10:19:00

Ocalić wzruszenie

Ocalić wzruszenie

Myślę, że trudno będzie znaleźć osobę, która nie zna słów "spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Nie każdy jednak będzie znał szerszą twórczość autora tego stwierdzenia. Rozumiecie więc, że mocno powodowała mną ciekawość!

Tytuł: Ocalić wzruszenie
Autor: Jan Twardowski

Rok: 2026
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 978-83-08-08857-9

Zbiór wierszy, który przeczytałam ma podtytuł Autobiografia poetycka i podzielony został na trzy części. Pierwsza z nich ma traktować o życiu, przyjaciołach, prywatnych przeżyciach, druga o przetrwaniu wiary i trzecia o samym pisaniu wierszy. 


Prawie wszystkie jednak wiersze są poświęcone bogu, motywom religijnym, czym dla podmiotu lirycznego jest wiara i posługa, o odnajdywaniu boga w drobnych rzeczach i przyrodzie. Mało jest przeżyć, które z katolicyzmem nie są związane, zatem lektura zaczyna przytłaczać powtarzalnością motywów i refleksji. 

Wierszy o wojnie, stanie wojennym lub ustroju jest niewiele, znajdziemy kilka o elegijnym charakterze, gdzie autor wspomina matkę, dużo obserwacji dotyczących spadających liści, kilku gatunków ptaków i wiewiórek, no i znowu więcej o bogu. 

Język jest prosty i niewyszukany. I rozumiem, że w niektórych przypadkach właśnie taka prostota może nieść najwięcej głębi i poruszeń, ale na jakieś 250 wierszy zaczyna to być infantylne i uwsteczniające. W nocie biograficznej znajdujemy uzasadnienie, że autor posługiwał się prostym językiem, bo uczył dzieci niepełnosprawne - uważam to za naciąganą teorię, dopasowaną do wiecznie prostolinijnego toku myślenia poety. 

Zwłaszcza, że ulubione zwroty stosowane są czasem na zasadzie kopiuj-wklej (np. 'staruszka głowiąca się nad pasjansem, który nie chce wyjść' lub ' ktoś zbyt skromny, żeby czynić cuda'). Że nie wspomnę, że słowo 'brewiarz' używane jest z uporem maniaka - jakby ksiądz nie miał przy sobie innego rekwizytu i stale musiał wszystkim machać nim przed nosem. 

Być może dla osób wierzących taki religijny wydźwięk twórczości jest łatwiejszy do strawienia, ale dla reszty świata to proste wierszyki o bogu - męczące w nadmiarze, nie do końca skłaniające do przemyśleń.  

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.  

12:35:00

Lady Makbet

Lady Makbet

Polujecie czasem na książkę, ale wszechświat nie sprzyja? Fabuła mnie zaintrygowała, ale nie inwestuję w nowe książki tak jak kilka lat temu. Biblioteki nie skusiły się na ten tytuł, na targach pozwoliłam sobie na zupełnie inną książkę... ale prezent pod choinką zrobił ogromną niespodziankę! 

Tytuł: Lady Makbet
Tytuł oryginału: Lady Macbeth

Autor: Ava Reid
Tłumacz: Anna Kłosiewicz

Rok: 2024
Wydawnictwo: StoryLight
ISBN: 978-83-68053-12-8


Początek zaczął się świetnie - dostajemy zupełnie nową perspektywę opowieści, którą doskonale znamy. Ale tym razem skupiamy się na kobietach! Lady Makbet nie ma dobrej sławy, to według mnie jedna z bardziej wyszukanych kreacji kobiecych u Shakespeare'a, motywowana ambicjami, zżerana przez wyrzuty sumienia, tutaj przedstawiona jest jako młoda dziewczyna wydana politycznie za nieokrzesanego szkota-barbarzyńcę. 

Jako siedemnastolatka wykazuje się niemałym sprytem, żeby poradzić sobie w nowym kraju, na nowym dworze, wśród obcych i wrogich postaci. No i przede wszystkim skupia się na tym, żeby mąż trzymał się od niej jak najdalej. 

