wtorek, 11 kwietnia 2017

Never Never

Tytuł: Never Never
Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Rok: 2016

O Colleen Hoover słyszałam już dużo - jej książki (które tworzą gatunek New Adult, z którym spotkałam się po raz pierwszy) są rozchwytywane nie tylko przez nastolatków i młodych dorosłych, ale również przez... dorosłych dorosłych :D Blogosfera zawsze się ożywia, gdy nowa pozycja od tej autorki wchodzi na rynek. 

Tarryn Fisher również kojarzyłam, bardziej z okładek niż z recenzji. Z opisów, które znalazłam wynika, że jej twórczość to powieści dla kobiet.  

Fabuła Never Never opiera się na przeżyciach pary nastolatków, którzy nie pamiętają kim są. Nagle znajdują się w szkole, w trakcie lekcji, nie pamiętając jak się tam znaleźli, ani nawet jak mają na imię. Po wskazówkach, śladach, które zostawili sobie sami przed utratą pamięci oraz dzięki rozmowom z zaufanymi i najbliższymi osobami, próbują ustalić co się stało i jak to wszystko odkręcić. 

Nie pamiętając kim byli, ani co ich łączyło, patrzą na swoje dotychczasowe życie, ich związek i analizują wszystkie swoje zachowania. Okazuje się, że nie podoba im się to jacy byli, z zaskoczeniem odkrywają swoje sytuacje rodzinne.
Mając świeże spojrzenie, są w stanie dostrzec więcej (złego i dobrego) niż do tej pory. Jednak gdy Silas chce zrobić wszystko by odzyskać miłość Charlie, ona jest przerażona własnym życiem i nie jest przekonana, czy chce do niego wrócić. 

Wszystko układałoby się po ich myśli, gdyby po 48 godzinach nie utracili pamięci... ponownie!

Książka wciąga, jest lekturą przyjemną, nienaciąganą i niesztampową. Poboczne wątki (karty tarota, Nowy Orlean, stara posiadłość, zdrady i oszustwa finansowe) dają dużo do myślenia i... niestety to wszystko. Nie są one rozwinięte, autorki zostawiają je same sobie lub urywają jednym "podsumowującym" zdaniem. Za to ogromny minus dla książki, ponieważ właśnie te wątki mają niesamowity potencjał i gdyby oprzeć na nich fabułę, zakończenie nie wydawałoby się takie... nijakie. Chociaż epilog przyjemnie zaskakuje i zamykamy książkę z uśmiechem. 

Jako lekka lektura na weekend, książka się sprawdza. Spodziewałam się czegoś z fajerwerkami, może dlatego jestem trochę rozczarowana, ale nie przekreślam autorek i jeśli będę miała okazję, to chętnie przeczytam inne pozycje (zwłaszcza Colleen Hoover) ;)

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

SMARTFOOD

Tytuł: Dieta SMARTFOOD
Autor: Eliana Liotta oraz Pier Giuseppe Pelicci i Lucilla Titta
Rok: 2016 (Świat)/ 2017 (Polska)

Poradniki żywieniowe są ostatnio tak popularne, ponieważ ludzie wiedzą, że źle się odżywiają i chcą to zmienić. Jedni będą się trzymać rygorystycznej diety i katorżniczych ćwiczeń, inni rzucą taką książkę w kąt, bo przecież każda dieta zaczyna się "od jutra". 

A co, gdybyśmy trafili na książkę, która wcale nie każe nam się głodzić i chodzić 7 razy w tygodniu na siłownie? Co z książką, która proponuje nie tylko jak zmienić swoją dietę, ale także jak zmienić nastawienie do jedzenia?
Dieta SMARTFOOD została opracowana przez włoskich naukowców, którzy w Europejskim Instytucie Onkologicznym w Mediolanie zaczęli badać jedzenie pod względem właściwości leczniczych i rakotwórczych. 

Podczas swoich badań wyselekcjonowali 30 produktów, które są SMART, czyli mądre. Ponadto, podzielili je na 2 kategorie: na jedzenie, które reguluje długość życia oraz takie, które chroni nas przed chorobami. 

Nikt nie zmusza nas do jedzenia tylko i wyłącznie tych 30 produktów, jednak wielokrotnie w książce podkreśla się, że zdrowie i odpowiednia masa ciała idą ze sobą w parze. 

