środa, 27 stycznia 2016

Beowulf

Stało się! Pierwsza książka w tym roku przeczytana! I to jaka! Prezent od mojego Wikinga:

Tytuł: Beowulf. Przekład i komentarz
Autor: J. R. R. Tolkien, pod redakcją Christophera Tolkiena
Rok: 2015

Już w święta się za nią zabrałam, nie ma co czekać z taką lekturą. Jako studentka filologii angielskiej przecież nie mogłam pozwolić Beowulfowi kurzyć się na półce, mimo że widmo sesji już nade mną wisiało. Ale dzięki pierwszym stronom przeniosłam się na pierwszy rok studiów, do tych wykładów i zajęć, z których nikt nic nie rozumiał, a staroangielski brzmiał tak obco, że zwątpiliśmy czy wiemy cokolwiek o języku, z którym większość wiązała swoją przyszłość. 
Ale Tolkien w sposób prosty i jasny wyjaśnia czytelnikowi wszystkie zawiłości zarówno językowe, jak i kulturowe. Zdajemy sobie również sprawę jak płynnie posługiwał się staroangielskim, gdy kwestionuje użycie poszczególnych słów, przypisując błędy skrybie, znajdując podobnie brzmiące słowa, które lepiej pasują do kontekstu opowieści lub do opisywanych zwyczajów oraz gdy dostrzega późniejsze poprawki w tekście, które dla wielu znawców pozostały niezauważone! Profesor stał się znawcą i ekspertem do tego stopnia, że sam tworzył swojego rodzaju wariacje na temat legendarnego bohatera, a są nimi choćby zamieszczone z przekładem opowiadanie Sellic Spell oraz dwa poematy, które śpiewał swojemu synowi!

Wprawdzie sam Tolkien był nie do końca usatysfakcjonowany swoim przekładem Beowulfa na język bardziej przystępny współczesnym czytelnikom, to mimo wszystko trudno nie docenić kunsztu i wiedzy która wyłania się z każdej poszczególnej kartki. 
Osobiście zafascynowana jestem tym, że cały Beowulf jest w tym wydaniu zarówno po angielsku jak i po polsku, chociaż pewnie dlatego tak długo zajęło mi przeczytanie tej książki, bo śledziłam obie wersje jednocześnie. Czyli skakałam od tekstu anglojęzycznego, do polskiego, a stamtąd jeszcze do komentarzy. Ale warto. Komentarze bowiem z jednej strony wyjaśniają czytelnikom głębię poematu, ale również pokazują warsztat tłumacza. Istotne również jest to, że w przekładzie Tolkien świadomie zmienł poemat na prozę. 

Z komentarzy jednak dowiadujemy się tak wielu ciekawych i fascynujących rzeczy, że nie sposób się oderwać od książki. Tolkien wyjaśnia nam zawiłości polityczne, których nie wyłapalibyśmy sami z tekstu, udowadnia, że w poemacie istnieje dwóch Beowulfów, a także pokazuje jak istotną rolę zaczyna w czasach autora oryginału odgrywać chrześcijaństwo. Poznajemy dawno zapomniane zwyczaje i style literackie. Dowiadujemy się (lub przypominamy sobie :D) czym jest aliteracja, kenning albo kim był Cædmon. Wyłapujemy z tekstu również bardziej oczywiste rzeczy - mianowicie wszelkie inspiracje, które pomogły Tolkienowi w pisaniu Hobbita i Władcy pierścieni!
Oprócz oczywistego nawiązania do smoka, moim ulubionym podobieństwem będzie postać Grímy - Żmijowego języka. Zły doradca, mąciwoda i według mnie jedna z ciekawszych drugoplanowych postaci we Władcy... zrodziła się w umyśle Tolkiena właśnie dzięki Beowulfowi

"Gríma" to była maska albo osłona (częściowo) zakrywająca twarz. (...) Tego, że hełmy miały albo mogły mieć groźną lub straszną formę, że mogły być zaprojektowane (tak jak bardziej prymitywne malowanie twarzy) do odstraszania napastników (i w ten sposób działać jako ochrona przed śmiercią), dowodzi częste użycie wyrazu "gríma" na określenie złego ducha lub przerażającej zjawy. 

Jeśli dodamy do tego postać Unfertha - złego doradcy, który podjudza ludzi przeciwko Beowulfowi, który przybywa z pomocą - otrzymamy postać, która tak dobrze jest nam znana z dworu króla Theodena! 
Nie byłabym również sobą, gdybym nie wynotowała ciekawszych fragmentów dotyczących Parek, tkania ludzkiego losu, nici życia oraz wiedźm, ale post się wydłuża w zatrważającym tempie :)

Nie pozostaje mi nic innego jak stwierdzić, że rozpoczęłam rok wspaniałą książką i gorąco polecam ją wszystkim miłośnikom Tolkiena. Przyznaję jednak, że lektura jest wymagająca, ale na pewno warta każdej spędzonej nad nią godziny!

wtorek, 12 stycznia 2016

Sto tytułów BBC

Przeglądam blogi i wszędzie pączki, studniówki, odliczanie do 6 sezonu Gry o tron i pretensje, że George R.R. Martin nie pisze szybciej ostatniego tomu Pieśni lodu i ognia. Żeby zatem nie oddawać się smętnym dywagacjom (i żeby oderwać myśli od nadchodzącej sesji) postanowiłam umieścić na blogu listę stu tytułów BBC - tu klikamy! (Uwaga na przyszłość: zakładka jest dostępna gdzieś tam po prawo)

Rekomendowane, polecane, popularne lub po prostu pozycje stanowiące kanon literatury są nie lada wyzwaniem dla niejednego pożeracza książek! W poście dotyczącym postanowień noworocznych narzuciłam sobie przeczytanie w tym roku przynajmniej 3 pozycji z tej listy. W tym tempie udałoby mi się odhaczyć całą setkę za... jakieś 25 lat. Takie moje małe, długoterminowe dream big or go home. :D 
Gdy wejdziecie na stronę (to ten sam link co powyżej) możecie zobaczyć, że na niebiesko zaznaczam przeczytane już pozycje. 