To daleko posunięta aberracja sztuki, żeby nie powiedzieć, że dość swobodne fanfiction, ale czyta się to naprawdę świetnie! Przez pierwszą połowę książki rzeczywiście śledzimy dworskie intrygi, niektóre przepowiednie tracą magiczną moc, tylko po to, żeby szybko okazało się, że magia znajduje ujście w zupełnie nowych wątkach. 

Głowna bohaterka zmaga się podobnymi emocjami co pierwowzór, ale doświadcza też innych wzlotów i upadków. Nie odnosi samych sukcesów w swoich intrygach i dopuszcza do głosu również łagodniejsze i pozytywne uczucia. 

Im dalej w las (Birnamski, hehe!), tym bardziej odbiegamy od znanych motywów, ale jeśli będziemy traktować tę historię już jako żyjącą własnym życiem, to nikogo to nie oburzy. 

To taka kobieca fantastyka opierająca się na motywach z young adult. Naprawdę przyjemna w odbiorze, raczej nie wzniosła, ale oddająca głos żeńskim postaciom. Autorka dość ambitnie próbuje przedstawić mieszankę kulturową w warstwie językowej, zwraca uwagę na pozycję kobiet w społeczeństwie (czasem może zbyt patetycznie), ale nie gryzie to się jakoś wybitnie z ogólnym wydźwiękiem. 

Tytuł wart uwagi jeśli kochacie Shakespeare'a i kobiece kreacje, które stworzył w swoich sztukach. A samo wydanie to perełka!

11:29:00

Dom pogrzebowy Cottona

Dom pogrzebowy Cottona

Już nie pamiętam, gdzie ten tytuł wpadł mi w oko, że dopisałam go sobie do listy książek oczekujących w bibliotece. Miał tu się pojawić czarny humor, to miała być powieść gotycka, obraz współczesnego amerykańskiego południa, gdzie ciemnoskórym dziewczynom nadal wiedzie się źle. I tylko ten ostatni punkt się sprawdził. 

Tytuł: Dom pogrzebowy Cottona
Tytuł oryginału: House of Cotton

Autor: Monica Brashears
Tłumacz: Urszula Gradner

Rok: 2023 / 2024
Wydawnictwo: Mova
ISBN: 978-83-8371-225-3

Magnolia ma tylko dziewiętnaście lat, gdy babcia - jej jedyna opiekunka i przyjaciółka - umiera. Świat, który dotychczas znała nie tyle się zawalił, ile po prostu musi się zmienić. Główna bohaterka, która do tej pory nie podejmowała żadnych rozsądnych decyzji, musi stać się dorosła. 

Pogrążona w smutku dziewczyna nie reprezentuje żadnych szczególnych cech charakteru. Wiemy o niej tylko tyle, że ma głęboko zakorzenione pretensje do ludzi o jaśniejszym kolorze skóry i bogaczy. Jednego takiego człowieka poznaje podczas nocnej zmiany na stacji benzynowej. Mężczyzna proponuje jej pracę modelki, ale nie wyjaśnia szczegółów. 


 

Ponieważ Magnolia szybko pada ofiarą molestowania właściciela domu, w którym mieszkała z babką, postanawia skorzystać z oferty nieznajomego, bo przecież co gorszego może ją spotkać? Poza tym potrzebuje pieniędzy, żeby pozbyć się niechcianej ciąży, a na koncie ma jakieś 19$. 

Szybko okazuje się, że Cotton chce zarabiać na wkręcaniu zrozpaczonym rodzinom, że odpowiednio ucharakteryzowana Magnolia to ich dawno zmarła lub zaginiona córka, żona lub kochanka. Przy czym te rodziny o tym wiedzą, więc to chyba jedyne uczciwe zagranie w książce. 