Autorzy powtarzają, że im mniej jemy, tym lepiej. Organizm po prostu skupia się na innych czynnościach, a nie tylko na przerabianiu pokarmu i magazynowaniu mniej lub bardziej zdrowych substancji.

Co jednak najbardziej może się spodobać czytelnikom to to, że widać, że książkę pisali Włosi! Ich zamiłowanie do życia, jedzenia, hedonizmu (!) jest widoczne, co wzmacnia poczucie, że nikt nie każde nam ograniczyć się do sałaty i kawy na okres 4 miesięcy! W książce znajdziemy cytaty, odniesienia do sztuki i kultury - dzięki temu lektura nie zmienia się w jeszcze jeden wykład na temat prawidłowego odżywiania. 

Dieta SMARTFOOD jednak kierowana jest do osób, które naprawdę chcą wprowadzić zmiany w swoim życiu. Naukowcy oferują nam narzędzia, które możemy dowolnie stosować! Sami podkreślają, że nie chodzi o rygor, tylko o świadomość. A wtedy pójdzie jak z górki! Porównują oni swoje metody do popularnej gry Scrabble, gdzie wręczono nam litery, ale sami układamy z nich słowa!
Ciekawostki:
- 100 g marchwi pokrywa 100% dziennego zapotrzebowania na witaminę A;
- 1 surowa papryka pokrywa dzienne zapotrzebowanie na witaminę C;
- olej z sałaty jest dobry na bezsenność;
- truskawki działają przeciw utracie pamięci;
- spożywanie codzienne 1-2 kostek ciemnej czekolady obniża ciśnienie.

Chcecie więcej? Wiele więcej ciekawostek znajdziecie w książce. Autorzy wyjaśniają nam czemu się starzejemy, jak nasz metabolizm jest związany z DNA i uwarunkowaniami historycznymi, ale też prezentują fakty i mity związane z poszczególnymi produktami. Na wiosnę jak znalazł!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza oraz firmie Business and Culture.

wtorek, 21 marca 2017

Magia olewania - rozdanie!

Dzisiejszy post będzie krótki, ale dzieje się w nim dużo dobrego!

Razem z wydawnictwem Muza przygotowałam dla Was rozdanie! Pamiętacie ostatnią recenzję? Magia olewania bardzo przypadła Wam do gustu i wyraziliście ogromne zainteresowanie tą pozycją. 
Dla przypomnienia podrzucam link do recenzji: klik!

W tym tygodniu (konkurs trwa do soboty, do końca dnia) możecie wygrać własny egzemplarz tej książki. Co należy zrobić?

Na Facebooku pod grafiką konkursową wystarczy napisać komentarz dlaczego książka powinna trafić właśnie do Was!
 Rozdanie
Na fanpage Redhead in Wonderland możecie przejść przez powyższą grafikę lub za pośrednictwem tego linku: klik!

Wyniki rozdania opublikuję w niedzielę - również na Facebooku, więc warto śledzić profil i zostać na dłużej.

Powodzenia! :)

niedziela, 12 marca 2017

Magia olewania

Tytuł: Magia olewania
Autor: Sarah Knight
Rok: 2015 (Świat) / 2017 (Polska)

Przyznaję, że na początku urzekł mnie oryginalny tytuł książki: The life changing magic of not giving a f*ck! Jeśli ktoś ma odwagę tak zatytułować książkę, to można spokojnie liczyć na to, że i w środku znajdziemy jakieś rewelacje.

Książka jest krótka, razem z podziękowaniami ma 206 stron, ale jest to najlepszy poradnik jaki kiedykolwiek przeczytałam! I myślę, że przez wiele lat nic go nie przebije. Dawno nie czytałam tak sensownego i ironicznego poradnika, przy którym ciągle się śmiałam!

Autorka zainspirowała się Magią sprzątania Marie Kondo (tutaj moja recenzja - klik!) i wysprzątała swój dom według wskazówek. Ale doszła do wniosku, że czegoś jej nadal brakuje. Albo odwrotnie - czegoś ma nadal za dużo. Sarah Knight miała za dużo zmartwień! Przejmowała się wszystkim tym, co powiedzą koledzy z pracy, jej własna matka, obcy ludzie. Ciągle próbowała sprostać czyimś oczekiwaniom. Aż w końcu powiedziała, że z tym koniec.

Inspirując się Magią sprzątania postanowiła uporządkować swój umysł. Wyciągnęła na światło dzienne wszystkie zagadnienia, którymi się przejmowała i na które traciła czas, energię i pieniądze i wykreśliła te, które uznała za zbędny balast w jej życiu. 

