piątek, 25 marca 2016

Taniec ze smokami

Doszło do tego, że nawet mój mężczyzna przestał kupować mi książki. Przez ogrom zajęć i obowiązków najzwyczajniej w świecie zabrakło mi czasu na czytanie. Plan dnia się powtarzał tygodniami: wstać, przeżyć, iść spać. A stosy książek rosły. Ale w końcu widać efekt dwóch wolnych weekendów.

Z dumą prezentuję ostatnie (wydane) dwa tomy Pieśni lodu i ognia. W sumie około 1300 stron, które jak się zawzięłam, to pochłonęłam w 2 tygodnie.

Tytuł: Taniec ze smokami (tom 1 i 2)
Autor: George R.R. Martin
Rok: 2011


Jak zwykle ciężko napisać recenzję kolejnego tomu jakiegoś cyklu bez zdradzania fabuły. Dlatego, mimo że książki objętościowo są ogromne, ograniczę się tylko do moich własnych wniosków i podsumowań.

Odszczekuje zatem większość złych słów, które wypowiedziałam o Jonie Snow. W Tańcu ze smokami w końcu przestał być w moich oczach mdłym, zakompleksionym i wiecznie zgęziałym chłopcem. W tym tomie Jon zabił chłopca i pozwolił narodzić się mężczyźnie. Prawie z zapartym tchem zaczęłam obserwować jego przemianę, z zainteresowaniem śledziłam poczynania, decyzje, które podejmował i jak dzielnie radził sobie ze wszelkimi przeciwnościami losu. Mur jest jego domem, on jest tarczą broniącą krainy ludzi. Wow. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Chociaż zapewne wyczuliście moją rezerwę sygnalizowaną zwrotem "prawie". Nie zostałam jeszcze jego zagorzałą fanką, ale nabrałam szacunku! 

Co do wrażeń negatywnych, to przestała mi się podobać postać Daenerys. Miała plan. Prosty. Zdobyć tron. Ale się pogubiła, nie ten tron zdobyła co trzeba, zasiedziała się, zagubiła i moim skromnym, krytycznym zdaniem przerosła ją rola królowej. Zaczęłam być wobec niej bardziej sceptyczna.

Żałuję, że George R.R. Martin poświęca tak mało uwagi Aryi, która jest chyba cały czas moją ulubioną postacią, bo wykazuje ogromny potencjał. Chociaż, może to i dobrze, że nie został on tak zmarnowany jak u Dany. 

Pojawiają się nowe postacie, nowe wątki i nowe spiski. Martin przyciąga naszą uwagę nowościami i jak zwykle zakończona książka pozostawia niedosyt - zwłaszcza, że nad ostatnią autor wciąż (podobno ciężko ;) ) pracuje. Na Wichry zimy jednak nadal musimy poczekać, ale 6 sezon Gry o tron już w przyszłym miesiącu pozwoli nam poznać rozwiązania wszystkich wątków i odpowiedzi na pytania, które na pewno rodziły nam się od pierwszych odcinków lub rozdziałów.

Ponieważ właśnie w oczekiwaniu na ostatni sezon serialu, jak i na ostatni tom Pieśni lodu i ognia wiele osób sięgnęło po książki, aby przeczytać je od nowa, na blogach, forach i grupach pojawiło się dużo ciekawostek dotyczących tłumaczenia książki. Widziałam wątpliwości dotyczące słówka "belly", które u Sansy było tłumaczone jako... "brzuszek". Osobiście uważam, że Sansa była już kobietą, dziewczyną, która zakwitła i tłumaczenie nie wymagało podkreślania jej wieku, skoro wiemy, ze siedemnastolatkowie wyruszają na wojnę, a trzynastolatkowie zasiadają na tronach! W realiach książki to już nie są dzieci!

Coś, co z kolei przykuło moją uwagę, to brak spójności w niektórych nazwach własnych. W jednym z rozdziałów Davosa Seawortha statek, którym podróżuje nazwany jest "Wesoła Akuszerka". Pod koniec tego rozdziału ten sam statek, którego nazwa wymieniona jest chyba po raz czwarty, nagle staje się "Wesołą Położną", żeby później znów nosić nazwę "Wesołej Akuszerki". Niekonsekwencja, zmęczenie, brak edytora (?), różne czynniki mogły tu odegrać rolę. Nie palmy jednak tłumacza na stosie!
W zamian za to możemy się z nim spotkać i spytać czemu zrobił tak, a nie inaczej, pochwalić co nam się w tłumaczeniu podobało i porozmawiać o oczekiwaniach dotyczących ostatniego tomu na spotkaniu poświęconym między innymi Pieśni lodu i ognia
Gdzie? Kiedy? 
Spotkanie z Michałem Jakuszewskim odbędzie się w Łodzi, 31 marca o godzinie 18:30 jako spotkanie z cyklu oko-ło literatury. Szczegółowe informacje znajdziecie tutaj : link do wydarzenia

W komentarzach podzielcie się Waszymi wrażeniami dotyczącymi książki, kto jest Waszą ulubioną postacią, a kogo najchętniej wysłalibyście do siedmiu piekieł! :D

4 komentarze:

  1. Przestała ci się podobać Daenerys? Kiedy właśnie tutaj rozegrana jest świetnie - właśnie dlatego, ze się uwikłała, że okazało się, że nie wystarczy wejść do miasta, uwolnić niewolników, pobić wrogów i będzie od razu git. I nie wystarczy chęć szczera, by być królową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dany ma za mało ikry, daje sobą sterować, bo sama nie wie co robić. Zdobyła miasto i nagle zabrakło jej koncepcji na rządzenie. W serialu pokazana jest jako osoba decyzyjna - wie, że należy kogoś ukarać dla przykładu, to ona postanawia wziąć ślub, aby zapewnić pokój w mieście. W książce dała się omotać doradcom i robi to co jej podpowie każdy, kto przeciw niej spiskuje. Ja tak ją odbieram :) Ale masz rację, że nie wystarczy chcieć być królową i Martin świetnie tworzy fabułę :)

      Usuń
  2. Analizowałam w pracy magisterskiej tłumaczenie nazw własnych przez Jakuszewskiego i przykładów braku konsekwencji jest niestety trochę więcej, też mnie to zastanawiało. Mimo wszystko według mnie Jakuszewski spisał się na medal, zwłaszcza poprawiając cuda z pierwszego tomu, które Kruk nawyrabiał w pierwszym wydaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przejrzałam swoje egzemplarze i tylko "Grę o tron" mam w przekładzie Kruka. Czytałam ją jednak tak dawno, że nie jestem w stanie sobie przypomnieć nic o samym tłumaczeniu. Ale w takim razie musisz dzisiaj przyjść na spotkanie z tłumaczem :D

      Usuń