wtorek, 11 kwietnia 2017

Never Never

Tytuł: Never Never
Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Rok: 2016

O Colleen Hoover słyszałam już dużo - jej książki (które tworzą gatunek New Adult, z którym spotkałam się po raz pierwszy) są rozchwytywane nie tylko przez nastolatków i młodych dorosłych, ale również przez... dorosłych dorosłych :D Blogosfera zawsze się ożywia, gdy nowa pozycja od tej autorki wchodzi na rynek. 

Tarryn Fisher również kojarzyłam, bardziej z okładek niż z recenzji. Z opisów, które znalazłam wynika, że jej twórczość to powieści dla kobiet.  

Fabuła Never Never opiera się na przeżyciach pary nastolatków, którzy nie pamiętają kim są. Nagle znajdują się w szkole, w trakcie lekcji, nie pamiętając jak się tam znaleźli, ani nawet jak mają na imię. Po wskazówkach, śladach, które zostawili sobie sami przed utratą pamięci oraz dzięki rozmowom z zaufanymi i najbliższymi osobami, próbują ustalić co się stało i jak to wszystko odkręcić. 

Nie pamiętając kim byli, ani co ich łączyło, patrzą na swoje dotychczasowe życie, ich związek i analizują wszystkie swoje zachowania. Okazuje się, że nie podoba im się to jacy byli, z zaskoczeniem odkrywają swoje sytuacje rodzinne.
Mając świeże spojrzenie, są w stanie dostrzec więcej (złego i dobrego) niż do tej pory. Jednak gdy Silas chce zrobić wszystko by odzyskać miłość Charlie, ona jest przerażona własnym życiem i nie jest przekonana, czy chce do niego wrócić. 

Wszystko układałoby się po ich myśli, gdyby po 48 godzinach nie utracili pamięci... ponownie!

Książka wciąga, jest lekturą przyjemną, nienaciąganą i niesztampową. Poboczne wątki (karty tarota, Nowy Orlean, stara posiadłość, zdrady i oszustwa finansowe) dają dużo do myślenia i... niestety to wszystko. Nie są one rozwinięte, autorki zostawiają je same sobie lub urywają jednym "podsumowującym" zdaniem. Za to ogromny minus dla książki, ponieważ właśnie te wątki mają niesamowity potencjał i gdyby oprzeć na nich fabułę, zakończenie nie wydawałoby się takie... nijakie. Chociaż epilog przyjemnie zaskakuje i zamykamy książkę z uśmiechem. 

Jako lekka lektura na weekend, książka się sprawdza. Spodziewałam się czegoś z fajerwerkami, może dlatego jestem trochę rozczarowana, ale nie przekreślam autorek i jeśli będę miała okazję, to chętnie przeczytam inne pozycje (zwłaszcza Colleen Hoover) ;)

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

SMARTFOOD

Tytuł: Dieta SMARTFOOD
Autor: Eliana Liotta oraz Pier Giuseppe Pelicci i Lucilla Titta
Rok: 2016 (Świat)/ 2017 (Polska)

Poradniki żywieniowe są ostatnio tak popularne, ponieważ ludzie wiedzą, że źle się odżywiają i chcą to zmienić. Jedni będą się trzymać rygorystycznej diety i katorżniczych ćwiczeń, inni rzucą taką książkę w kąt, bo przecież każda dieta zaczyna się "od jutra". 

A co, gdybyśmy trafili na książkę, która wcale nie każe nam się głodzić i chodzić 7 razy w tygodniu na siłownie? Co z książką, która proponuje nie tylko jak zmienić swoją dietę, ale także jak zmienić nastawienie do jedzenia?
Dieta SMARTFOOD została opracowana przez włoskich naukowców, którzy w Europejskim Instytucie Onkologicznym w Mediolanie zaczęli badać jedzenie pod względem właściwości leczniczych i rakotwórczych. 

Podczas swoich badań wyselekcjonowali 30 produktów, które są SMART, czyli mądre. Ponadto, podzielili je na 2 kategorie: na jedzenie, które reguluje długość życia oraz takie, które chroni nas przed chorobami. 

Nikt nie zmusza nas do jedzenia tylko i wyłącznie tych 30 produktów, jednak wielokrotnie w książce podkreśla się, że zdrowie i odpowiednia masa ciała idą ze sobą w parze. 

Autorzy powtarzają, że im mniej jemy, tym lepiej. Organizm po prostu skupia się na innych czynnościach, a nie tylko na przerabianiu pokarmu i magazynowaniu mniej lub bardziej zdrowych substancji.

Co jednak najbardziej może się spodobać czytelnikom to to, że widać, że książkę pisali Włosi! Ich zamiłowanie do życia, jedzenia, hedonizmu (!) jest widoczne, co wzmacnia poczucie, że nikt nie każde nam ograniczyć się do sałaty i kawy na okres 4 miesięcy! W książce znajdziemy cytaty, odniesienia do sztuki i kultury - dzięki temu lektura nie zmienia się w jeszcze jeden wykład na temat prawidłowego odżywiania. 

Dieta SMARTFOOD jednak kierowana jest do osób, które naprawdę chcą wprowadzić zmiany w swoim życiu. Naukowcy oferują nam narzędzia, które możemy dowolnie stosować! Sami podkreślają, że nie chodzi o rygor, tylko o świadomość. A wtedy pójdzie jak z górki! Porównują oni swoje metody do popularnej gry Scrabble, gdzie wręczono nam litery, ale sami układamy z nich słowa!
Ciekawostki:
- 100 g marchwi pokrywa 100% dziennego zapotrzebowania na witaminę A;
- 1 surowa papryka pokrywa dzienne zapotrzebowanie na witaminę C;
- olej z sałaty jest dobry na bezsenność;
- truskawki działają przeciw utracie pamięci;
- spożywanie codzienne 1-2 kostek ciemnej czekolady obniża ciśnienie.

Chcecie więcej? Wiele więcej ciekawostek znajdziecie w książce. Autorzy wyjaśniają nam czemu się starzejemy, jak nasz metabolizm jest związany z DNA i uwarunkowaniami historycznymi, ale też prezentują fakty i mity związane z poszczególnymi produktami. Na wiosnę jak znalazł!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza oraz firmie Business and Culture.