Magnolia się zgadza, nawet przeprowadza się do domu pogrzebowego, ale szybko okazuje się, że Cotton i jego ciotka nie są idealni. On coś nadmiernie lubi zwłoki, a ona to pijaczka-hazardzistka. Magnolii jednak przez większość książki nie wadzi brak moralności, a rozwiązłość ma wpisaną w genotyp. 

Generalnie córka ćpunki, wnuczka ladacznicy, sama co pięć minut umawia się przez aplikację randkową na przygodny seks. I o ile wydaje jej się, że dominuje w tych relacjach, to prezentuje po prostu obraz zagubionej dziewczyny, która dawno straciła kontrolę nad własnym ciałem i stacza się jak wszystkie kobiety w jej życiu. Pojawiające się dookoła zjawy to nic innego jak wyrzuty sumienia, a żywe postacie są paskudnie przerysowane. 

Książka nie ma punkt kulminacyjnego, w połowie tracimy całkowicie zainteresowanie - ostatnie 100 stron męczyłam tydzień i w zasadzie zmusiłam się do dokończenia tej historii tylko dlatego, że zabrnęłam tak daleko. 

Nie polecam tego tytułu, nawet jeśli chcecie poczytać o doświadczanej życiowo dziewczynce, która wszystko chce podciągnąć pod rasizm i gospodarczo-społeczne uprzywilejowane. Nie ma przekazu, nie ma morału i nie jest to współczesna baśń, jak wmawiają niektóre opisy. Dajcie sobie spokój. 

10:57:00

Zanim powiesz żegnaj

Zanim powiesz żegnaj

Ta książka to jazda bez trzymanki! Oczywiście, że byłam ciekawa współpracy takich nazwisk, ale nie spodziewałam się, że znajdę ten tytuł pod choinką. Teraz jestem mądrzejsza i prezenty książkowe czytam od razu, żeby stosik hańby nie rósł zbyt szybko, więc zapinajcie pasy i lecimy!

Tytuł: Zanim powiesz żegnaj
Tytuł oryginału: Gone Before Goodbye

Autor: Harlan Coben, Reese Witherspoon 
Tłumacz: Janusz Ochab

Rok: 2025
Wydawnictwo: Albatros
ISBN: 978-83-8361-704-6 

Życie już doświadczyło Maggie - straciła męża, prawo do wykonywania zawodu, popadła w długi, ma problem z nadużywaniem leków i mieszka z siostrą. Niespodziewanie dostaje ofertę przeprowadzenia dwóch dyskretnych zabiegów plastycznych. Warunek? Nikomu ani słowa, pełna dyskrecja, a rosyjski oligarcha zapłaci miliony. 


 

Leci więc do Rosji, ale sprawy szybko się komplikują, gdy okazuje się, że Maggie jest w niebezpieczeństwie, a różne osoby zaczynają jej sugerować, że jej mąż prawdopodobnie nadal żyje. Czy zginął z rąk lokalnych bojówek podczas misji humanitarnej? Czy działalność ich wspólnej organizacji charytatywnej była całkowicie uczciwa? Gdzie podział się ich najlepszy przyjaciel? I do czego zdolny jest teść-harleyowiec? 

Razem z główną bohaterką pędzimy do rezydencji pod Moskwą, bez odpraw celnych przeskakujemy do Dubaju, łapiemy szybką przesiadkę w Londynie, żeby ostatecznie skończyć we francuskiej winnicy. Tempo jak w Mission Impossible. I jak na typowy amerykański thriller, to wszystko gra. 

Ale autorzy trochę za bardzo oczekują, że wyłączymy myślenie podczas lektury i nie będziemy ani trochę krytyczni, bo słodka i znana blondynka zerka na nas z okładki. Postacie są płytkie i irracjonalne. Sama Maggie w najbardziej absurdalnych momentach prezentuje syndrom zbawcy w stylu "jeśli on cie zmusza do powiększenia piersi, to jakoś cię stąd wydostanę!". Ale później zamienia się w Rambo, turlając po dachach i doskonale wiedząc, że siła ciosu, który ma jednym uderzeniem dłoni wgnieść jakiemuś mięśniakowi tchawicę, musi być wyprowadzona z nóg. 