Wzorem Marie Kondo autorka proponuje nam różne kategorie rzeczy, spraw i ludzi, z którymi mamy się rozprawić i oszacować, czy naprawdę warto się zadręczać telekonferencjami w pracy lub zaproszeniem na imprezę, na którą naprawdę nie chcemy iść. 

Jednak nie chodzi tu tylko o wykręcanie się, wymówki lub złośliwości. Autorka wielokrotnie (!) podkreśla, że metoda Zero Żalu, którą nam proponuje opiera się na szczerości i uczciwości, ale nie może być pomylona z chamstwem! Mamy żyć w zgodzie ze sobą, ale nie możemy być przy tym wrednymi zołzami/dupkami, które wypinają się na wszystkich dookoła!

Metoda Zero Żalu w dużej mierze polega na tym, żeby coś sobie odpuszczać albo czymś się przejmować w aktywny sposób.
fragment książki (str. 188)

Czyli chodzi o ustalenie priorytetów! Im więcej przykładów w książce odnajdujemy, tym częściej  zdajemy sobie sprawę, że to po prostu zdrowy rozsądek i szacunek dla naszych własnych nerwów! Naprawdę nie warto zadręczać się AŻ tak bardzo tym co myślą inni. Inaczej skończymy przepraszając, że żyjemy.

Książka napisana jest tak sympatycznie sarkastycznym językiem i podaje takie przykłady, że non stop nad nią chichoczemy! Ponadto ciągle też kiwamy głową, po cichu stwierdzając, że autorka ma całkowitą rację!

Dla przykładu podam Wam moją listę rzeczy, którymi chcę się przejmować i które postanawiam olewać. Stworzyłam ją według wskazówek w książce:

                                                                     

Jeśli i Wy chcecie odetchnąć, pozbyć się zagadnień, od których trudno Wam się uwolnić przez panujące dookoła stereotypy, lęk przed awanturą lub wyrzutami sumienia, to ta książka jest dla Was! Autorka proponuje tak zdroworozsądkowe podejście, że nie dość, że obejdzie się bez awantur przy świątecznym stole, gdy daleki wujek zacznie się kłócić o politykę, a Wy grzecznie odmówicie zaangażowania w dyskusję, to jeszcze wszyscy Wam za to w duchu podziękują! A nawet jeśli przemiana Wam do końca nie wyjdzie, to przynajmniej naprawdę ubawicie się nad tą pozycją! Z ręką na sercu - trudno było się od niej oderwać! ^_^

To co? Ktoś chciałby egzemplarz? :D
Szczegóły dotyczące rozdania znajdziecie tutaj: klik! Powodzenia!

PS
Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza oraz firmie Business & Culture. Always a pleasure!

niedziela, 5 marca 2017

Rozpraw się ze swoją wewnętrzną jędzą

Tytuł: Rozpraw się ze swoją wewnętrzną jędzą. Jak zacząć kochać samą siebie, a przestać się niszczyć.
Autor: Amy Ahlers, Christine Arylo
Rok: 2015 (Świat) / 2017 (Polska)

Książka o bardzo długim, ale też oczywistym tytule wpadła w moje ręce i chwilę postała na półce, zanim przemogłam się, żeby po nią sięgnąć. Z pozoru prezentuje się przecież jako kolejny przesadnie optymistyczny poradnik, który ma odmienić nasze życie.

Ale po przeczytaniu zaledwie kilku stron przekonałam się, że ta książka akurat niesie ze sobą przesłanie, które bagatelizujemy. Po co kochać siebie, skoro mamy tyle do zrobienia? Skoro i tak nie damy rady pokonać naszych złych nawyków, skoro zawsze jest coś ważniejszego przed nami? Ano po to, żeby inaczej spojrzeć na nasze możliwości, aby lepiej się poczuć we własnej skórze i w końcu zacząć darzyć siebie szacunkiem, wyrozumiałością i miłością. 
Autorki prezentują nam 13 typów wewnętrznych złośnic, które siedzą w każdej kobiecie (i mężczyźnie, ale książka głównie skierowana jest do płci pięknej) i sączą nam jad do ucha. To te wredne jędze są odpowiedzialne za wszystkie piskliwe lub wrzaskliwe czarnowidztwo, które odbywa się w naszych głowach, gdy tylko zmagamy się z jakimś problemem w naszym życiu. Skąd się wzięły? Po co to wszystko robią?

Gdy zaczynałam lekturę, zdiagnozowałam u siebie objawy aż 9 różnych typów. Sporo, prawda? Autorki uprzedzają, że ze względu na różne doświadczenia życiowe, każda z nas ma indywidualne połączenie różnych kategorii, ale im dalej w las, tym precyzyjniej potrafiłam zawęzić wyniki. 

Ostatecznie ustaliłam, że dominująca u mnie wewnętrzna złośnica to Pochłaniaczka osiągnięć, która nie pozwala mi się cieszyć sukcesami, bo przecież zawsze można osiągnąć więcej, Zajęcioholiczka, która wpędza mnie w poczucie winy, gdy tylko pozwalam sobie na chwilę wytchnienia, Królowa porównań, która syczy mi do ucha, że wszyscy dookoła są lepsi ode mnie i nigdy im nie dorównam oraz Perfekcjonistka, która otwarcie stwierdza, że jeśli czegoś nie zrobiłam idealnie, to do niczego się to nie nadaje. Istny panteon gwiazd, który wpędza mnie w poczucie winy, nerwicę i kompleksy. 

Przyznam szczerze, że gdyby książka nie podpowiedziała mi jak moja wewnętrzna zołza sobie radzi i co mi próbuje przekazać, to pewnie nawet nie wiedziałabym, że ona w ogóle istnieje. Ale odkrycie jej istnienia to jedno, a próba poradzenia sobie z nią, to co innego. 

Autorki, które założyły Szkołę Reformowania Wewnętrznych Złośnic są specjalistkami w swoim fachu i od lat zawodowo pomagają kobietom, które boją się słuchać wewnętrznej intuicji i sprzeciwić panującym dookoła schematom i stereotypom. 

...w mainstreamowej kulturze naszych czasów kobieca intuicja została zepchnięta z piedestału, zapomniana i niedoceniona. Tę potężną siłę ukrywa się pod lekceważącym (i szowinistycznym) określeniem chłopski rozum lub całkowicie ośmiesza, nazywając ją "babskim jojczeniem", "zabobonami", "byciem przewrażliwionym". Nic dziwnego, że niechętnie dopuszczasz do siebie głos swojej intuicji i nie masz pewności, czy powinnaś za nim podążać.
fragment książki (str. 216)

Podtykając nam takie stwierdzenia pod nos, autorki umacniają nas w przekonaniu, że warto słuchać siebie. Ponadto zamieściły w książce wiele przykładów z własnych doświadczeń oraz doświadczeń kobiet, którym pomogły i zachęcają gorąco do korzystania z materiałów na ich stronie internetowej: Inner Mean Girl Reform School, skąd można pobrać np. muzykę, wziąć udział w quizach oraz przejść własny, indywidualny kurs przemiany.

Sama książka składa się z 3 części. W pierwszej z nich poznajemy i określamy kim jest nasza wewnętrzna zołza. W drugiej odkrywamy, że siedzi w nas jeszcze inna osóbka, która jest naszą wewnętrzną mądrością i że to jej rad powinnyśmy słuchać. Trzecia część książki, to wskazówki podpowiadające jak uporać się ze złośnicą i jak zaprzyjaźnić się z naszym wewnętrznym guru. 
Niektóre wskazówki, przyznaję, wyglądają na typowo amerykańskie przemiany coachingowe dla nawiedzonych, a większość przykładów z życia wziętych dotyczy kobiet, które nagle postanowiły rzucić pracę i przeprowadzić się na drugi kraniec kraju i brak tu większego zróżnicowania. Ponadto książka mogłaby być o jakieś 70 stron krótsza, bo o ile rozumiem motyw powtarzania w kółko tych samych prawd na sesji terapeutycznej, to w tekście pisanym zaczyna to być męczące. 

Jednak pomijając te odrobinę techniczne mankamenty, książka otwiera oczy i pomaga zrozumieć, że nie musimy zawsze być w stanie sprostać wymaganiom wszystkich dookoła, że najważniejsze jest, abyśmy przede wszystkim zrozumiały, że jesteśmy wystarczająco dobre, silne i inteligentne i że kobiety, zamiast się krzywdzić i rywalizować ze sobą za wszelką cenę, powinny się wspierać i otaczać przyjaźnią. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza oraz firmie Business & Culture.



piątek, 24 lutego 2017

SuperBetter

Tytuł: SuperBetter
Autor: Jane McGonigal
Rok: 2015 (Świat) / 2017 (Polska)

Każdy z nas ma problemy. Nie ma ludzi idealnych, którzy radzą sobie ze wszystkimi przeciwnościami losu. Niektóre z tych problemów siedzą tylko w naszej głowie, inne wynikają z naszych doświadczeń, chorób lub wypadków. A co by było, gdybyśmy mogli sobie z nimi radzić? Sami, bez pomocy lekarzy i farmaceutyków? Co musimy zmienić w naszym myśleniu, żeby poradzić sobie z bólem, złym nastrojem i niepowodzeniami?
Jane McGonigal proponuje niewiarygodne rozwiązanie. Każe nam zamienić nasze życie... w grę! Autorka jest pierwszą osobą na świecie, która napisała doktorat na temat psychologicznych sił graczy, zatem doskonale wie jakie cechy osobowości są wyzwalane, gdy stajemy twarzą w twarz z wyzwaniem.

Metodę SuperBetter McGonigal przetestowała na sobie, po tym jak doznała wstrząśnienia mózgu i miała problemy z powrotem do zdrowia: dręczyły ją okropne bóle głowy, miała problemy z koncentracją i zapamiętywaniem, a co za tym szło, była przygnębiona i sfrustrowana. I właśnie wtedy postanowiła, że tak łatwo się nie podda. Zaczęła wyznaczać sobie małe cele, proste zadania, które na dłuższą metę pozwoliły jej w końcu wyzdrowieć. 

Ale metoda SuperBetter to nie tylko zadania, które sami wykonujemy. To też znajdywanie sojuszników, którzy nam pomogą w rozgrywce oraz pokonywanie czarnych charakterów. Zupełnie jak w grze!

Książka dokładnie opisuje jak zacząć dostrzegać plusy zwykłego życia, ale też jak ciągle rozwijać swoje umiejętności fizyczne, psychiczne, emocjonalne i społeczne. A zadania te są proste: wystarczy uścisnąć komuś dłoń, zrobić kilka kroków, pstryknąć palcami 50 razy. Im dalej w las, tym polecenia stają się bardziej wymagające. Ale przecież w grze jest tak samo! Nabijając kolejne poziomy, gra staje się coraz trudniejsza. A jaką odczuwamy satysfakcję, gdy już pokonamy tego koszmarnego bossa! :D 

Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza z nich zawiera dużo teorii, ponieważ autorka przeprowadziła wieloletnie, szczegółowe badania w wielu instytutach, aby potwierdzić słuszność całego przedsięwzięcia. Znajdziemy tam zatem cytaty czysto akademickie, ale też ciekawostki naukowe, w które czasem trudno uwierzyć, a jednak poparte są badaniami!
 
Druga część książki skierowana jest już do czytelnika, czyli otwarcie mówi nam "Jak obudzić w sobie gracza". Autorka domyśla się, że początki mogą być trudne, zwłaszcza u osób, które nie grają w gry, ale krok po kroku wyjaśnia nam jak mamy postępować, aby zyskać z tej metody jak najwięcej. 

Trzecia część książki to "Przygody", czyli rozbudowane zadania, abyśmy mogli kontynuować naszą rozgrywkę i jednocześnie umacniali nasze umiejętności emocjonalne, psychiczne, fizyczne i społeczne, gdy już poznamy podstawy, czyli nauczymy się grać.

Na niektóre zadania autorka każe nam przeznaczyć kilka dni, a nawet tygodni. Inne możemy zrealizować dosłownie w 30 sekund.

Co chyba jednak najważniejsze, to fakt, że autorka opublikowała tę metodę w internecie i zgłaszają się do niej ludzie, którzy całkowicie odmienili swoje życie - ktoś poradził sobie z depresją, ktoś uporał się z ważnym życiowym wyzwaniem. To dowody, że nasze nastawienie i współpraca z innymi mogą naprawdę zdziałać cuda. 

Mi zostało jeszcze kilka zadań z książki do zrealizowania, ale polecam ją każdemu, kto choć odrobinę interesuje się psychologią, marzy o tym, aby bezboleśnie zmienić swoje nastawienie do problemów i wyzwań oraz czerpać satysfakcję z kolejnych poziomów, które przechodzimy w realnym życiu. 

Dla osób, które chętnie by książkę przeczytały, zorganizowałam razem z wydawnictwem Czarna Owca rozdanie! Szczegóły znajdziecie pod tym linkiem:

Rozdanie

Link do rozdania: klik!
Link do osobnego postu dotyczącego rozdania: klik!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca oraz firmie Business & Culture,  a Wam życzę powodzenia! Rozdanie trwa do końca weekendu: wyniki opublikuję w niedzielę wieczorem.

środa, 22 lutego 2017

Rozdanie!

Pierwsze rozdanie w historii bloga. Pięknie się złożyło, bo właśnie osiągnęliśmy nowy rekord:
15 000! Jesteście niesamowici i dziękuję każdemu z osobna i za każde pojedyncze wejście! Miło wiedzieć, że zaglądacie tu i czytacie moje recenzje, a co najważniejsze, że komentujecie i możemy się wymieniać spostrzeżeniami na temat książek! Bardzo dziękuję!

Ale razem z nowym rekordem wyświetleń udało mi się nawiązać nową współpracę. Jeszcze w tym tygodniu możecie się szykować na recenzję nowej książki. Niespodzianką jest to, że sami możecie tę książkę ode mnie dostać. 

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca mam dla Was 1 egzemplarz książki SuperBetter autorstwa Jane McGonigal. Książka podpowiada nam jak radzić sobie z lękami i niepowodzeniami w naszym życiu, zamieniając je w grę! Skupiając się na drobnych zadaniach możemy wzmocnić siebie i łatwiej osiągać większe cele. Autorka napisała doktorat na temat psychologicznych sił graczy, co jest fenomenem samo w sobie. 

Aby wygrać książkę należy:
1. Polubić fanpage Redhead in Wonderland na Facebooku. (link do profilu)
2. Udostępnić tę grafikę u siebie na profilu:
Grafika konkursowa na Fb
3. Zostawić komentarz (na Facebooku) pod wyżej wspomnianą grafiką (link do grafiki).

Już w piątek na blogu ukaże się recenzja książki. Po zapoznaniu się z nią zostanie Wam jeszcze weekend na zabawę i udostępnianie posta.

Jeszcze raz wszystkim dziękuję i życzę Wam wszystkim powodzenia!

środa, 15 lutego 2017

Był sobie pies

Tytuł: Był sobie pies
Autor: W. Bruce Cameron
Rok: 2010 (świat) / 2017 (Polska)
Jako miłośniczka psów i właścicielka siedmioletniego setera irlandzkiego, za którym szaleję bezgranicznie, nie mogłam przejść obojętnie obok tego tytułu. Poza tym, atrakcyjny wydaje się fakt, że książka spędziła ponad 52 tygodnie na liście bestsellerów New York Timesa, a za dwa dni na ekrany kin wchodzi film na jej podstawie! W roli głównej wystąpi Dennis Quaid.

Był sobie pies to opowieść ciepła, rodzinna i wzruszająca, która zdradza nam, ludziom, perspektywę, z której psy patrzą na świat i na nas. Książka wyjaśnia jaką rolę może odgrywać pies w naszym życiu oraz jak powinniśmy traktować tych czworonożnych i bezgranicznie oddanych przyjaciół.

Główny bohater i narrator to Bailey, pies, który wielokrotnie odradza się jako inny pupil, ponieważ nie osiągnął jeszcze swojego celu w życiu, a nawet gorzej, przez wiele tych wcieleń nie uświadamia sobie jaki ten cel jest. Na swojej drodze spotyka różnych ludzi, różne psy i zbiera odmienne doświadczenia, które zawsze później pomagają mu w kolejnych przygodach.

Na jego drodze pojawia się również chłopiec - Ethan. To razem z nim Bailey tworzy najlepiej dobrany duet, to od niego czuje najszczersze i najprawdziwsze emocje i to jemu w całości oddaje swoje psie serduszko. Jednak smutna prawda jest taka, że psy żyją krócej niż ludzie, a zatem Bailey odradza się znowu i znowu, przeżywając inne przygody, zachowując ciągłą świadomość swoich doświadczeń i bezgranicznie tęskniąc za Ethanem.
Książka na swój sposób kończy się dobrze i szczęśliwie, pokazując nam jakimi cudownymi i oddanymi zwierzętami są psy, ale każdy ich miłośnik, który sięga po taką lekturę może spodziewać się łez, wzruszeń, a momentami nawet spazmów.

Książkę jednak śmiało polecam, może trochę młodszej grupie odbiorców, a za zaufanie i nawiązanie współpracy dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


wtorek, 14 lutego 2017

Najdłuższa noc

Tytuł: Najdłuższa noc
Autor: Marek Bukowski i Maciej Dancewicz
Rok: 2017

Proszę Państwa, jest moc! Nie sądziłam, że będę w stanie coś takiego napisać o współczesnym polskim kryminale, ale ta książka jest rewelacyjną lekturą. 

Autorzy porządnie podeszli do wyzwania i stworzyli opowieść, która wciąga, oddaje charakter epoki, nie męczy, przenosi nas na początek XX w. i prezentuje postacie, które budzą w nas żywe emocje. 

Czapki z głów za dokładny research, zapoznanie się z faktami historycznymi dotyczącymi początku epoki, ale również za rozbudowanie fabuły na tyle, że jesteśmy w stanie z lekka prześledzić nawet sytuację polityczną na świecie. Autorzy wiedzą czym jest powstanie bokserów w Chinach, wojna rosyjsko-japońska lub w którym roku ukazał się film Podróż na księżyc

Jeśli chodzi o rozwój kryminalistyki, to widzimy, że znowu autorzy odrobili lekcje i podają nam prawdziwe nazwiska i teorie, w tym znanego moim czytelnikom pana Cesare Lombroso, który swoje absurdalne teorie opisał w wielu dziełach naukowych (link do recenzji).

Cała ta wiedza jednak przekazywana jest czytelnikowi w sposób nienachalny, jako ciekawostki rzucane mimochodem, a jednak bardzo trafnie usytuowane w tekście, który czyta się bardzo dobrze.

Kolejnym plusem książki jest dbałość o detale i opisywane szczegóły architektoniczne. Większość akcji dzieje się w Krakowie, zatem ktokolwiek Kraków zna, ten może swobodnie poruszać się po Plantach lub Kazimierzu z bohaterami książki. Jednak autorzy zwracają uwagę na kamienice, dworce (zwłaszcza ten w Wiedniu) i inne szczegóły, które nadają swojego rodzaju smaku całej opowieści.
Postacie za to, tak jak już pisałam, budzą żywe emocje. Co oznacza, że znajdą się bohaterowie, za których trzymamy kciuki, ale też i tacy, którzy budzą naszą złość, irytację lub podziw. 

Fabuła jest na tyle rozbudowana, że od razu wiemy, że coś się dzieje, ale jednocześnie tło jest doskonale zarysowane i dzięki temu czytelnik bez problemu odnajduje się w późniejszym rozwoju akcji. Jeden drobny mankament - właśnie niektóre interakcje bohaterów, na które czekamy pół książki, są przedstawione bardzo lakonicznie, wręcz filmowo i pozostawiają niedosyt, bo chciałoby się może więcej, bardziej szczegółowo. Ale i tak jest super!
Sam styl książki: połączenie Rodziewiczówny i Dana Browna w polskim wydaniu, tak jak pisałam na początku: jest moc. A końcówka!? Końcówka!? Ja czytałam jak na szpilkach, spodziewałam się jednego zwrotu akcji, wyszło więcej. Takie powinny być kryminały! Pozwalać czytelnikowi na własną dedukcję, ale jednocześnie zaskakiwać zakończeniem. Muy bueno!

Jeśli chodzi o moje reakcje, to już wiecie wszystko. O książce dużo się mówi, ponieważ powiązany z nią serial Belle Epoque już od jutra będzie można oglądać jako nową produkcję stacji TVN.

Nie umiem powiedzieć na ile dokładnie książka odzwierciedla wydarzenia z serialu, ani co było pierwsze, jajko czy kura, ponieważ jest to niespotykany dotąd w Polsce manewr marketingowy: tego samego dnia premierę ma serial i książka. Podejrzewam, że będą się one uzupełniały. Zobaczymy teraz czy moim oczekiwaniom sprosta produkcja telewizyjna, ale książka jest warta grzechu. 

Pamiętajcie, premiera już jutro! ^_^

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Muza S.A. oraz firmie Business and Culture.

niedziela, 1 stycznia 2017

Hello New Year!

Rok 2016 zakończył się bardzo aktywnie i intensywnie, dlatego zabrakło odrobiny czasu na wielkie podsumowanie. Z żalem stwierdzam, że nie udało mi się zrealizować wszystkich literackich postanowień, a wyzwania czytelnicze wypadły dość przeciętnie. 