Ponadto pozwoliłam sobie dokonać pewnych zmian. Otóż skoro jeden z punktów wymienia Dzieła zebrane Shakespeare'a, to wywaliłam z listy Hamleta, gdyż oczywiste jest, że odhaczymy go razem ze wszystkimi innymi utworami tego autora. To samo zrobiłam z Lwem, czarownicą i starą szafą, gdyż wszystkie tomy Opowieści z Narnii są już na liście uwzględnione. Wykreślone tytuły subiektywnie zastąpiłam Ojcem chrzestnym oraz Mistrzem i Małgorzatą. Uznałam, że są to pozycje warte uwagi, ale Wy możecie wrzucić tam cokolwiek uznajecie za książkę wybitną!
Wiem, że po wpisaniu w Google hasła "sto tytułów BBC" wyświetli nam się całe mnóstwo propozycji. Ja wybrałam tę listę, która wg. mnie zwraca ogromną uwagę na klasykę oraz na książki, których (przyznaję szczerze) może sama z siebie bym nie przeczytała. 

Sprawdźcie sami jak wygląda Wasz "postęp osiągnięć" i dajcie znać w komentarzach ile pozycji Wy możecie już skreślić! :)

sobota, 2 stycznia 2016

Hey ho, let's go!

Przyszedł czas na podsumowanie roku 2015! Jeszcze zanim dopadnie nas irytacja związana z błędnym pisaniem daty, zerknijmy na to co przeczytaliśmy w ubiegłym roku i jakie mamy plany na następne 366 dni! 

Rok temu obwieściłam światu jakich wyzwań literackich się podejmuję. I dzielnie pilnowałam się z odhaczaniem kolejnych kategorii. Z umiarkowaną, ale zawsze dumą! prezentuję Wam co udało mi się osiągnąć:
 
27/29
Pierwsze wyzwanie książkowe zrealizowane w 93%.
41/50
Drugie wyzwanie zrealizowane w 82%, ale pocieszam się, że nie wyszukiwałam książek specjalnie pod kategorie, a jedynie uczciwie zaznaczałam te, które akurat pasowały do przeczytanych przeze mnie pozycji. 

W roku 2015 przeczytałam 35 książek, czym pobiłam swój własny rekord 33 książek z roku 2013. I naprawdę jestem z siebie zadowolona. Zdaję sobie sprawę, że są osoby, które czytają więcej - widziałam wpisy, gdzie pojawiały się liczby przekraczające nawet 70 pozycji! Zazdroszczę i podziwiam. Może kiedyś również będę aspirować do tego typu wyników :) 

Natomiast jeśli chodzi o rok 2016, to już przetrzepałam internet w poszukiwaniu nowych wyzwań i szczęśliwie udało mi się znaleźć 2, które już na dzień dzisiejszy mi odpowiadają! Publikuję oba razem ze stronami źródłowymi, abyście sami mogli wziąć w nich udział, jeśli Wam się spodobają! 

Pierwsze wyzwanie znalazłam na stronie Modern Mrs. Darcy. 12 kategorii, które są dość elastyczne, jak to możemy przeczytać na stronie źródłowej, pozwala nam na szybkie spełnienie ambicji i odhaczenie wszystkich pozycji prawdopodobnie już w połowie roku, jeśli trafimy na odpowiednie książki! :)
Drugie wyzwanie (tak samo jak rok temu) znalazłam na stronie POPSUGAR. I to już będzie wymagające! 50 kategorii, które dają do myślenia. I zastanawiam się czy nie spróbować w tym roku szukać takich książek, które pozwoliłyby mi zrealizować zadanie w 100%, zamiast czytać co popadnie i liczyć, że książka akurat nada się do wyzwania.


Ponadto postanowiłam wprowadzić coś od siebie - moje własne czytelnicze postanowienia na rok 2016 (zaznaczam sobie prawo do uzupełniania listy w ciągu roku). 

A zatem!
1. Przeczytać Pachnidło. Historię mordercy - Patricka Suskinda,
2. Dokończyć cykl Ziemiomorze - Ursuli K. LeGuin,
3. Dokończyć Obcą - Diany Gabaldon,
4. Przeczytać Uwięzioną w bursztynie - Diany Gabaldon,
5. Przeczytać Mistrza i Małgorzatę - Michaiła Bułhakowa,
6. Przeczytać przynajmniej 3 pozycje z listy 100 tytułów BBC,
7. Raz w tygodniu lub raz w miesiącu czytać eseje z książki Love, Sex, Death & Words - Johna Sutherlanda i Stephena Fendera.
8. Przeczytać 1 mitologię,
9. Czytać codziennie - 10, 20 stron, nieważne! Ale codziennie chociaż odrobinę,
10. Dokończyć Pieśń Lodu i Ognia - G. R. R. Martina.

Póki co jestem bardzo optymistycznie nastawiona do swoich postanowień. Jak będzie wyglądała ich realizacja będziecie mogli śledzić na blogu i na Facebooku. Chciałam Wam również strasznie, przeogromnie podziękować za Waszą aktywność, ponieważ blog osiągnął tam ponad 100 polubień! 
Jesteście niesamowici i Wasze wsparcie jest nieocenione!
Ale jak się mają Wasze postanowienia noworoczne lub wyzwania czytelnicze? Pochwalcie się w komentarzach!