I takich absurdów jest więcej - bo ja rozumiem wszechstronność, ale czy lekarz, który ma specjalizację jako chirurg plastyczny (tak, tu poprawimy nos, tu owal twarzy, dobierzemy idealną miseczkę piersi) naprawdę będzie umiał samodzielnie przeprowadzić innowacyjną operację przeszczepu serca? No i będąc po kilku szkoleniach wojskowych w związku z misjami w krajach objętych konfliktem zbrojnym, rzeczywiście będziemy się nazywać "żołnierką"? 

Jeśli słyszycie jak przewracam oczami, to dobrze! Ale musicie też wiedzieć, że książkę czytało się błyskawicznie. Nie znam innych tytułów Cobena, więc nie wiem, czy to jego standardowy styl, ale jak na thriller jest sensacyjny. Chociaż w pewnym momencie zaczniecie dostrzegać, że to połączenie Gray's Anatomy, Synów Anarchii i wspomnianego Mission Impossible

Jeśli to Wasz ulubiony gatunek, to pewnie książka przyniesie frajdę. Ja czytałam bez presji, więc się ubawiłam tempem i nonsensem. :) 

12:24:00

Klub smutnych duchów

Klub smutnych duchów

Polowałam na tę książkę jeszcze w tamtym roku, ale kolejka do wypożyczenia nie miała końca. Tym razem, spontanicznie sprawdzając tytuł w bibliotece, udało się od razu! I przez ten czas zdążyłam zapomnieć, że to powieść graficzna! 

Tytuł: Klub smutnych duchów
Tytuł oryginału: The Sad Ghost Club

Autor: Lize Meddings
Tłumacz: Agnieszka Kalus

Rok: 2021 
Wydawnictwo: W.A.B.
ISBN: 978-83-8318-378-7

Opowieść o nastoletnim chłopcu, który zostaje na weekend sam w domu może być poprowadzona w różnych kierunkach. Pierwsze co nam przychodzi do głowy, to zlekceważenie pracy domowej, przygotowanego przez rodziców obiadu i wypad na szaloną imprezą, która zakończy się aresztem, wypadkiem lub kacem stulecia. 


 

Ale nie tym razem! Nasz bohater naprawdę przykłada się do nauki, pamięta żeby kupić jedzenie dla kota i ze smakiem zje przygotowaną wcześniej porcję jedzenia z lodówki. A jak dostaje wiadomość o imprezie organizowanej przez znajomych ze szkoły, to... wpada w panikę! Oczywiście, że chciałby pójść, ale się boi. Nie jest popularny, nie czuje że ma z kim porozmawiać, boi się wyśmiania, jak pójdzie i wykluczenia, jeśli zostanie w domu. 

W końcu jednak przełamuje swoje obawy i zdobywa na odwagę. Owszem, nie wszystko idzie od razu gładko i po jego myśli, ale wieczór kończy się w zupełnie niespodziewany dla niego sposób!

To krótka opowieść o wychodzeniu ze strefy komfortu, otwieraniu się na nowych ludzi i nowe poglądy, o nie uleganiu presji rówieśników i próbie dotarcia do podobnych sobie osób. 

Lektura nie zajmie Wam dłużej niż godzinkę (z przerwą na spacer z żółwiem lub herbatę), a wpuści ciepłą iskierkę do Waszego serca - podniesie Was na duchu, bo nie jesteśmy sami ze swoimi wątpliwościami, a jak już odważymy się zaufać, to mogą spotkać nas magiczne rzeczy. 

I tak, dorosłym też się taka lektura przyda, żeby z większą uważnością podchodzili do młodego pokolenia - nie wszyscy jego przedstawiciele są źli, naburmuszeni i lekceważący z natury! :)  

Copyright © 2016 Redhead in Wonderland , Blogger