Rok 2017 jednak rozpoczynamy z przytupem i energią! Im więcej się u mnie dzieje, tym łatwiej mi realizować niektóre założenia. Możecie zatem niedługo spodziewać się pewnych zmian na blogu, być może uda mi się wprowadzić nową kategorię postów, ale wszystko wciąż będzie kręciło się wokół literatury. Zatem bądźcie czujni!

Z wyzwań na nadchodzące 12 miesięcy proponuję Wam Popsugar Reading Challenge, które już wielokrotnie się sprawdzało i mobilizowało do czytania zróżnicowanych pozycji. 

Wersja do pobrania - KLIK!

Jak widzicie, tym razem wyzwanie zostało rozbudowane o wersję zaawansowaną, troszkę trudniejszą pewnie do zrealizowania, ale do odważnych świat należy! 

Poniżej zamieszczam objaśnioną wersję polską:
  • książka polecona przez bibliotekarkę/bibliotekarza
  • książka, którą tkwi na liście "Do przeczytania" zdecydowanie zbyt długo
  • książka złożona z listów (powieść epistolarna)
  • audiobook
  • książka napisana przez autora/autorkę o pochodzeniu innym niż kaukaskie (niepoprawnie politycznie mówiąc o kolorze skóry innym niż biały)
  • książka, w której tytule znajduje się pora roku
  • książka, która ma budowę powieści szkatułkowej (opowiadanie w opowiadaniu)
  • książka, która ma więcej niż 1 autora
  • thriller szpiegowski
  • książka, na której okładce znajduje się kot
  • książka wydana pod pseudonimem
  • bestseller z gatunku, którego zazwyczaj nie czytamy
  • książka napisana przez osobę niepełnosprawną lub o osobie niepełnosprawnej
  • książka, w której znajduje się motyw podróży
  • książka opatrzona podtytułem
  • książka wydana w 2017 r.
  • książka, w której pojawia się istota mityczna
  • książka, którą już przeczytaliśmy, ale która zawsze poprawia nam humor
  • książka o jedzeniu
  • książka proponująca rozwiązania z zakresu doradztwa zawodowego
  • książka pisana z perspektywy innej niż ludzka (z perspektywy zwierzęcia, robota, itp.)
  • powieść z gatunku steampunk
  • książka z czerwonym grzbietem
  • książka, której akcja dzieje się w dziczy/puszczy/odludziu/itp.
  • książka, którą uwielbialiśmy w dzieciństwie
  • książka napisana przez autora pochodzącego z kraju, którego nigdy nie odwiedziliśmy
  • książka, w której tytule znajduje się imię bohatera/bohaterki
  • książka, której akcja dzieje się w trakcie wojny
  • książka z narratorem niewiarygodnym (niegodnym zaufania)
  • książka ilustrowana
  • książka, której główny bohater jest innego pochodzenia etnicznego niż my
  • książka o interesującej kobiecie
  • książka, której akcja dzieje się w dwóch różnych przedziałach czasowych
  • książka, w której tytule znajduje się miesiąc lub dzień tygodnia
  • książka, której akcja dzieje się w hotelu
  • książka napisana przez kogoś, kogo podziwiamy
  • książka, która zostanie zekranizowana w 2017 r.
  • książka, której akcja dzieje się wokół świąt innych niż Boże Narodzenie
  • pierwsza książka cyklu, którego jeszcze nie czytaliśmy
  • książka kupiona na wycieczce
Wersja zaawansowana:
  • powieść rekomendowana przez autora, którego uwielbiamy
  • bestseller roku 2016
  • książka, w której tytule jest członek rodziny
  • książka, która przestawia całe życie bohatera
  • książka o imigrancie lub uchodźcy
  • książka z gatunku lub podgatunku, o którym wcześniej nie słyszeliśmy
  • książka, w której pojawia się ekscentryczny bohater
  • książka grubsza niż 800 stron
  • używana książka z wyprzedaży (z antykwariatu)
  • książka, która została wspomniana w innej książce
  • książka poruszająca trudny temat
  • książka oparta na mitologii
Wyzwanie podstawowe przewiduje 40 pozycji, dodatkowe natomiast 12, co nie oznacza, że jedną książką nie uda się odhaczyć kilku punktów na raz.
 
A Wy macie literackie postanowienia noworoczne lub wyzwania czytelnicze, którymi chcielibyście się pochwalić? Może coś związanego z listą Sto tytułów BBC? Dajcie znać w komentarzach, a ja życzę Wam zaczytanego, szczęśliwego 2017 roku!