury irlandzkiej! Tytuł wypatrzyłam, gdy szukałam prezentu, ale doszłam do wniosku, że inna książka sprawdzi się lepiej. Łódzkie biblioteki jednak nie zawodzą i dorwałam egzemplarz dla siebie!
Tytuł: Kolonia
Tytuł oryginału: The Colony
Autor: Audrey Magee
Tłumacz: Dobromiła Jankowska
Rok: 2022 / 2024
Wydawnictwo: Poznańskie
ISBN: 987-83-68045-11-6
Malutka irlandzka wyspa. Zamieszkana praktycznie przez jedną rodzinę - prababkę, babkę, matkę i nastoletniego syna. Zaopatrzeniem zajmują się mężczyźni z pozostałej części kraju. Odizolowana mikro-społeczność potrzebuje jednak pieniędzy. Dlatego chętnie przyjmują na całe lato Francuza (już kolejny rok) i Anglika (pierwsza jego tak karkołomna wyprawa).
Francuz uzurpuje sobie prawo do wysepki i zażyłości z rodziną, ponieważ pisze rozprawę na temat wymierania języka irlandzkiego. Kolejne lato spędza nagrywając nestorkę rodu i analizując jej wypowiedzi. Z uporem godnym lepszej sprawy upiera się, żeby wszyscy mówili po irlandzku, mimo że z pokolenia na pokolenie obserwuje coraz częstsze użycie języka angielskiego.
Anglik z kolei jest malarzem. Szybko okazuje się, że jednak nie takim wspaniałym i to nastoletni nieuk z wyspy uświadamia mu np. jak patrzeć na światło załamujące się na falach. W tajemnicy przed wyspiarzami maluje wielki obraz tego, jak ich postrzega. Czym wzbudza niemałe poruszenie!
Sami wyspiarze w większości są pozbawieni głosu (metaforycznie i dosłownie w narracji), nie mają jak się bronić, a nawet najmłodszy James, który próbuje się buntować, spotyka się z prześmiewczą ignorancją lub otwartym gniewem. Kobiety są bardziej spolegliwe, ale tylko dlatego, że reprymendy są bardziej bolesne.
Na otwartej przestrzeni, gdzie w uszach szumi wiatr i ocean, a jednak na minimalnej powierzchni domów może nie rozgrywają się donośne dramaty, ale smutek, rezygnacja, żal i tęsknota sączą się powoli. Głośne, brutalne i agresywne są za to wstawki o zamachach podsycających konflikt the Troubles. Katolicy i protestanci giną nagle i krwawo. A mieszkańcy wyspy śledzą doniesienia przez radio.
Bardzo ciekawa pozycja, gdzie język i zabiegi stylistyczne przedstawiają myśli i charaktery poszczególnych postaci. Książka pozostawia nas na pewno z pewnym smutkiem i rozgoryczeniem. A mała wysepka, z której przyjezdni czerpali dla siebie przez jedno lato ile się da i bez zastanowienia nad konsekwencjami, jest świetną metaforą dla szerszej perspektywy.
Polecam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz